Szukaj wiadomości:

Droga Palestyńczyków do niepodległości - końca nie widać

PAP | dodane 2011-12-28 (10:58)

drukuj A A A
Impas rozmów pokojowych z Izraelem oraz groźba utraty poparcia w społeczeństwie zmusiły prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa do szukania innej drogi ku niepodległości Palestyny - drogi wiodącej przez Organizację Narodów Zjednoczonych.

Oficjalny wniosek o członkostwo w ONZ Abbas złożył we wrześniu tego roku. Zapowiedział to już jednak rok wcześniej, gdy załamały się izraelsko-palestyńskie rozmowy pokojowe, po tym jak Izrael odmówił przedłużenia moratorium na rozbudowę osiedli na okupowanych terytoriach palestyńskich.

Decyzja Abbasa wywołała silny opór i kontrofensywę dyplomatyczną Izraela, m.in. ze względu na potencjalne konsekwencje prawne uznania państwowości Palestyny. Izrael okupowałby państwo członkowskie ONZ, a społeczność międzynarodowa musiałaby zareagować. Palestyna mogłaby również stać się członkiem Międzynarodowego Trybunału Karnego. To umożliwiłoby ściganie polityków i wojskowych z Izraela za zbrodnie wojenne, o których popełnienie Izrael został oskarżony m.in. przez Richarda Goldstone'a, specjalnego wysłannika ONZ, w raporcie na temat wojskowej operacji w Gazie "Płynny Ołów" na przełomie 2008 i 2009 roku.

Kluczowe w tej sprawie było stanowisko prezydenta USA Baracka Obamy, który w maju zaręczył, że "próby Palestyńczyków, by zdelegitymizować Izrael skończą się porażką. Symboliczne akcje w celu izolacji Izraela w ONZ zaplanowane na sesję Zgromadzenia Ogólnego we wrześniu nie doprowadzą do stworzenia niepodległego państwa". I zapowiedział zawetowanie wniosku Palestyńczyków, gdyby taki trafił do Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Izolacja Izraela

W izraelskich władzach narastało jednak poczucie izolacji. Pod koniec tego roku państw uznających Palestynę było już przynajmniej 112, wg wyliczeń AFP; w tym cała Ameryka Łacińska, z wyjątkiem Kolumbii, sojuszniczki USA. W grudniu Islandia stała się pierwszym krajem zachodnioeuropejskim, który uznał Palestynę w granicach z roku 1967.

Według ankiety przeprowadzonej we wrześniu br. przez Uniwersytet Hebrajski, 70% Izraelczyków uważało, że jeśli w ONZ kraje zagłosują za państwem palestyńskim, to Izrael powinien uznać tę decyzję.

Nadzieje Palestyńczyków

Jednak po drugiej, palestyńskiej stronie muru przez wiele miesięcy utrzymywały się sceptyczne nastroje. Praktycznie każda napotkana osoba mówiła o tym samym - o rosnącym zmęczeniu okupacją i rozczarowaniu negocjacjami pokojowymi. Palestyńczycy stracili wiarę, że w ramach porozumień z Oslo z 1993 roku, uda się im osiągnąć trwały pokój. Dla nich jedynymi rezultatami układów z Oslo była masowa utrata ziemi na rzecz izraelskich osiedli, tysiące więźniów przetrzymywanych przez Izrael, kolejne śmiertelne ofiary okupacji, zniszczone dziesiątki tysięcy drzewek oliwnych, wyburzenia domów.

Wraz ze zbliżaniem się daty rozpoczęcia wrześniowej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ rosły nadzieje Palestyńczyków, nawet tych najbardziej sceptycznych. Obrońcy praw człowieka liczyli, że nowa strategia nada ich dotychczas oddolnym działaniom charakter prawno-międzynarodowy. Działacze polityczni i aktywiści pokojowych ruchów antyokupacyjnych wierzyli, że możliwa jest zmiana języka debaty toczonej na temat konfliktu, że ugruntują się takie pojęcia jak "okupacja" czy "prawo do samostanowienia".

Przemówienie Abbasa

Kulminacją tych nadziei było przemówienie Abbasa na forum Zgromadzenia 23 września. Abbas przedstawił w nim sprawę palestyńską, oceniając ją w kontekście historycznym i prawnomiędzynarodowym. Mówił o zgodzie na tworzenie państwa na 22% terytorium historycznej Palestyny, dając do zrozumienia, że Palestyńczycy już poszli na ogromny kompromis.

Odniósł się też do codziennych zmagań Palestyńczyków, wynikających z życia pod okupacją. Apelował też o pojednanie: - Pozwólcie nam budować mosty dialogu zamiast punktów kontrolnych i murów separacyjnych.

Dostał owacje na stojąco nie tylko na forum Zgromadzenia Ogólnego, ale też w Ramallah i innych palestyńskich miastach, gdzie jego przemówienie było transmitowane na monitorach, a zebrani Palestyńczycy płakali ze wzruszenia.

Występujący po Abbasie premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że Palestyńczycy muszą najpierw zawrzeć pokój z Izraelem i uznać go za państwo żydowskie, a dopiero potem mogą starać się o własne państwo. I wzywał do powrotu do rozmów pokojowych.

Wniosek do RB

Pomimo zapowiedzi USA, że nie zawahają się sięgnąć po weto, tego samego dnia Abbas złożył wniosek do Rady Bezpieczeństwa o pełne członkostwo Palestyny w ONZ. Na początku listopada odłożono termin głosowania w sprawie przyjęcia Palestyny. Ale nawet gdyby głosowanie się odbyło, Stany Zjednoczone prawdopodobnie nie musiałyby sięgać po weto. Palestyńczykom wciąż brakowało jednego głosu, by rezolucja rekomendująca poddanie pod głosowanie palestyńskiego członkostwa na forum Zgromadzenia Ogólnego mogła zostać przyjęta w Radzie Bezpieczeństwa.

Sprawa Palestyny w ONZ miała jednak inny, zaskakujący finał - 31 października UNESCO, oenzetowska agencja zajmująca się międzynarodową współpracą w dziedzinie kultury, nauki i sztuki, przyjęła Palestynę jako 195. państwo członkowskie. W odpowiedzi Stany Zjednoczone odmówiły finansowania UNESCO, pozbawiając organizację 1/5 budżetu, a Izrael wstrzymał na dwa miesiące wypłatę przychodów z ceł za produkty importowane na terytoria palestyńskie.

Ciężka sytuacja Palestyńczyków

Na początku grudnia Abbas powiedział, że to jednak nie koniec starań Palestyńczyków o uznanie ich państwowości. Wezwał UE, by poparła Palestynę w ONZ.

W połowie grudnia, gdy kwartet bliskowschodni spotykał się w Jerozolimie, by przekonać Palestyńczyków i Izraelczyków do powrotu do rozmów pokojowych, największe światowe organizacje pomocowe i broniące praw człowieka, w tym Amnesty International, Human Rights Watch i Oxfam International, opublikowały raport o dramatycznym pogorszeniu się sytuacji na terytoriach okupowanych.

Według dokumentu, rekordowa liczba Palestyńczyków została w tym roku wysiedlona w wyniku nielegalnych wyburzeń domów na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej, budowa izraelskich osiedli nabrała rozmachu, zwiększyła się liczba przypadków przemocy osadników wobec Palestyńczyków, a 2300 Beduinów, zgodnie z planami izraelskich władz, zostanie siłą przesiedlonych na początku przyszłego roku.

Wobec pogarszającej się sytuacji, wielu Palestyńczyków spodziewa się wybuchu trzeciej intifady. Jeśli starania w ONZ zakończą się ewidentną porażką, Palestyńczycy pozbawieni widoku na koniec izraelskiej okupacji, mogą rozpocząć masowe protesty.


(mp)

oceń
1
3
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~wrowitek [2012-01-11 08:56]

jednostronne przedstawianie konfliktu
Pani Qandil sądzi, że przyjęcie Palestyny do ONZ spowodowałoby reakcję społeczności międzynarodowej, tak jakby bez tego nie mogła ona zareagować. Problem z tym, że sprawa nie jest tak oczywista, jak autorka tekstu przedstawia. Choć wiele krajów popiera dążenia Palestyńczyków do własnej państwowości, to trudno byłoby uzasadnić poparcie dla nieustających od 25 lat działań terrorystycznych w kontekście potępienia dla separatystów baskijskich czy północnoirlandzkich. Trudno byłoby też uzasadnić wsparcie działań dla Palestyny, i brak wsparcia dla Czeczeni, Abchazji, Kurdystanu czy Somalilandu. Przyjęcie Palestyny do Międzynarodowego Trybunału Karnego jeszcze bardziej skomplikowałoby sytuację. Izrael nigdy nie stał się sygnatariuszem Konwencji Haskiej, czyli nie podlega też tej części prawa międzynarodowego. Prawdą jest, że pojawiają się raz po raz oskarżenia Izraela o zbrodnie wojenne, ale jak dotąd żadne z tych po 1993 roku nie zostały udowodnione. Cytowany przez autorkę Raport Goldstone;a jest naszpikowany oskarżeniami o zbrodnie wojenne. Autorka zapomniała jednak dodać, że Goldstone zdystansował się od swojego raportu twierdząc, że przy jego tworzeniu nie miał pełnego obrazu ani dostępu do wszystkich informacji. Stwierdza wręcz, że podawane mu informacje były stronniczo filtrowane kształtując wizję wydarzeń zgodną z ideami pewnych środowisk. Autorka pisze o frustracji Palestyńczyków, że porozumienia z Oslo nie przyniosły trwałego pokoju. Należy przypomnieć tutaj, że tuż po podpisaniu porozumień z Oslo Palestyńczycy mimo zakończenia Pierwszej Intifady rozpoczęli serię ataków terrorystycznych przekreślając jakiekolwiek nadzieje na trwały pokój. Jeśli to, co otrzymali Palestyńczycy w 1993 roku nie przyniosło pokoju, to go nic nie przyniesie. Dziś dla wszystkich stron jest jasne, że Palestyna w żadnych negocjacjach tak wiele już nigdy nie otrzyma. Palestyńczycy nie widzą własnego problemu. Jako jedynego wroga przedstawiają sobie znienawidzony Izrael. I nienawiść jest głównym motorem ich działań. Palestyna wciąż oczekuje uznania jako samodzielne państwo. Nie chce jednak uznać Izraela jako państwo. Chęć taką wprawdzie deklaruje Fatah i jego przywódca Abbas, ale de facto nigdy tego nie zrobił. Hamas wciąż w swojej karcie ma wpisany punkt, deklarujący zniszczenie Izraela i zepchnięcie go do Morza (Śródziemnego). Palestyna oczekuje rozmów pokojowych, ale wciąż zasypuje Izrael deszczem mniej lub bardziej profesjonalnych pocisków. Deklaruje chęć rozmów o pokoju, ale wciąż przyjmuje finansowe lub wręcz zbrojne wsparcie od Iranu i Syrii (jak wcześniej od Iraku i Libii). Dziwi mnie tylko, że agencja PAP (wcześniej ten tekst ukazał się na wyborcza.pl) za pieniądze podatników, czyli także moje, pozwala sobie na przedstawianie konfliktu bliskowschodniego tylko z jednej strony, łamiąc wszelkie zasady dziennikarskiej bezstronności. Wygląda to na stronnicze filtrowanie informacji kształtując wizję wydarzeń zgodną z ideami pewnych środowisk.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~wrowitek [2012-01-11 08:53]

jednostronne przedstawianie konfliktu
Abbas zapowiedział jeszcze w zeszłym roku złożenie wniosku o przyjęcie Palestyny w do ONZ. Było to porwanie się z motyką na słońce. Wniosek złożony we wrześniu tego roku wywołał tylko ferment polityczny, z którego nic konkretnego nie wyniknęło. Cały Kwartet Bliskowschodni nawoływał obie strony konfliktu do wznowienia rozmów pokojowych, wskazując na nie jako jedyną drogę do utworzenia państwa palestyńskiego. W poczet swoich członków przejęła jednak agenda ONZ - UNSECO. Efektem tego było wstrzymanie składek dla tej organizacji przez USA, Izrael i Kanadę. W sumie jedna czwarta (a nie jedna piąta) budżetu całej organizacji. Jest to dość wysoka cena za próbę pokazania swojej niezależności tej organizacji, bo z powodu braku funduszy wstrzymanych zostało bardzo dużo potrzebnych i użytecznych projektów. Poczet krajów popierających stanowisko Palestyny otworzyły kraje Ameryki Południowej znane ze swej antysemickiej przeszłości. To tam właśnie schronili się niemieccy naziści po II Wojnie Światowej. Gorzej jest z Europą, która jest w tej sprawie bardzo podzielona. Jednak można zauważyć, że im więcej muzułmańskiej mniejszości w danym kraju, tym większe poparcie dla stanowiska Palestyny. Wyjątek stanowi tu rzeczywiście Islandia, która uznała Palestynę w granicach sprzed 1967 roku. Decyzja ta świadczy raczej o zniecierpliwieniu długoletnim konfliktem niż o jego dogłębnym zrozumieniu. Granice te to tak naprawdę wynik działań wojennych między Libanem, Syrią, Jordanem i Egiptem a zaatakowanym przez te kraje Izraelem w 1948 roku. Wówczas to Palestyna nie powstałą zgodnie z rezolucją ONZ, ponieważ nie dopuścili do tego właśnie agresorzy, czyli sąsiadujące kraje arabskie. Kraje te napadły znów na Izrael w 1967 roku, który w wojnie obronnej zajął tereny okupowane przez te kraje arabskie. Izrael nigdy nie zajął terenów stanowiących część państwa palestyńskiego, bo takiego nigdy nie było. Granice sprzed 40 lat nie są dziś do obronienia z wielu powodów i przyznaje to też strona palestyńska. Uznawanie Palestyny w granicach sprzed 1967 roku świadczy o całkowitym niezrozumieniu problemu Konfliktu Bliskowschodniego.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Weiss [2011-12-28 22:45]

Wielu ortodoksyjnych Żydów jest przeciwko państwu Izrael
Neturei karta

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
Bogdan-leśnik [2011-12-28 17:52]

Okupacja...
I darował im ziemię narodów, i zawładnęli owocem pracy ludów .....Tak niby bóg stworzył Izrael ,ale nasze wojska z ZSRR szły przez Palestynę pod okupacją Anglii a nie było Izraela .

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kurd [2011-12-28 19:23]

a czemu nieuzna kurdow
ich jest wiecej i sa narodem z odrebnym jezykiem anie jak araby z palestyny

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~wp [2011-12-28 16:24]

Polska za wolnością i sprawiedliwością
Polska ze swoją historią powinna być pierwszym krajem który uznał niepodległą Palestynę.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Salomon [2011-12-28 15:11]

Oba państwa nie mają prawa istnieć!
Powinno istnieć jedno: Zjednoczona Palestyna. Bez atomowej bomby, przez pierwsze 50 lat pod protektoratem ONZ, gdzie synowie jednego ojca - Abrahama żyliby zgodnie, i świat nie miałby z nimi kłopotów, a syjoniści i terroryści wymarliby śmiercią naturalną... i skończyłby się podział na "prawdziwych" i "normalnych" Polaków.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kiki [2011-12-28 11:50]

Te państwo nie ma prawa istnieć...
chodzi mi o Izrael.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
delft333 [2011-12-28 12:23]

To państwo
nie ma prawa istnieć - mam na myśli tzw.palestynę.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
okinawa [2011-12-28 13:36]

JUDEOPOLONIA MIAŁA BYĆ NAD WISŁĄ !!
http://www.rohama.org/en/mobile/7085 KTO jest dla Polski większym zagrożeniem - islamiści czy lobby niszczące Polskę na różne sposoby i to nie od wczoraj ? W Palestynie Zydzi i rdzenni mieszkańcy żyli zgodnie od stuleci. Kiedy rozpoczęło się masowe osadnictwo syjonistów rozpoczęły się konflikty. Nie tylko z miejscowymi ale także z Brytyjczykami (m.in atak stricte terrorystyczny w wykonaniu gangu Sterna - rozwalenie hotelu przy pomocy bomby - kilkadziesiąt ofiar smiertelnych). Dziś Żydzi pouczają nas nt tolerancji wobec mniejszości a nawet wręcz oceniają. O kuriozalnych "oskarżeniach" o niemieckie zbrodnie nie warto byłoby wspominac gdyby nie to iż wykorzystali swe wpływy zeby urobic nam opinie zdziczałych bandytów. W tym pomogły wypowiedzi naczelnego rabina oraz premierów Izraela. Były ambasador Izraela w W-wie został szefem jednej z organizacji wymuszającej mega-haracze pod pretekstem wojny - tym razem kosztem kraju najbardziej poszkodowanego -Polski. A sam Izrael dokonał nawet swego czasu wyceny swych nezrealizowanych jeszcze "roszczeń". Do tego zachowanie izraelskich "wycieczek". Doprawdy dziwi mnie iż dosyc toporne zagranie typu - dobry i zły policjant kogokolwiek jeszcze przekonuje. W roli "dobrego" wystepuje Izrael a w roli złego - potomkowie KPP oraz lobby Żydów z USA. Czy naprawdę ktokolwiek jest tak naiwny iz w konflikcie z powyższymi Izrael poza taktycznymi zagrywkami stanie na powaznie po stronie Polski ? Przypomne tylko iz Szlomo Morela chronili az do same smierci a wiadome lobby w Polsce doprowadziło do tego iz do samej smierci pobierał emeryture wielokrotnie przywyższającą emerytury jego ofiar ...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Sarmata [2011-12-28 13:06]

Droga Palestyńczyków do niepodległości- końca nie widać.
Obłuda możnych tego świata nie zna granić absurdu. Rozbiór Serbii i zrabowanie im kolebki ich państwa Kosowa odbył sie pod patronatem USA i NATO. Powstało nowe mafijne państewko siedzące na garnuszku UE.Kosowarzy to Albańczycy, którzy prędzej czy później połączą się z Albanią i nikt im w tym nie przeszkodzi. A biedni Palestyńczycy,którym zabrano ich ziemię i skrzywdzono w 1948 i 1968 r są mordowani , przesladowani przez Izrael przez pół wieku. To hańba dla całej społeczności międzynarodowej.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
delft333 [2011-12-28 12:23]

To państwo
nie ma prawa istnieć - mam na myśli tzw.palestynę.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~q [2011-12-28 12:16]

Te państwo nie ma prawa istnieć...
Chodzi mi o Arabską palestyne

odpowiedz