Niespokojne wybory - polała się krew, dziecko wśród ofiar
PAP | dodane 2012-02-21 (14:30)
A
A
A
Kolejka do lokalu wyborczego w Sanie, stolicy Jemenu
(fot.
/ Hani Mohammed)
W Jemenie trwają wybory mające wyłonić następcę prezydenta Alego Abd Allaha Salaha, przeciwko któremu przez wiele miesięcy trwały demonstracje. W Adenie, na południu kraju, w wyniku ataków secesjonistów zamknięto jednak połowę lokali wyborczych. W kilku miastach na południu, gdzie zwolennicy autonomii bojkotują wybory, w atakach zginęły cztery osoby. Wśród ofiar jest 10-letnie dziecko.
Z kolei w enklawach na północy, zamieszkanych przez szyickich rebeliantów, którzy także bojkotują głosowanie, otwarty jest tylko jeden lokal wyborczy.
Jeszcze przed rozpoczęciem głosowania przed lokalami w stolicy Jemenu, Sanie, ustawiały się długie kolejki. Głosowanie to formalność, gdyż jedynym kandydatem jest wiceprezydent Abd ar-Rab Mansur al-Hadi. Do udziału w wyborach upoważnionych jest ponad 12 milionów osób.
Niektórzy wyborcy mówią, że wtorek jest dniem zwycięstwa rewolucji, mającej na celu obalenie prezydenta Salaha, który szefem państwa był przez 33 lata. - To zwycięstwo młodych Jemeńczyków - powiedział 25-letni student Abdullah Ahmad Ali.
Szefowa lokalu wyborczego przeznaczonego dla kobiet Abir al-Afifi podkreśliła, że jest zaskoczona wysoką frekwencją wśród kobiet.
Laureatka zeszłorocznej Pokojowej Nagrody Nobla Tawakel Karman oceniła, że wtorek jest dla Jemeńczyków świętem, ponieważ jest on "dniem odejścia Salaha i dniem końca despotyzmu i opresji".
Według przyszłego prezydenta Hadiego, głosowanie "otwiera nowy rozdział". Gdy obecny wiceprezydent oddawał głos, z obawy przed ewentualnym zamachem wokół lokalu wyborczego zaostrzono środki bezpieczeństwa.
W Adenie, największym mieście na południu, do 10 lokali wyborczych wtargnęli uzbrojeni secesjoniści. Podpalali urny oraz karty do głosowania. Punkty te, stanowiące połowę wszystkich lokali w Adenie, zostały zamknięte - poinformował przedstawiciel lokalnych władz.
Jemen Północny i Południowy zjednoczyły się w 1990 r., jednak mieszkańcy południa często skarżą się, że są marginalizowani przez władze centralne.
W wyniku strzelaniny, która wybuchła między siłami bezpieczeństwa a zwolennikami autonomii, zginęło 10-letnie dziecko i policjant. Secesjoniści podpalali opony i blokowali drogi, by uniemożliwić mieszkańcom oddanie głosu.
W mieście Al-Mukalla na południu w ataku na lokal wyborczy zginął żołnierz. W leżącym w tym samym rejonie Lahadżu podczas strzelaniny między siłami bezpieczeństwa a secesjonistami zginął uczestnik protestu.
W częściach kraju kontrolowanych przez Al-Kaidę, w tym w mieście Zindżibar na południu, głosowanie w ogóle się nie odbyło z powodu zbyt małej obecności sił bezpieczeństwa.
Salah zaapelował w poniedziałek o głosowanie na wiceprezydenta Hadiego. Niektórzy Jemeńczycy obawiają się jednak, że Hadi, który urząd sprawuje od 1994 roku, będzie jedynie marionetką w rękach dotychczasowego szefa państwa.
Ali Abd Allah Salah przebywa na leczeniu w Stanach Zjednoczonych. Udał się tam po zaakceptowaniu w listopadzie 2011 roku porozumienia wypracowanego przez Radę Współpracy Zatoki Perskiej (GCC). Zrzekł się wówczas władzy w zamian za immunitet dla siebie i swoich współpracowników, dzięki czemu nie odpowiedzą oni przed sądem za śmierć setek ludzi podczas zeszłorocznych demonstracji, brutalnie tłumionych przez siły rządowe.
Ponieważ rezultat wyborów jest z góry znany, jedyną oznaką realnego poparcia dla następcy Salaha będzie frekwencja wyborcza - pisała agencja AFP. Głosowanie zakończy się o godzinie 18.00 czasu lokalnego (godz. 16.00 czasu polskiego).
(ap, tbe)
wiadomości
galerie
w innych serwisach WP
Opinie
Ocena: 0 [0]
~pinokio
[2012-02-21 18:14]
a gd?zie reakcja naszych dzielnych obserwatorow.
odpowiedz