Szukaj wiadomości:
Kryzys w Darfurze

Spragnieni ropy i krwi

drukuj | A A A Logo dostawcy
wp.pl | dodane 2009-05-04 (14:16)

W Sudanie często dochodzi do starć plemiennych
W Sudanie często dochodzi do starć plemiennych (fot. AFP / Stuart Price)
Hybryda spokoju

Misja pokojowa ONZ w Sudanie działa od 2005 roku, nie miała ona jednak prawa przeprowadzania operacji na terenach Darfuru. Swoich żołnierzy ONZ mogło rozlokować w tym regionie dopiero w grudniu 2007 roku. UNAMID jest połączoną misją ONZ i Unii Afrykańskiej, która liczy obecnie około 9 tys. żołnierzy i policjantów sił pokojowych. Ze względu na nacisk Chartumu, który każdą ingerencję w kraju określa mianem nowego kolonializmu, hybrydowa misja składa się w przeważającej mierze z Afrykanów. Jednak zdaniem komentatorów, lepsze kontakty z przywódcami krajów afrykańskich ułatwią al-Baszirowi ich kontrolowanie.


- Zaangażowanie ONZ zależy od warunków, jakie panują w Sudanie. Podczas wojny nie można skutecznie pomagać. A ONZ nauczone przykładem z Somalii z lat 90., najwyraźniej nie chce na siłę wprowadzać pokoju – twierdzi ekspert z UW.

Konflikt w Darfurze zaczął się rozprzestrzeniać na sąsiadujący Czad. Po obu stronach granicy mieszka ludność należąca do tych samych plemion. Także czadyjski prezydent Idriss Deby pochodzi z ludu Zaghawa – afrykańskiego pasterskiego plemienia, które zamieszkuje także Darfuru. Mimo wzajemnej niechęci, rządy w Chartumie i Ndżamenie postanowiły współpracować z ONZ i UA, żeby zakończyć konflikt.

Udział w misji w Czadzie ma także polskie wojsko. W polskiej strefie na wschodzie kraju w regionie Wadi Fira znajduje się 6 obozów zamieszkanych przez około 130 tys. uchodźców z Darfuru, które patrolują z zewnątrz polscy żołnierze. Największy z nich, Our Cassoni, znajduje się zaledwie 700 metrów od granicy z Sudanem. Według rzecznika polskiego kontyngentu mjr Dariusza Kudlewskiego, zdarza się, że rebelianci JEM odwiedzają obozy dla uchodźców, gdzie znajduje się wielu członków ich rodzin. - Często przyjeżdżają na kilka dni wypocząć przy rodzinie i odjeżdżają. Nie ma dotychczas z nimi problemów – wyjaśnia mjr Kudlewski.

Rebeliantom nie wolno wnosić do obozów broni. Muszą ją zostawić czadyjskiej policji DIS chroniącej bezpieczeństwo wewnątrz obozów. Przynoszą natomiast wieści z Darfuru. Czy również namawiają do wstąpienia w ich szeregi?

Kraj wiecznej wojny?

Ludność Darfuru ginie z rąk arabskich milicji, afrykańskich rebeliantów, głodu i chorób. Jest to obecnie największy kryzys humanitarny na świecie. Mimo to pozostaje niewidoczny – przyćmiony zyskami z ropy.

- W Sudanie potrzebny jest kompromis, dobra wola ze strony rządu i rebeliantów. Mimo złóż ropy, to jeden z najbiedniejszych krajów. Bieda nakręca konflikt, a podczas wojny zewnętrzne instytucje nie chcą inwestować – i tak koło się zamyka – tłumaczy dr Lizak.

Sudan jest targany wewnętrznymi konfliktami praktycznie od momentu zdobycia niepodległości w 1956 roku. Dwie wojny domowe na południu kraju, konflikt w Darfurze, który, wydaje się, że nie skończy się szybko. Tymczasem w 2011 roku autonomiczny region Sudanu Południowego czeka referendum w sprawie niepodległości. Zdaniem dr Lizaka, nie można przewidzieć, czy Chartum w ogóle do niego dopuści. Gdyby tak się stało, byłoby to precedens na skale afrykańską. Wątpliwe jest jednak, że al-Baszir będzie chciał stracić zasobną w ropę w prowincję. Nie jest to również na rękę Chinom. Tylko, jaka będzie tego cena?

Małgorzata Pantke, Wirtualna Polska

Przy pisaniu opierałam się m.in. na artykule dr Macieja Ząbka "Tragedia w Darfurze. Geneza, charakter i skutki wojny domowej w zachodnim Sudanie", Davida Morse'a "Wojna przyszłości: ropa napędza ludobójstwo w Darfurze", informacjach strony darfur.pl oraz dokumencie Hilary Andersson z BBC.


Więcej na ten temat

wiadomości

galerie

w innych serwisach WP

Ocena artykułu

Twoja ocena: 

 

Ogólna ocena: 

bardzo

 
 

Opinie: 28 beta

Masz swoje zdanie? Przedstaw je! Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Więcej różnych opinii i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl.