Szukaj wiadomości:

Arabski wirus w Rosji

Logo dostawcy
Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego | dodane 2011-06-27 (15:16)

drukuj A A A
Arabskie rewolucje były dla Moskwy zaskoczeniem, podobnie jak dla innych światowych stolic. W odróżnieniu od państw zachodnich, Rosja odmiennie ocenia następstwa sytuacji kryzysowej oraz forsuje własne metody jej rozwiązania. Dla moskiewskich konserwatystów te wydarzenia są "wirusem", który jak widmo krąży nad Rosją.

Mahmud Dżibril, premier libijskiego rządu tymczasowego, stwierdził, że arabskie rewolucje są skutkiem globalizacji, która otworzyła region na nowy paradygmat kulturowy. Sądząc po hasłach protestów, które rozlały się od Tunisu po Sanę, zwolennicy zmian rozumieją go, jako prawo do wolności od skorumpowanego autorytaryzmu i udziału w głównym nurcie cywilizacyjnym - globalnej integracji.

Nastroje arabskiej ulicy można porównać do pieriestrojki, kiedy obywatele ZSRR odważyli się powiedzieć publicznie "Tak dłużej żyć nie można". Dlatego też znany rosyjski arabista, Gieorgij Mirski, podsumował cele orientalnych rewolucji frazą: - Mamy dosyć. Nie wierzymy. Nie boimy się.

Zachodni politycy interpretują wydarzenia, jako zaskakujący, ale jednak triumf wartości demokratycznych, zaś Waszyngton uruchamia nowy Plan Marshalla. Dla moskiewskich liberałów jest to kolejne okno możliwości partnerskiej współpracy z USA i UE oraz przesunięcia granic westernizacji samej Rosji, czyli jej modernizacji. Ale dla moskiewskich konserwatystów rewolucyjne zmiany są widmem krążącym nad Rosją. Dlatego nazywają wydarzenia "arabskim wirusem" i protestują przeciwko humanitarnej operacji w Libii. Oficjalnie Moskwa podważa zachodnią interpretację wydarzeń, poddając w wątpliwość zdolność arabskich społeczeństw do demokracji. Szermuje prognozami postępującej radykalizacji nastrojów, na tle pogarszającej się sytuacji ekonomicznej, która stanie się pożywką dla islamskich fundamentalistów.

Spotęguje więc konflikt cywilizacji, globalne zagrożenie terroryzmem, a w wymiarze regionalnym doprowadzi do dalszej destabilizacji, pod postacią nasilenia konfliktu palestyńsko-izraelskiego i "somalizacji" Libii. Zaś konflikty Maghrebu i Bliskiego Wschodu, mogą zagrozić delikatnej równowadze na Środkowym Wschodzie, a nawet w poradzieckiej Azji Środkowej. Dlatego Rosja upatruje wyjścia z sytuacji wyłącznie w procesie politycznym, uwzględniającym prawo każdego z państw objętych rewolucją do suwerennego wyboru ustrojowego, uwzględniającego jedynie interesy sąsiedzkie.

Polityczny "second hand"

Zatem kluczowa rola winna przypaść wielostronnym mechanizmom, takim jak kwartet bliskowschodni (z udziałem Rosji), oraz regionalnym organizacjom współpracy. Mimo, że Rosja nie zawetowała rezolucji RB ONZ nr 1973, to główne ośrodki władzy krytykują operację NATO w Libii. Wiceminister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, Siergiej Riabkow, nazwał działania zachodnie "rodem z second handu, w którym kiepski krawiec dopasowuje wszystkie ubrania pod jedną miarę". Temperatura dyskusji międzynarodowej i wewnętrznej w Rosji jest tak wysoka, że znany analityk, Aleksiej Makarin, mógł pozwolić sobie na żart, przemianowujący politologię w egiptologię.

Dotychczasową politykę Moskwy w regionie można określić jako ograniczoną do współpracy surowcowej i wojskowo-technicznej. Sytuacja uległa pewnej zmianie z chwilą rozpoczęcia niekorzystnej dla relacji ze światem arabskim interwencji irackiej. W tym samym czasie Rosja, przeżywająca renesans energetycznego mocarstwa, zerwała z prozachodnią opcją integracyjną na rzecz polityki samodzielnego centrum siły w multilateralnym środowisku. Aktywnie poszukiwała sojuszników asymetrycznej gry w niezadowolenie z amerykańskiej supermocarstwowości, utożsamianej z ingerencją kulturową.

W ocenie Aleksieja Małaszenko z Moskiewskiego Centrum Carnegie, Rosja od kilku lat stara się intensyfikować kontakty z Maghrebem i udział w uregulowaniach blisko- i środkowowschodnich. Postrzega swoją rolę jako pośrednictwo między cywilizacją muzułmańską i transatlantycką, a także między islamskimi radykałami i umiarkowanymi. Jednocześnie jednak gra z Zachodem w antyterroryzm oraz współpracuje selektywnie w dziedzinie bezpieczeństwa i nierozprzestrzeniania broni atomowej, bo według Moskwy tzw. południowa cięciwa niestabilności rozciąga się właśnie w świecie islamu - od Maghrebu po Indonezję. Taka polityka nie przyniosła spodziewanego rezultatu, bowiem skutkiem rosyjskich mediacji jest niespójne stanowisko wspólnoty międzynarodowej wobec najważniejszych zagrożeń, a także przedłużanie w nieskończoność wszelkich procesów negocjacyjnych.

Co zatem z punktu widzenia Moskwy zmieniła "arabska wiosna"? Pozornie niewiele. Rosja zaoferowała mediacje w konflikcie libijskim. Uznała konieczność odejścia Kadafiego, ale zablokowała projekt rezolucji potępiający Syrię, czym kokietuje także Teheran i Palestyńczyków. Wcześniej wyraziła niezainteresowanie udziałem w Grupie Kontaktowej ds. Libii i mimo misji wiceprezydenta Bidena i sekretarza Gatesa, odrzuciła propozycje mówienia w tej sprawie jednym głosem. Jednak spojrzawszy uważniej na analizy rosyjskich think-tanków, nie sposób pominąć postrzegania arabskiej rewolucji jako nowego okna możliwości w relacjach rosyjsko-amerykańskich i rosyjsko-europejskich.


oceń
0
0
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~MARIAN [2011-07-07 03:58]

Były oficer wywiadu współpracownikiem Fundacji.Jakie to piękne !!!!! O TO ŻĘŚMY WALCZYLI??????? Wnioski szpiega słuszne,tylko dlaczego te Sarkozy,Camerony,Berlusconi Merkle i Obamy tego nie widzą!!!!!!

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~prawda [2011-06-27 17:06]

rozgrywka bankowców
pewien mason polskiego pochodzenia powiedział tak, po co angażować USA w wojnę z Rosją lepiej zaangażować Afganistan w wojnę z Rosją, patrząc na wydarzenia w północnej Afryce można by powtórzyć te słowa zmieniając tylko Afganistan na świat Arabski, wszystko jest rozgrywką bankowców i środowisk typu Bohemian Grove

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~Vladimir Harkonen [2011-06-27 20:05]

"arabski wirus" to jest w Europie a ściślej islamski wirus....
...w liczbie ponad 30 milionów.Czy któryś z polityków Unii przygotowuje jakies antidotum na ten groźny "szczep"?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Cecylia z NY [2011-06-27 19:11]

Artykul analityczny o sytuacji w swiecie arabskim
i postrzeganie przez Rosje "rewolucji arabskiej" jest bardzo realistyczny. Pokazuje jak na dloni, ze rosyjscy politycy mysla perspektywicznie i dlatego wroze Rosji dobra /swietlana na tle innych krajpow/ przyszlosc. Zeby jeszcze udalo sie wyeliminowac korupcje to "nic do szczescia" Rosjanom nie potrzebne byloby zyczyc.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kola [2011-06-27 17:55]

Arabski jest przyjacielem i miłośnikiem Rosji a nie jej wrogiem, opamiętajcie się.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Kszekosz [2011-06-27 17:35]

Co to za bzdury?
Efektem tej "demokratyzacji Afryki" jest tylko destabilizacja, palenie kościołów i wzrost aktywności radykałów islamskich

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~jan [2011-06-27 17:17]

Wynurzenia przekręconego agenta
No cóz kto płaci ten dyktuje co mówić, komu i jak. Dziwne byłoby gdyby analityk made in USA miał inne poglady. Pytanie tylko jaki jest cel takich wynurzeń? Kogo ma to zdezorientować lub zindoktrynować. W bezinteresowne działanie oficerów wywiadu to chyba nikt nie wierzy. wszak agentem tak jak ksiedzem - zostaje się na całe życie.

odpowiedz