Szukaj wiadomości:

Pięciu Polaków zginęło w Afganistanie

wp.pl, IAR, PAP, TVP Info, TVN24 | aktualizacja 2011-12-21 (16:43)

drukuj A A A
Pięciu polskich żołnierzy zginęło w Afganistanie. Do tragedii doszło 11 kilometrów od polskiej bazy w Ghazni około godziny 10.30. Ofiarami byli żołnierze z 20. Brygady Zmechanizowanej w Bartoszycach. Żołnierze zginęli, gdy pod pojazdem typu M-ATV eksplodował improwizowany ładunek wybuchowy, wielkości ok. 100 kilogramów. Nikt z załogi pojazdu nie przeżył wybuchu.

St. kapral Piotr Ciesielski, st. szer. Łukasz Krawiec, st. szer. Marcin Szczurowski, st. szer. Marek Tomala i szer. Krystian Banach - to nazwiska poległych w Afganistanie polskich żołnierzy. Byli członkami Zespołu Odbudowy Prowincji (PRT), zajmującego się pomocą lokalnej ludności, budową infrastruktury, itp.

Potężna siła wybuchu

Do ataku doszło, gdy żołnierze wracali, już po wykonaniu czynności przez regionalny zespół odbudowy (PRT) z miejscowości Razaak. Wybuch nastąpił, gdy patrol zbliżał się do drogi Higwhawy 1 - głównej drogi łączącej Kabul z Kandaharem.

Konwój liczył sześć pojazdów, jechało nim 30 żołnierzy. Atak nastąpił pod czwartym pojazdem w kolumnie - powiedział Ochyra. Potwierdził, że ładunek miał wielkość ok. 100 kg, dodał, że trwają analizy, jak głęboko był zakopany, w jaki sposób był wykonany i odpalony.

Na miejsce zdarzenia natychmiast wezwano śmigłowce ewakuacji medycznej (MEDEVAC). Do wsparcia patrolu skierowany został również inny patrol wykonujący zadania w południowej części prowincji Ghazni. Żołnierzy niestety nie udało się uratować.

Zniszczony pojazd to M-ATV, czterokołowy opancerzony wóz produkcji amerykańskiej. Waży kilkanaście ton i jest specjalnie wzmocniony na wypadek najechania na minę. Jednak eksplozja, w której zginęli Polacy była zbyt potężna.

Żołnierze nie wracali tą samą drogą

Ochyra zaprzeczył, by żołnierze wracali tą samą drogą, którą jechali na miejsce. Podkreślił, że czas i trasy przejazdu patroli zmienia się za każdym razem. Poinformował, że we współpracy ze stroną amerykańską trwa zabezpieczanie śladów i analizy, które mogą doprowadzić do sprawców ataku. Przypomniał, że w ostatnim czasie zostało zatrzymanych kilku z listy najbardziej poszukiwanych rebeliantów.

Ochyra powiedział też, że żołnierze w bazie Ghazni przygotowują się do ceremonii pożegnania poległych kolegów. Odbędzie się ona w czwartek rano. Stamtąd ciała zostaną przewiezione do największej bazy sił koalicyjnych w Afganistanie do Bagram, gdzie cześć oddadzą im żołnierze sił ISAF. Następnie zwłoki zostaną przetransportowane do Polski - powiedział Ochyra.

Dla większości to była pierwsza misja. Najmłodszy żołnierz miał 22, najstarszy 33 lata. - Byli to żołnierze o bardzo dobrej opinii, wzorowo wykonujący zadania, na których zawsze można było liczyć - powiedział Ochyra.

Atak na polskich żołnierzy zbiegł się ze zbliżającymi się obchodami świąt Bożego Narodzenia. To nie pierwszy raz, gdy w tym czasie w Afganistanie giną Polacy. W 2009 roku tuż przed świętami zginął polski żołnierz. -
Związek zamachu ze świętami jest prawdopodobny, ale nie całkowicie pewny. Minowanie dróg trwa cały czas, ale z drugiej strony zwiększenie natężenia ataków może być związane z nadchodzącymi świętamidr hab. Piotr Balcerowicz
Związek zamachu ze świętami jest prawdopodobny, ale nie całkowicie pewny. Minowanie dróg trwa cały czas, ale z drugiej strony zwiększenie natężenia ataków może być związane z nadchodzącymi świętami - ocenia dr hab. Piotr Balcerowicz z Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego.


oceń
294
1410
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

multimedia

w innych serwisach WP