"Pokój z Izraelem wymaga powrotu Palestyńczyków"
PAP | dodane 2010-01-23 (10:45)
A
A
A
Uznanie przez Izrael prawa do powrotu palestyńskich uchodźców to najważniejszy krok do trwałego pokoju między Żydami a Arabami - uważa jeden z najbardziej znanych arabskich polityków żyjących w Izraelu, jeden z liderów izraelskiej komunistycznej partii Hadasz Issam Makhoul.
Makhoul gościł w Warszawie w ramach spotkań "Być Arabem w Izraelu" na zaproszenie Centrum Badań nad Współczesnym Izraelem oraz Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.
- Kluczową sprawą jest to, by Izrael zadeklarował, że Palestyńczycy mają prawo powrotu na ziemie, które utracili po 1948 r. - powiedział Makhoul. Jak podkreślił, to pierwszy i najważniejszy krok, by znaleźć pozytywne rozwiązanie konfliktu między Żydami a Palestyńczykami.
Jak przypomniał, izraelsko-palestyński konflikt sięga 1948 r., gdy powstawało państwo Izrael (w latach 1948-49 w wyniku tzw. pierwszej wojny izraelsko-arabskiej Palestyńczycy musieli opuścić swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania). "Z powodu konfliktów ziemie, które zajął Izrael, opuściło 1,5 mln uchodźców arabskiego pochodzenia" - mówił arabski polityk. Podkreślił też, że "to, co dla Żydów wiązało się z wolnością, dla Palestyńczyków stało się jej utratą".
W opinii Makhoula, Arabowie w Izraelu "już ponad 60 lat żyją w sytuacji, w której ich własne państwo (bo mają izraelskie obywatelstwo - red.) walczy z ich własnym narodem".
Według arabskiego polityka, pokój między społecznością żydowską a arabską umożliwi także trwałe poszanowanie prawa mniejszości narodowych, których liczba sięga 18 proc. całej populacji. "Nie ma przyszłości dla Izraela i izraelskich Żydów bez znalezienia pokojowych rozwiązań dla przyszłości Palestyny" - przekonywał Makhoul. - Nic się nie uda dla pokoju, jeżeli w Izraelu Palestyńczycy będą dyskryminowani - dodał.
Według b. ambasadora Izraela w Polsce prof. Szewacha Weissa, który uczestniczył w spotkaniu z arabskim politykiem, problem prawa Palestyńczyków do powrotu na ich dawne ziemie może przypominać pretensje starszego pokolenia Polaków do Kresów II Rzeczypospolitej lub działania przewodniczącej Związku Wypędzonych w Niemczech Eriki Steinbach. - Zasadnicza różnica jednak polega na tym, że w Europie zaakceptowano powojenne granice, a w dzisiejszej Palestynie tej akceptacji brakuje - zastrzegł Weiss.
Jak przyznał, dyskryminacja Arabów w Izraelu jest problemem. - Szczerze mówiąc ona istnieje w życiu nieoficjalnie. Arabowie pracują, głosują, ale jednak dyskryminacja jest. Np. w policji izraelskiej nie ma wielu wysokiej rangi oficerów palestyńskich - powiedział Weiss.
W jego opinii, powrót 1,5 mln Arabów do Izraela zagrażałby egzystencji żydowskiego państwa. "Wiąże się to z systemem demokratycznym; gdy za sześć lat urodzi się pierwsze arabskie dziecko będące obywatelem Izraela, to w dalszej perspektywie skończy się w Izraelu większość żydowska. To ma znaczenie dla Żydów, bo oznacza koniec państwa żydowskiego" - tłumaczył Weiss.
Na jego wątpliwość arabski polityk zareagował pytaniem, czy można zaakceptować fakt wysiedlenia Arabów z miejsc, które zamieszkiwali od setek lat. Jak odpowiedział Weiss, obecnej sytuacji nie można zmienić. - Moja odpowiedź jest taka, że nie można teraz wyrzucić z domu tego, kto tam mieszka - mówił b. ambasador. - Na tej samej zasadzie nie można teraz w Polsce żądać zwrotu mienia żydowskiego - zaakcentował Weiss. Jak mówił, po II wojnie światowej wartość pozostawionego mienia żydowskiego w Polsce wynosi ok. 40 miliardów dolarów.
W opinii Weissa, pokój między Żydami a Arabami powinien zacząć się od izraelskiej deklaracji. "Nie takiej płytkiej, ale głębokiej (...) zobaczmy jak można dać częściowo prawo powrotu, a inne sprawy zgodnie z interesami Izraela załatwimy też. To mógłby być punkt wyjścia" - mówił profesor.
Issam Makhoul to jeden z najbardziej znanych politycznych przedstawicieli społeczności arabskiej w Izraelu, były poseł do izraelskiego parlamentu, obecnie sekretarz generalny partii Maki - antysyjonistycznej organizacji politycznej dążącej do uznania Arabów zamieszkujących Izrael za mniejszość narodową.
Partia ta popiera prawo palestyńskich uchodźców do powrotu na teren dzisiejszego Izraela, a także opowiada się za ewakuacją izraelskich osadników z Zachodniego Brzegu Jordanu oraz za powrotem Izraela do granic sprzed wojny sześciodniowej z 1967 r. i ustanowieniem niepodległej Palestyny.
Spotkania z Issamem Makhoulem odbyły się w dniach 19-21 stycznia w Centrum Badań nad Współczesnym Izraelem Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, które prowadził prof. Szewach Weiss w ramach cyklu adresowanego do studentów pt. "Tożsamość Współczesnego Izraela".
(jks, po)
wiadomości
multimedia
galerie
w innych serwisach WP
Opinie
Ocena: 0 [0]
52.256406,21.017175
[2010-01-24 10:05]
dziwna ta walka o swoje prawa, ale czasem z pominięciem praw innych
nie wierzę aby nie dało się znaleźć humanitarnego rozwiązania tej sytuacji. Na pewno dojdzie do negocjacji granic powiązanej z negocjacjami na temat przesunięcia ludności z Izraela do Palestyny i na odwrót. Może to trochę powiększyć terytorium Palestyny, ale i tak sie Izraelowi opłaci aby uniknąć bomby demograficznej. Gdyby polityka Państwa Izrael była popularna wśród Żydów to zjeżdżaliby tam z całego świata aby szczęśliwie żyć w ojczyźnie. Z tego co widzę to jadą tam ci zdeterminowani, a Żydzi z USA nie dość że nie wracają do USA to jeszcze się asymilują.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Mieczysław
[2010-01-24 05:44]
Tak samo bym
walczył, gdyby mnie okupanci zamknęli w obozie a cały kraj zabrali dla siebie. Małą część Polaków i Niemców przesiedlono ale żyją w swoich krajach.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~strachyNaLachy
[2010-01-23 22:31]
dla Izraela lepiej przewidzieć przyszłe problemy
czyli odpuścić sobie część terytorium w zamian za pozbycie się mniejszości palestyńskiej, przy założeniu że Izrael chce być monolityczny religijnie i narodowościowo. Pozwoli to uniknąć bomby demograficznej. Emigranci i tak wrócą, ale jeśli byłoby to całościowo rozstrzygnięte w porozumieniu z Palestyną, to może ci ludzie wrócą do części Palestyńskiej? Oprócz tego warto unikać konfliktów i prowadzić mediacje, na dłuższą metę da to efekty, choć na pewno nie od razu i nie wobec wszystkich.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~strachyNaLachy
[2010-01-23 22:31]
dla Izraela lepiej przewidzieć przyszłe problemy
czyli odpuścić sobie część terytorium w zamian za pozbycie się mniejszości palestyńskiej, przy założeniu że Izrael chce być monolityczny religijnie i narodowościowo. Pozwoli to uniknąć bomby demograficznej. Emigranci i tak wrócą, ale jeśli byłoby to całościowo rozstrzygnięte w porozumieniu z Palestyną, to może ci ludzie wrócą do części Palestyńskiej? Oprócz tego warto unikać konfliktów i prowadzić mediacje, na dłuższą metę da to efekty, choć na pewno nie od razu i nie wobec wszystkich.
odpowiedz