W powstaniu, które wybuchło w dwóch więzieniach w meksykańskim Ciudad Juarez , zginęły dwie osoby, a 19 jest rannych. Inicjatorem zamieszek jest najprawdopodobniej kartel narkotykowy Sinaloa. Podczas gdy kilkudziesięciu policjantów próbowało stłumić rebelię, w budynku rządowym wybuchł granat. Do zamieszek i wybuchu doszło w dniu, w którym miasto miał odwiedzić prezydent kraju Felipe Calderón.