Szukaj wiadomości:

Chińscy szpiedzy nad Wisłą: czego szukają?

Logo dostawcy
wp.pl | dodane 2010-05-10 (14:15)

drukuj A A A
Chiński wywiad jest bowiem bardzo cierpliwy. Młodych, interesujących ludzi zaprasza się na wymiany studenckie. Zachęca się ich do napisania pozornie niezwiązanych z pracą wywiadu analiz na tematy społeczne czy naukowe. W zamian oferuje się stypendia i jednorazowe wynagrodzenia. W ten sposób rodzi się dług wdzięczności. Kiedyś będzie można poprosić o jego spłatę.

Młodzi fizycy mogą przekazywać w ten sposób ważne informacje o szczegółowych badaniach jakie prowadzi się w ich instytucie czy laboratorium. Te pozornie mało ważne dane, mogą posłużyć potem do rekonstrukcji znacznie większych obszarów badań. Z kolei menedżerowie i biznesmeni mogą być cennym źródłem wiedzy nt. organizacji korporacji czy przedsiębiorstw.


Jak zauważa znawca chińskich służb specjalnych, Roger Faligot, dla nich nie ma informacji nieważnych.

Chiny wyspecjalizowały się w wywiadzie gospodarczym. Chińskie samochody, które podbijają rynki Azji, to kopie modeli BMW czy Smart. Również w technologiach wojskowych Chińczycy potrafili również odwzorować udane wynalazki państw zachodnich związane z technologią wojskową. 1 października 1999 roku podczas defilady Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, jaka odbywała się w Pekinie z okazji powstania Chińskiej Republiki Ludowej, francuski attaché wojskowy ze zdumnieniem stwierdził, że rakieta "Czerwony Sztandar” (Hongqi 7) jest wierną kopią francuskiego pocisku "Cortale”.

Kto może zostać chińskim "szpiegiem"?

Szacuje się, że dla chińskich służb specjalnych pracuje kilkadziesiąt tysięcy osób na całym świecie. FBI, które w Stanach Zjednoczonych zajmuje się m.in. kontrwywiadem, obliczyło, że ok. 2000 oficjalnych chińskich funkcjonariuszy, dyplomatów i dziennikarzy mieszkających w Kanadzie i USA to de facto agenci wywiadu. Do tej liczby doliczyć należy jednak chińskich naukowców, studentów i biznesmenów, którzy pracują i studiują za granicą. Wielu z nich przekazuje do Chin raporty ze swojej pracy.

- Chiński wywiad działa w sposób perswazyjny, wiążąc kontakty informacyjne np. ofertami staży czy badań - analizuje Miodowicz - Działa w sposób bardzo perspektywiczny i nienerwowy, nie stosując przemocy - kontynuuje poseł.

Agenci Guoanbu potrafią latami czekać na to, by ich kontakt operacyjny przekształcić w źródło autentycznych danych wywiadowczych. Agenci próbują wciągnąć w "znajomość” potencjalnie interesującego operacyjnie człowieka. Następnie przez długi czas utrzymują z nim relację o niskiej intensywności, obdarowując go podarunkami, biletami na widowisko sportowe. W międzyczasie w przyjacielskich rozmowach "kontakt” przekazuje mimochodem interesujące z punktu widzenia wywiadu informacje.

W ten sposób mogą stworzyć całą sieć "rozmytych” informatorów, których trudno kontrolować. Niemal żaden kontrwywiad na świecie nie jest w stanie poradzić sobie z tak wielorakimi źródłami "mało istotnych” informacji.

Doskonałymi pracownikami wywiadu są studenci i młodzi naukowcy. Chińczycy wysyłają na wymiany międzynarodowe doktorantów specjalizujących się w dziedzinach ważnych dla Pekinu - np. technologiach, które mogą mieć zastosowanie w armii. Do Polski przyjeżdżają studiować m.in. fizykę czy biotechnologię. I - jak to ujął jeden z moich rozmówców - "czyszczą” komputery swoich profesorów, kopiując z nich ważne informacje.

Również biznesmeni, którzy robią interesy z Chinami, mogą się stać cennym źródłem informacji wywiadowczych dla Guoanbu. Chińscy partnerzy, nierzadko inwestujący spore pieniądze w daną spółkę, chcą pozyskać szczegółowe plany danego wynalazku czy technologii - zwłaszcza, gdy można ją zastosować również w wojsku.

Chińskim agentom trudno jest działać w krajach tak odległych kulturowo od Państwa Środka jak Polska. Niemal niemożliwe jest umieszczenie "skośnookiego” szpiega, który np. pracując w polskim MSZ-cie, przekazywałby informacje swoim patronom. Pracownicy chińskiej ambasady wzbudzaliby pewnie zainteresowanie lub niepokój, obserwując dany budynek czy konkretną osobę na ulicach Warszawy lub Wrocławia. Działalność chińskiego szpiega w takich okolicznościach nie jest prosta.

Można jednak skorzystać z polskiego "przyjaciela”, który nieświadomie wykona przydatną robotę. Na Uniwersytecie Warszawskim na jednym ze spotkań z tybetańską mniszką zwolnioną z chińskiego więzienia młody mężczyzna, przed rozpoczęciem wykładu, robił z trybuny zdjęcia różnym fragmentom sali. Wyszedł ze spotkania długo przed końcem. Wyraźnie nie był zainteresowany osobą prelegentki. Bardziej ciekawili go uczestnicy wykładu. Choć nie ma pewności, że pomagał chińskim służbom specjalnym, to mógł być jednak pomocną dłonią jednego z agentów Guoanbu pracujących w Warszawie.

Duża kasa

Boom gospodarczy w Chinach spowodował, że chińskie służby zyskały olbrzymie środki na podkupywanie agentów. To daje im dużo większe możliwości działania. Skalę środków, jakimi dysponuje chiński wywiad, pokazuje afera z udziałem etatowego agenta Guoanbu, Qui Guanghuia, który był nałogowym hazardzistą.

Ten wysoko postawiony oficer deklarował, że całe środki przeznacza na koszta operacyjne. De facto często przegrywał je w kasynach w Makau i na Zachodnim Wybrzeżu USA. Jak wykazało wewnętrzne chińskie śledztwo pan Qui pobrał 1,2 mln dolarów na swoje rozrywki. Qui zaprzeczał wszystkim tym oskarżeniom. Nowy szef wywiadu nie dał mu jednak wiary. Sprawę załatwiono nieoficjalnie.

Dzień po rozmowie z przełożonym Qui został znaleziony martwy w swoim domu. Połknął zawartość swojej apteczki i "dla pewności” otruł się gazem. Jego przykład miał zniechęcić innych agentów przed mataczeniem.

Żadne państwo nie informuje, jakie środki przeznacza na działalność wywiadowczą. Możemy jednak być pewni, że Pekin znajduje się w światowej czołówce "inwestorów” w spec służby.

Chiny znajdują się również w światowej czołówce w dziedzinie wywiadu elektronicznego. Przypuszczalnie chińscy rządowi informatycy włamali się kilka lat temu do sieci komputerowej tybetańskiego rządu na wychodźstwie. A ostatnio "przeszukali” konta e-mailowe, jakie posiadali przeciwnicy chińskiej partii komunistycznej na serwerach Google’a. To po tej sprawie właściciele internetowego giganta postanowili częściowo wycofać się z Chin.

Guoanbu a sprawa polska

Jak zauważa Konstanty Miodowicz, wszystkie kontrwywiady poza amerykańskim i australijskim mają problem z dokładnym rozpoznaniem działalności chińskich agentów. Ich sieć jest bowiem bardzo rozproszona i mało określona. Jednym z jej ogniw miał być polski szyfrant, chorąży Stefan Zielonka - wieloletni, techniczny pracownik wywiadu wojskowego. Zniknięcie tego cichego człowieka, który w ostatnich latach borykał się z poważnymi problemami rodzinnymi i zawodowymi, stało się powodem medialnej burzy, karmionej mnóstwem podejrzeń i upodobaniem do teorii spiskowych.

Choć chiński wywiad z pewnością mógł zwerbować chor. Zielonkę, a potem wycofać go do Chin pozorując samobójstwo, to w tym przypadku szkoda byłoby na to środków. I czasu. Techniczny pracownik wywiadu nie posiada raczej wiedzy, która warta jest tak wiele zachodu.

Paweł Orłowski, Wirtualna Polska


oceń
8
1
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~wojas [2011-07-08 10:37]

Ale odkrycie..Japończycy taki wywiad prowadzili juz od dawien dawna. Chiny zaczęły chyba od 1980r.. w Europie.. bo w USA czynili i czynią to Chińczycy już od przedwojny. Chiny rosną w silę. Oni wykupują prze podstawionych ludzi udziały w wielkich firmach. Podobnie czynią Arabowie. Chciwość zaś rządzących w Europie i USA tak zaślepia ,że pozbywają się wszystkiego co wykradli swoim narodom , lub wyszabrowali obcym w tym i kiedyś Chinom.. Nasza nacja maleje oni rosną w siłę i muszą mieć przestrzeń. Po co walczyć z bronią w reku skoro można gospodarczo rozwiązać problem. Wchodząc na rynek, wykupując nieruchomości, ziemię zakłady pracy, udziały, pożyczając pieniądze by zacisnąć pętlę w odpowiednim momencie..Chińczycy uczyli się od Żydów i reszty świata wszystkiego. Powoli i systematycznie rąbią swoje. Nie byłbym zdziwiony gdyby nad Białym Domem załopotała czerwona flaga z gwiazdkami. Sen Chruszczowa z dowcipu

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Maciek [2010-05-10 16:55]

Nie boję się Chin
Boję się ,że prezydentem może być Kaczyński. To by było najgorsze dla Polski.

odpowiedz

pokaż 11 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Mordechaj [2010-06-07 22:04]

Czy czeka nas władza absolutna PO? O zgrozo!
Wtedy zrobią z nami wszystko co zechcą. Mądry Polak po szkodzie. Uwaga! Uwaga! PO nadchodzi. Ratuj się kto może.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
antyspam [2010-06-07 17:37]

nie boje sie chin , boje sie że Komorowski zostanie prezydentem..!!
i przejmie do końca władze , a Polacy nigdy nie dowiedza sie prawdy że to był zamach..!!!!, bo wszystko jest robione w tym kierunku , aby oskarzyc niewinnych braci Kaczyńskich , mysle że Polacy juz to widzą i nie dadza sie więcej wpuscic w maliny..!!!!.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~PObolszewcy [2010-05-10 17:25]

Dlaczego młodzieżówka PO spamuje w każdym
temacie ,czy oni są naprawdę tacy głupi czy tylko udają .

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Ruppert [2010-05-17 21:36]

Sprawa fundamentalna...
Wywiad chinski chce się dowiedzieć jak Polakom udało się przeżyć od czasów Mieszka I do dzisiaj pomimo tak potwornego , niepowtarzalnego bajzlu w kraju !

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~leokadia [2010-05-17 06:39]

A watykańscy szpiedzy?
Jak długo będą sobie w Polsce wprowadzać własne porządki. Polacy parę razy już ich "wyrzucali" z kraju, ale ta zaraza jak czarna ospa i dżuma.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~szok [2010-05-16 22:12]

że co???
szyfrant nie posiada raczej wiedzy, która warta jest tak wiele zachodu???

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Mark SS [2010-05-13 20:27]

Kuku na muniu
stary przestań bredzić od rzeczy .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~obserwator [2010-05-13 16:05]

Chińscy szpiedzy nad Wisłą: czego szukają?
Mosad nie musi czego się obawiać. Ponoć wyrznęli w Izraelu wszystkich żółtków.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~nocek [2010-05-12 19:28]

bredzi jak Miodowicz na mękach
Artykuł ze stekiem bredni. Cytuję ostatnie zdanie: "Techniczny pracownik wywiadu nie posiada raczej wiedzy, która warta jest tak wiele zachodu." Jest dokładnie odwrotnie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Chętny na bohatera [2010-05-11 21:20]

Czy będąc szpiegiem dla innego państwa niż amerykańskie...
też zostaje się bohaterem jak płk Kukliński?!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~szym [2010-05-10 16:11]

najbardziej zagraża nam J.Kaczyński
Chińczycy są na dalszej liście.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~maxym [2010-05-11 10:13]

a wiecie jak rozszyfrować to nazwisko?
Guanghui - guang to po chińsku wielki.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~comitam [2010-05-11 16:14]

na początek zapisz się
do partii polskich patriotów czyli PiS,chińskiego hymnu nie musisz umieć bo to nie patriotyczne,pocałuj Jarka w rękę i hajda do przodu

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~walduś [2010-05-11 10:20]

wo jao
szy buszy czongło zhen ma?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~lova [2010-05-11 10:15]

artykuł reklamowy
wielu osobom nie przyszłoby to do głowy , po przeczytaniu zaczną się interesować, jak to parę groszy od Chinoli zgarnąć za szpiegowanie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~aaaaa [2010-05-10 18:57]

Spora nieścisłość w artykule
Piszecie ze posluguja sie drobnymi informacjami a tutaj takie oto zdanie sie pojawia.... "Techniczny pracownik wywiadu nie posiada raczej wiedzy, która warta jest tak wiele zachodu."

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~S.O. [2010-05-10 18:30]

OPINIA
MIODOWICZA DO SZPITALA DLA WARIATÓW ! I TO SZYBKO !

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~maximus [2010-05-10 18:20]

Podobno...Macierewicz
..jest chińskim szpiegiem...o kryptonimie dr. Pajchiwo

odpowiedz