Szukaj wiadomości:

Chińscy szpiedzy nad Wisłą: czego szukają?

Logo dostawcy
wp.pl | dodane 2010-05-10 (14:15)

drukuj A A A
Chiny dysponują potężnym wywiadem. Kilkadziesiąt tysięcy osób na całym świecie pracuje dla chińskich służb specjalnych. Agenci Pekinu działają również w Polsce. Choć wszystko wskazuje na to, że zaginiony w zeszłym roku szyfrant polskiego wywiadu wojskowego, wbrew doniesieniom medialnym, nie mieszka z rodziną pod Szanghajem, to szpiedzy Państwa Środka z pewnością prowadzą swoją działalność również nad Wisłą. Czym jest chiński wywiad i jak działa? Kto powinien się go bać?

Chiński wywiad to jedna z najpotężniejszych służb specjalnych na całym świecie. Jego najpotężniejszą instytucją jest tajemnicze Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MPB), znane również pod chińską nazwą Guoanbu. To właśnie ta służba, zdaniem francuskiego portalu Intelligenceonline.fr miała odpowiadać za zniknięcie chorążego Stefana Zielonki, szyfranta wywiadu wojskowego.

Guoanbu to potężne ministerstwo, które zajmuje się zarówno wywiadem zagranicznym jak i krajowym. Odpowiada za "neutralizację" chińskich opozycjonistów dążących do obalenia rządów Komunistycznej Partii Chinoraz za zdobywanie informacji z zagranicy - w tym przez pozyskiwanie szpiegów w kręgach władzy innych państw. MBP zajmuje się również kontrwywiadem. Jego zadaniem jest walka z obcymi służbami specjalnymi, które chcą przeniknąć do wnętrza chińskiego systemu politycznego i wojskowego.

Prócz tego bardzo ważną częścią Guoanbu jest Chiński Instytut Współczesnych Stosunków Międzynarodowych. W tej ważnej jednostce badawczej pracuje ponad 500 analityków, którzy dzień po dniu mozolnie analizują sytuację wewnętrzną oraz nastroje w stosunku do Chin we wszystkich państwach świata, w których Pekin może mieć interesy. Sama struktura MBP jest niejawna. Cała nasza wiedza o niej pochodzi z rekonstrukcji. Z pewnością wiemy też, że w ostatnich latach na znaczeniu ogromnie zyskał wydział odpowiedzialny za wywiad technologiczny, w tym elektroniczny.

Chińczycy, podobnie jak niemal wszystkie inne państwa świata dysponują wywiadem wojskowym, znanym jako II Wydział Sztabu Generalnego Armii Ludowo-Wyzwoleńczej - Quingbaobu. Oprócz pracy "ofensywnej”, zajmuje się on kontrwywiadem i walczy ze szpiegami, którzy próbują zdobyć tajne informacje chińskiej armii. Przez swoją wielkość i ogromny zakres działań dużo ważniejszy jest jednak wywiad cywilny.

Co interesuje Chińczyków?

Jedną z podstawowych zasad chińskich służb specjalnych można sformułować w słowach "dużo ludzi, mało informacji". Chińczycy stawiają na rozproszenie źródeł pozyskiwania danych, bardziej niż na ich jakość. To znaczy, że nie muszą przekupywać czy podsłuchiwać w ryzykowny sposób wpływowych polityków i wysoko postawionych agentów obcych służb. Wystarczy, że wielu "informatorów” przekaże im strzępki danych na temat sposobu zachowania interesującej ich osoby czy wynalazku technicznego. W ten sposób nie zyskają co prawda np. kompletnej listy agentów obcego wywiadu lub ich "kontaktów operacyjnych”, ale są w stanie dowiedzieć się, że dany polityk czy pracownik agencji wywiadowczej spotyka się z konkretną osobą w jakiejś chińskiej restauracji.

Jak to ujął metaforycznie jeden z moich rozmówców: jeśli amerykański wywiad, chce pobrać próbkę piasku z konkretnej plaży, wyśle tam pod osłoną nocy przy pomocy małej łodzi podwodnej oddział komandosów, którzy zbiorą materiał niezbędny do przeprowadzenia badań. Chińczycy za to wyślą na tę plażę 5000 turystów a każdy z nich weźmie z niej ziarenko piasku. I w ten sposób również zdobędą materiał do analizy.

Guoanbu zainteresowane jest wszystkim, co może zagrażać bezpieczeństwu Chin - z perspektywy komunistycznej partii oczywiście. Na celowniku ich agentów znajdują się więc przede wszystkim przedstawiciele ruchów, które dążą do "rozbicia Chin”, np. mniejszość tybetańska i jej orędownicy na całym świecie, a także Ujgurzy czy przedstawiciele ruchu Falun Gong.

Agenci Guoanbu wnikają do emigracyjnych wspólnot chińskich na całym świecie. Latami "zakorzeniają się” w danej diasporze, np. prowadząc legalny biznes na terenie obcego państwa. Są w stanie dobrze poznać poglądy i wpływy poszczególnych członków emigracji. Tych najbardziej niepokornych wobec komunistycznej władzy neutralizują nierzadko w sposób bardzo zręczny, np. budząc podejrzenia, że dany opozycjonista jest właśnie agentem wywiadu.

W niektórych krajach zachodnich chiński wywiad miał używać m.in. zwykłych gangsterów czy mafiosów do likwidacji znanych działaczy ujgurskich. Agenci Guoanbu mieli również udawać na emigracji członków Falun Gong, zwolnionych z chińskich obozów pracy czy potajemnie zbiegłych z Chin. Regularnie starają się także utrudniać działania organizacji protybetańskich.

Konstanty Miodowicz, były szef polskiego kontrwywiadu, jest przekonany, że w Polsce działają w ten sam sposób. - Wywiad chiński w Polsce skoncentrowany jest na tłumieniu ruchu tybetańskiego - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską poseł Miodowicz, przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych. - Buduje także silne lobby prochińskie w parlamencie. W tym drugim są niezwykle skuteczni - dodaje były szef kontrwywiadu. Jego zdaniem Guoanbu nie prowadzi w Polsce tradycyjnej działalności informacyjnej.

- Są za to zainteresowani tworzeniem relacji ze środowiskiem akademickim - dodaje Miodowicz.

Uczelnie wyższe są interesujące dla każdego wywiadu. Z jednej strony tu najłatwiej złowić młodych wartościowych ludzi, którzy w przyszłości będą znaczącymi postaciami w polityce, biznesie czy nauce. Z drugiej, studenci mogą się stać po prostu informatorami. Tym bardziej przydatnymi, że nieświadomie będą przekazywali chińskim "przyjaciołom” strzępy ważnych danych.


oceń
8
1
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Zack [2010-05-10 15:22]

Ale to PiS rozwaliło wywiad .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~cierp i żłop [2010-05-10 15:20]

Chińscy- tak, ale rosyjscy, czy amerykańscy - broń boże!
Przy okazji mam pytanie do 'intelektualistów', czy legitymacja TPPR - Towarzystwo Przyjaźni Polsko Radzieckiej - będzie znów honorowana? Niejeden zasłużony dysydent ma taką...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~dede [2010-05-10 15:17]

zielonka
skoro znalezli Stefana Zielonke w Wisle to gdzie jest jego rodzina ktora miby mieszkala z nim w Chinach?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ten [2010-05-10 15:17]

miodowicz już raz popisał się mądrością podając za prawdziwą kserokopię sfabrykowaną przez jarucką. Niech on lepiej milczy.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~gość_001 [2010-05-10 15:15]

Komórki z chin
Jeden z dużych operatorów komórkowych w Polsce ma w całości dostarczoną i sfinansowaną przez ww. państwo infrastrukturę telefoniczną i informatyczną.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Don [2010-05-10 15:12]

don
po co nam silne panstwo ?! polityką milosci i ich z lewa ..bah i z prawa bah ...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Bin husain Odrana [2010-05-10 11:19]

Agencje Modelek
chiński wywiad organizuje polskim agencja modelek sponsoring w Pekinie , to własnie ta ziarenkowa praca na 100 agencji wyczeszą 2-3 modelki które beda informatorami

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~zab [2010-05-10 15:09]

Mozna tak bez konca
Czy zagrazaja nam eskimoscy szpiedzy ? .Wymigywanie sie od odpowiedzialnosci znakiem zapytania lub sondazem

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
Realista101 [2010-05-10 15:09]

Miodowicz autorytetem!!
No to my faktycznie mamy służby i autorytety w tych służbach. Nie pracował tylko od razu został funkcyjnym. Ma więc zerowe pojęcie o pracy tych służb. Jego twierdzenie, że tylko USA nie ma problemu z tymi służbami jest bardzo cenne. Właśnie Amerykanie informują o swoich stratach w wyniku działalności tych służb. Kostek wie jednak lepiej.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~d [2010-05-10 15:08]

chińczyka poznam w Polsce
j/w albo w ogole ich do ans nie wpuszczajcie

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~widz [2010-05-10 15:08]

Obchody
Hej, media, obudźcie się. Wczoraj była wielka feta, obchody. Czemu nic o tym,???? Czyżby coś nie tak. A może świat zna już całą porawdę, a nie PRAWDE????

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Jacek [2010-05-10 15:02]

Czy was już kompletnie porąbało że takie artykuły piszecie?
Z nudów czy dla pośmiewiska z własnej głupoty?

odpowiedz