Szukaj wiadomości:

Jeździli po świecie, by walczyć i zabijać

wp.pl | aktualizacja 2010-12-27 (17:41)

drukuj A A A
Za opłatą mogli zrobić wszystko - obalić rząd, stłumić powstanie, wyrżnąć w pień znienawidzonego wroga. Najemnicy. Bohaterowie niezliczonych książek i filmów, istnieli naprawdę i naprawdę wstrząsali posadami świata. Jak powstała ich legenda? Gdzie dziś wałęsają się psy wojny?

Ludzi gotowych za pieniądze walczyć w cudzych sporach nie brakowało nigdy. W niepamiętnych czasach najemników używali egipscy faraonowie, perscy władcy i rzymscy imperatorzy, później - średniowieczni królowie i książęta. Armie kondotierów pojawiały się praktycznie wszędzie, gdzie czerwień wsiąkała w ziemię. W imieniu swoich sponsorów tłukły wrogów i podbijały kolejne twierdze. Były zupełnie naturalnym elementem niemal każdego pola walki.

W epoce znacznie nam bliższej, podczas zimnej wojny, konflikty wybuchały z wyjątkową częstotliwością, zwłaszcza w Afryce. Zapach krwi przyciągał watahy psów wojny, które szybko zyskały złą sławę. W oczach opinii publicznej zaczęli jawić się jako pozbawieni zasad awanturnicy, gotowi mordować w imię każdego, kto może wystarczająco dużo zapłacić. Czy słusznie?

Wielka wpadka

- Nie żal mi ich. Są żołnierzami, wiedzieli, na co się decydują. Zrobiłbym to ponownie - powiedział John Banks, brytyjski najemnik, komentując wyrok śmierci dla czterech mężczyzn, których wcześniej sam zwerbował do wykonania niebezpiecznej misji w Angoli.

Owi żołnierze - trzech Brytyjczyków i Amerykanin - zostali wynajęci do walki przeciwko lewicowej MPLA, najpotężniejszej z trzech angolskich partyzantek toczących bój o władzę w dawnej portugalskiej kolonii. Schwytani przez marksistowskich rebeliantów w 1976 roku, odpowiedzieli za dokonywanie egzekucji na cywilach i swoich kolegach po fachu. - Afryka czuje, że najemnicy są zagrożeniem dla jej ludzi, jej dzieci i bezpieczeństwa. Szerzą strach, przynoszą Angoli wstyd i nienawiść - argumentował sędzia Ludowego Trybunału Rewolucyjnego.

Jeden ze skazanych, Amerykanin Daniel Gerhard, trafił do Afryki zaledwie parę dni wcześniej. Angaż dostał, gdy Banks przeczytał jego ogłoszenie z magazynu "Soldier of Fortune": Szukam pracy jako najemnik na pełen etat lub kontrakt. Najlepiej w Ameryce Południowej albo Centralnej, ale może być gdziekolwiek, jeśli zapłacisz za transport.

Wyrok śmierci dla psów wojny odbił się szerokim echem w światowych mediach i zwrócił uwagę na zagadnienie kondotierów. Brytyjski premier apelował do Angolczyków o zaniechanie egzekucji, podczas gdy aktywiści potępiali "płatnych morderców". W tym czasie pechowa czwórka była jednak zaledwie drobną cząstką najemników, zazwyczaj Europejczyków, którzy wojowali w Trzecim Świecie.

Zew

Druga wojna światowa była wojną totalną, prowadzoną wszelkimi sposobami, do ostatniego żołnierza. Miliony mężczyzn i kobiet musiało przyzwyczaić się – i wielu przyzwyczaiło - do mundurów, broni, walki i zabijania. A potem wojna się skończyła, armie skurczyły, armaty zamilkły. Dla niektórych ta cisza była nie do zniesienia.

Tymczasem daleko poza Europą kolonialne imperia rozpadały się niczym domki z kart. Powstawały nowe państwa, by po chwili pogrążyć się w konfliktach. Z dżungli, bagien, pustyni i górskich przełęczy wyłaniały się kolejne partyzantki, a oblężone rządy zaciekle broniły swych warowni. I jedni, i drudzy mieli wiele zapału, wielkie plany i często sporo pieniędzy z handlu bogactwami naturalnymi. Zazwyczaj brakowało im czego innego - doświadczonych wojowników, którzy pokazaliby, jak skuteczniej się bić.

Weterani z Europy dosłyszeli odległe huki dział z Afryki i Azji. Tęskniący za prochem, nierzadko bezrobotni lub niezadowoleni wysokością płac w regularnych armiach i służbach bezpieczeństwa, potraktowali odgłosy walki jak wezwanie. I ofertę pracy.

Jednak najemnicy nie powstawali jedynie w spragnionych bitewnego hałasu umysłach. Zimna wojna podzieliła świat na połowę - między Wschód i Zachód. Stratedzy największych potęg oznaczali na mapach punkty, w których warto zdobyć lub zachować wpływy, bo ropa, bo gaz, bo złoto i diamenty. Jak to zrobić? Najprościej - wysłać wojsko i ciężkim butem złamać niepokorne kraje. Ale czasem tak się nie da. A to już własna armia tłucze się w innym miejscu i do domu wraca zbyt dużo blaszanych trumien ze szczątkami młodego pokolenia; a to publika mogłaby uznać taką interwencję za niemoralną i słupki popularności poleciałaby w dół. Może więc zatrudnić ludzi, którzy nie będą nosić narodowej flagi na ramieniu, ale za odpowiednią sumę podejmą się ryzykownej misji? Jeśli zostaną pojmani, zawsze można się ich wyprzeć i określić samozwańczymi Rambo. Jeśli zginą - no cóż, zapłaczą za nimi co najwyżej najbliżsi.



oceń
52
3
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: -1 [1]
~qwerty [2012-02-19 15:17]

Najemnicy to płatni mordercy i jako takich powinno się ich traktować. Wojsko i żołnierze są od obrony suwerennego państwa i tylko temu powinny służyć natomiast ci którzy jadą gdziekolwiek wojować za pieniądze są najemnikami.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Strateg [2010-12-27 19:17]

najlepsza obroną jest atak
a słyszeliście o obronie przez atak? A tak z praktycznego punktu widzenia, czy mielibyśmy w Polsce tańszy i efektywniejszy poligon dla Naszych żołnierzy niż Irak i Afganistan? Dopiero teraz możemy powiedzieć że nasi żołnierze są cokolwiek warci.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [2]
~norbert [2010-12-27 17:06]

Obywatele Polski w Afganistanie sa rowniez...
najemnikami. Kazdy z nich jest ochotnikiem, znaczy zoldakiem za pieniadze. Zolnierz, nawet zawodowy jest od pilnowania bezpieczenstwa w kraju. Ma strzec granic i odpowiadac na agresje nieprzyjaciela. Kazdy z zoldakow w polskich mundurach za granicami kraju przynosi wstyd naszej armii. Nikt tam ich nie zapraszal. Narod afganski po wieloletnich wojnach nie potrafi juz zyc normalnie. Tam nawet dla dzieci przedmiotem codziennego uzytku jest kalasznikow z wiadrem amunicji. Dzialania AK,AL,BCh, NSZ byly tym dokladnie, co robia obywatele Afganistanu. Jakie interesy ma Polska w jednym z najbiedniejszych panstw swiata, tysiace kilometrow od domu. A jakim to jeszcze kosztem. I do tego jeszcze zoldycy z Polski sa krytykowani za male osiagniecia. Chyle glowe przed bohaterskim narodem afganskim i zycze im sukcesow w wypedzeniu agresorow.

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~Żołnierz of Fortune [2010-12-28 07:01]

POlska potrzebuje ich POMOCY!
Polska błaga, Polska prosi, niech ktoś wreszczi z nóg komune skosi!! Powinni wreszczie przyjechac do POlski aby zrobić porządek z PO, komuchami, byłymi agentami sovieckimi z WSI, rządem Donka i Bronka i wysłąć ich w daleka podróż z której juz nigdy nie wrócą! To są przywileje wolnej demokracji. Cauczesku dostał sprawiedliwy wymiar kary a Jaruzelski, Kiszczak Donek i Bronek nadal wszystkich oszukuja! To nie będzie żaden grzech jak dostaną na co zasłużyli prosto w łeb!

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Gary USA [2010-12-23 16:40]

prywatni operatorzy
mialem 14 lat jak rodzice emigrowali do USA .bylem w Green Beret ,a pozniej w Blackwater w Iraq i Afganistan ,1200 $ za dzien pobytu ,gdzie zarobisz wiecej ,bylo tu kilku polakow z Grom niewiem ile zarabiali ale chyba od 650 do 800 $ za dzien pobytu

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kali [2010-12-28 01:27]

GARY!!!
1200 TO MOŻE PIENIĄŻKI W WALUCIE INDYJSKIEJ Z CZASÓW ZABORÓW WIELKIEGO KSIĘSTWA MONGOLSKIEGO. POZDRO DLA WSZYSTKICH PODOBNYCH IDIOTÓW.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~meko [2010-12-23 18:14]

BO POLSKIE WOJSKO I AMERYKANSKIE SIE NIE OBRONI
Czasem warto to wykrzyczec - ale brutalna prawda jest taka, ze mimo setek zlotych i dolarow wojsko nie potrafi sie obronic. Przyklad - jednostek strzega tzw. ochroniarze, bo darmowa sila robocza w postaci zasadniczej sie skonczyla. Nawet Ameryjanie z ich mld. dolarow wyrzucanymi w bloto zatrudniaja prywatne agencje do ochrony swoich zolnierzy i politykow... Jak widac pieniadze i sprzet wojsku sa potrzebne tylko po to by usprawiedliwic chlanie po jednostkach i powinnismy ich albo wszystkich(prawie) wyrzucic i zreorganizowac albo wogole wyrzucic i skasowac armie. Nawet ambasadora RP po zamachu w Iraku transportowali prywatni ochroniarze...

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
Mroczne widmo. [2010-12-27 16:53]

Co w tym dziwnego?
Dziś za pieniądze też można wszystko. Nawet polecieć do innej Galaktyki - kwestia sumy. I czasu.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Ambasada Prusakow [2010-12-27 20:11]

Ucho Czombego to nazwa salcesonu w latach 60-tych XX wieku.
W latach 60-tych XX wieku gdy Polska byla krajem na dorobku i silnie obciazona zbrojeniami wojennymi w polskich internatach i armii powszechnie karmiono salcesonem, kaszanka, mamamlyga z sokiem z amerykanskich darow, margaryna, sledziami, watrobianka i wyrobami miesnopodobnymi oraz kartoszka i kapusniakiem. Salceson byl raczej nielubiany gdyz trafialy sie tam swinskie uszy z chrzastka i nieopalonym wlosiem swinii co nazwano Uchem Czombego na czesc wybitnego wladcy Konga. I tym oto sposobem Czombe przetrwal w pamieci milionow Polakow.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~mario [2010-12-27 20:30]

wiadomo,ze kazdy zolnierz to morderca,przeciez
uczy sie go zabijania

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Jan [2010-12-27 21:05]

Najemnicy to zawsze to samo , kiedyś nazywano ich prościej, bandyc. Działają legalnie to prawda . Ale czy działają w słusznej sprawie. Za zabijanie biorą pieniądze. Płatni mordercy.Tylko tak można to nazwać. Nie walcza o pokój ale o kasę dla siebie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~szela [2010-12-27 20:16]

I tak nie dorastają do pięt
wojskowych polskich - Lisowczyków .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
muminka [2010-12-27 15:32]

hmm
przydali by się tacy na Białorusi i w Korei !

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~K.K [2010-12-23 11:27]

Najemnicy
Precedens na skalę światową. Francuscy legioniści to też najemnicy, i są podziwiani a więc dlaczego innymi się pogardza.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~portos [2010-12-27 18:09]

Nie pracuje się u kogoś. W żadnej formie.
Nie byłoby wtedy wojen, nie byłoby koncernów zawłaszczających i kontrolujących rynek i politykę. Każdy miałby stosownie do WŁASNEJ pracy i zdolności.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~JL [2010-12-27 16:52]

TAM GDZIE MIESZKASZ TEZ
MOZE SIE BYS ZALAPAL

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Jurek [2010-12-23 00:26]

Ja też jestem najemnikiem.Starsi koledzy najmują mnie do noszenia wina...

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Byly najemnik [2010-12-26 19:11]

Tez taki bylem.Twarde zycie.
Tylko walka a w nocy ostre stosunki z kolega z oddzialu.Ale w koncu po obejrzeniu jakiegos filmu zrozumialem ze najwazniejsze jest BHP i rzucilem te robote...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Olo [2010-12-23 11:23]

Parać sie, a nie pałać
Kto to pisał?

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kaczy [2010-12-23 18:43]

eh
tusk i donek? wydaje mi sie ze to jedna i ta sama osoba;] do szkoly idz

odpowiedz