Odznaczeni polscy żołnierze wracają z Afganistanu

PAP | dodane 2009-10-06 (17:26) 4 lata 10 miesięcy 26 dni 3 godziny i 4 minuty temu
 
(fot. PAP / Grzegorz Hawałej)
Po półrocznej misji w Afganistanie do Polski wróciło ponad 70 polskich żołnierzy. Uroczyste powitanie wojskowych odbyło się na terenie 3. Bazy Lotniczej we Wrocławiu. Wszyscy uczestnicy misji zostali odznaczeni "Gwiazdą Afganistanu".

W Afganistanie żołnierze wchodzili w skład Wojskowego Portu Lotniczego w Kabulu, tzw. grupy KAIA (Kabul Afghanistan International Airport). W misji udział wzięli głównie nawigatorzy, kontrolerzy ruchu lotniczego, specjaliści służby inżynieryjno-lotniczej, żandarmi i saperzy.

Jak powiedział zastępca dowódcy Operacyjnego Sił Zbrojnych gen. dyw. pil. Sławomir Dygnatowski, okres, w którym Polski kontyngent kierował lotniskiem, był bardzo trudny i wymagający, ponieważ przypadł m.in. na czas wyborów prezydenckich w Afganistanie.

W Kabulu często zdarzały się wybuchy i strzelaninypłk Wojciech Pikuła, dowódca powracających żołnierzy
- W tym czasie obsługiwanych było ok. 400 operacji lotniczych na dobę, ale nasi żołnierze zrealizowali wszystkie postawione przed nimi zadania. Jeśli okaże się, że ponownie będziemy musieli pełnić służbę w Kabulu, to jesteśmy na to doskonale przygotowani - mówił Dygnatowski.

Do głównych zadań polskiego kontyngentu należało m.in. kierowanie wojskowymi i cywilnymi lotami oraz koordynacja przestrzeni powietrznej wokół lotniska. W ciągu półrocznej misji obsłużono ponad 56 tys. operacji powietrznych.

Dowódca grupy KAIA płk Wojciech Pikuła przyznał, że służba na lotnisku w Kabulu bardzo różniła się od pracy w Polsce, a do najtrudniejszych zadań należało m.in. zarządzanie ruchem lotniczym. - Oprócz dużej ilości lotów należy także wziąć pod uwagę rożne typy samolotów, z których część nie spełniała podstawowych standardów bezpieczeństwa i nie mogłaby latać w Europie - mówił Pikuła.

Pytany o kwestię bezpieczeństwa żołnierzy i lotniska Pikuła odpowiedział, że każdy z uczestników misji miał świadomość, iż w każdej chwili może się zdarzyć coś niespodziewanego. - W Kabulu często zdarzały się wybuchy i strzelaniny. Na teren lotniska były próby nielegalnego wjazdu, zdarzył się jeden atak samobójczy. Były też ostrzały, ale szczęśliwie nie trafiły na teren bazy - dodał dowódca.

Polacy przejęli dowodzenie nad portem lotniczym 1 kwietnia od Węgrów. Ich misja zakończyła się 1 października, a obowiązki zostały przekazane Hiszpanom.

Międzynarodowy Port Lotniczy w kabulu jest największym lotniskiem w Afganistanie. Jest obsługiwany przez 300 żołnierzy NATO i 800 pracowników cywilnych. Dziennie odbywa się tam ok. 350 startów i lądowań.

(po)

Polub konflikty.wp.pl na Facebooku

oceń
tak 2 66.67%
nie 1 33.33%

Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!