Precedens: sędziowie bronią podejrzanych o terroryzm
PAP | dodane 2009-06-10 (17:01)
A
A
A
Izba Lordów w składzie dziewięciu sędziów uznała, że nie można prewencyjnie więzić osób podejrzanych o terroryzm, nie informując ich o sprawie, która się przeciw nim
toczy, ani o materiale dowodowym, na którym jest oparta.
Precedensowe orzeczenie dotyczy trzech osób: Irakijczyka,
Brytyjczyka i mężczyzny o podwójnym brytyjskim i libijskim
obywatelstwie, wobec których MSW (Home Office) zastosowało w
latach 2006-2007 tzw. nakazy kontrolne (control orders), których nie uchylono do dziś.
Nakaz kontrolny
Środek zapobiegawczy w postaci nakazu kontrolnego jest
rozbudowanym aresztem domowym, o którym decyduje minister spraw
wewnętrznych. Podejrzany ma ograniczoną swobodę ruchu, można
pozbawić go od dostępu do telefonu, komputera, ograniczyć kontakty
międzyludzkie itp. Jego poruszanie się poza domem może być
monitorowane elektronicznie.
Nakaz kontrolny stosowany jest wobec osób podejrzanych o
terroryzm, których nie można postawić przed sądem z powodu tajnych
dowodów przeciw nim, uzyskanych np. w wyniku działań operacyjnych
służb specjalnych lub od osób, których służby specjalne nie chcą
demaskować.
Podejrzany, wobec którego zastosowano nakaz kontrolny, nie może
dochodzić swej niewinności, ponieważ nie zna zarzutów, opartych na
tajnym materiale dowodowym. Może wprawdzie wnieść skargę do sądu
przeciwko zastosowaniu nakazu, ale trudno mu się skutecznie
bronić, jeśli nie zna nawet natury zarzutów.
W praktyce orzeczenie Izby Lordów - najwyższego organu sądowego w
Anglii - oznacza, że sprawa trzech domniemanych terrorystów musi
wrócić do sądu niższej instancji w celu ponownego rozpatrzenia ich
skargi. MSW będzie musiało zdecydować, czy ujawni dowody przeciwko
nim, czy też odstępuje od sprawy.
Minister spraw wewnętrznych Alan Johnson wyraził rozczarowanie
orzeczeniem i zapewnił, że na razie nakazy będą nadal stosowane.
Według niego priorytetem musi być ochrona bezpieczeństwa
publicznego.
Sędzia lord Phillips powiedział, że procedura sądowa nie może być
uważana za rzetelną, jeśli jedna ze stron nie wie, o co chodzi w
sprawie, która została jej wytoczona.
- Po to, by opinia publiczna ufała wymiarowi sprawiedliwości, musi
widzieć go w działaniu, a nie ufać mu w ciemno - wskazał Phillips.
Sędzia lord Hoffman zauważył, że Izba Lordów nie miała pełnej
swobody w orzekaniu, ponieważ była związana interpretacją prawną
Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Hoffman ma zastrzeżenia do
tej interpretacji i obawia się, że może ona zniszczyć system
nakazów kontrolnych, stanowiących jedną z linii obrony przed
terroryzmem.
(po)
wiadomości
w innych serwisach WP
Opinie (1)
Ocena: 0 [0]
jojo
[2009-06-10 17:56]
i słusznie
trudno żeby przez kilku narwańców więzic niewinnych ludzi w imię wyzszego dobra.
odpowiedz