Szukaj wiadomości:

Tortury i dzieci w więzieniach - ten kraj chce być w UE

Logo dostawcy
Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego | dodane 2010-07-28 (15:37)

drukuj A A A
W 2004 roku Turcja otrzymała zielone światło dla rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych do Unii Europejskiej. Jednak niektóre organizacje pozarządowe donoszą, że w kraju tym nadal łamane są prawa człowieka. Tymczasem – jak pisze dr Joanna Bocheńska, zajmująca się problematyką Kurdów – prawa te nie są jakimś uprzykrzonym dodatkiem, ale fundamentem, na którym powinny opierać się negocjacje z przyszłymi członkami UE.

Sześć lat temu Komisja Europejska uznała, że mimo pewnych zastrzeżeń Turcja wypełnił Kryteria Kopenhaskie. Kryteria te dotyczą między innymi respektowania praw człowieka oraz możliwości uznania danego kraju za państwo prawa. Jednakże w odniesieniu do Turcji organizacje pozarządowe, takie chociażby jak Kurdish Human Right Project (KHRP, Londyn), Amnesty International, Organizacja ds. Praw Człowieka (tur. İnsan Hakkları Derneği /İHD), wskazują na ciągle rozpowszechnione przypadki łamania podstawowych praw człowieka i niewielki postęp w przestrzeganiu litery prawa, nawet tego udoskonalonego w ramach kilku pakietów reform wprowadzonych od roku 2002.

Kerim Yıldız (KHRP) uważa nawet, że rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych było zdecydowanie przedwczesne, stało się wynikiem błędnej, mało wnikliwej oceny sytuacji przez urzędników Unii Europejskiej [1]. Tzw. spowolnienie procesu akcesyjnego mające miejsce w ostatnich latach jest zatem spowodowane nie tylko osłabieniem reformatorskiego zapału po tureckiej stronie, czy też taką, a nie inną postawą europejskich polityków, ale w dużej mierze również stanowi pokłosie nie do końca rzetelnie zbadanej sytuacji w zakresie poziomu respektowania praw człowieka. Choć od 2004 roku Turcja wykonała pewien postęp, to jest on wciąż niewielki w stosunku do potrzeb i oczekiwań w odniesieniu do tego kraju.

Reformom w Turcji nie służą także postawy dwóch skrajnych obozów reprezentujących stanowisko Europejczyków w sprawie członkostwa Turcji w UE. Z jednej strony entuzjaści przyjęcia Turcji w poczet członków UE zdają się często nie pamiętać lub nie wspominać o poważnych naruszeniach praw człowieka w tym kraju, skupiając się na samych zaletach orientalnego sąsiada. Z drugiej strony skrajni sceptycy wskazujący bezsensowność tureckich starań używają przypadków naruszeń praw człowieka, jako dowodu na to, iż kandydatura Turcji do struktur UE jest po prostu pomyłką.

Żadne z tych stanowisk nie pomaga jednak Turcji dokonać konstruktywnych zmian. Proces akcesyjny, będący rodzajem szczególnej „marchewki”, jest tymczasem wielką szansą na polepszenie sytuacji w zakresie praw człowieka, na rozwiązanie takich zawiłych problemów jak kwestia kurdyjska. Aby jednak ta szansa nie została zmarnowana, wszystkim stronom podjętych w 2004 roku negocjacji potrzebna jest rzetelna wiedza i zaangażowanie.

Przede wszystkim należy sobie zdawać sprawę, że prawa człowieka nie są jakimś uprzykrzonym dodatkiem w kontekście prowadzonych negocjacji, ale fundamentem, na którym opierać się powinny wszystkie inne aspekty procesu akcesyjnego.

Dopóki bowiem w Turcji aktywni i świadomi swych praw obywatele nie staną się właściwym podmiotem prowadzonych rozmów, nie będzie możliwe odpowiedzialne funkcjonowanie sfery politycznej, czy gospodarczej. Warto również pamiętać, że współczesne rozumienie praw człowieka jest znacznie szersze, nie sprowadza się do przytaczania szczytnych pojęć zawartych w poszczególnych deklaracjach, ale wkracza w sferę rozwojową domagając się uwagi na etapie rozwiązywania poszczególnych zadań społecznych, gospodarczych, kulturalnych czy politycznych. Sam rozwój uznawany jest za prawo człowieka, a podstawowe jego cele to „wzmocnienie roli ludzi” i „zwiększenie wolności ludzi tak, by mogli żyć zgodnie z własnymi przekonaniami” [2].

Prawa człowieka kontra turecki nacjonalizm

W przypadku Turcji kolejnym czynnikiem, o którym nie można zapominać jest fakt, że naruszenia praw człowieka nie wynikają tam po prostu z niewiedzy, braku dobrych praktyk, czy odpowiedniego systemu legislacyjnego, ale przede wszystkim z panującej po dzień dzisiejszy w ludzkich umysłach ideologii – tureckiego nacjonalizmu, a także pewnych przeżytków systemu patriarchalnego, czy plemiennego, albo też z określonej interpretacji islamu.

Wiele fundamentalnych reform wciąż czeka na wprowadzenie (dogłębna reforma konstytucji, kodeksu karnego, czy tzw. Ustawy antyterrorystycznej). Powoduje to, iż europejskie sposoby mierzenia się z problemami w tej dziedzinie nie zawsze muszą okazać się skuteczne.

Czytaj więcej: Do więzienia posyłali dzieci - teraz zmienili prawo

Potrzebne jest wspólne wypracowanie pewnego programu działania i konsekwentnego sposobu egzekwowania od Turcji wprowadzania reform oraz rzeczywistego zastosowania wprowadzonych „na papierze” zmian. W przeciwnym bowiem wypadku proces akcesyjny może trwać w nieskończoność, doprowadzając do frustracji wszystkich jego uczestników.

Mimo monitorowania sytuacji w Turcji, Unia Europejska nie ma raczej pomysłu na to, jak efektywniej wspomóc realizację niezbędnych w tym kraju reform. Zdaniem kurdyjskich działaczy największym problemem jest nieumiejętność dostrzeżenia, że naruszanie praw człowieka w Turcji nie jest zwykłym zbiegiem okoliczności, ale owocem planowej polityki, która, mimo pewnej liberalizacji, wciąż jest w Turcji kontynuowana i opiera się na braku dostępu do władzy i niemożności współdecydowania o swoim losie ludzi deklarujących odmienną od tureckiej identyfikację etniczną/narodową.

Najważniejsze strefy naruszeń praw człowieka

Według ostatniego raportu Komisji Europejskiej (2009) podstawowe strefy naruszeń dotyczą wolności słowa, prasy i wyznania, kwestii praw związków zawodowych i kobiet, a także zwierzchnictwa władzy cywilnej nad armią [3]. Nie oznacza to jednak, że w Turcji nie notuje się poważniejszych wykroczeń, łamiących podstawowe prawo do życia i bezpieczeństwa, a liczba tego rodzaju zdarzeń jest wciąż wysoka.



oceń
0
0
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

multimedia

galerie

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~v1 [2010-08-02 10:05]

Jaka przyszlość czeka na Turcję w UE?
Przecież w UE niedlugo wladze przejmą muzulmanie więc niech lepiej Turcja wróci do rodziny krajów muzulmanskich.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~znający historię [2010-08-01 10:31]

turcja członek nato więc może bezkarnie mordować,
Serbowie z Rosjanami więc można ich bezkarnie mordować co to jest? amerykańska sprawiedliwość

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~polskie dno [2010-07-30 18:03]

wystrzelac nierobow
Polska jest w UE jest w NATO jest w srodku Europy ,a dzieci chodza glodne ,niedozywione bo niema pieniedzy ,ale sa miliony na pogrzeb idioty ,ktory nawet nie zasluzyl by go spalic za darmo .sd miliardy na budowy nowych kosciolow ,i utrzymywanie armi czarnych nierobow ,na setki nic nierobiacych poslow ,politykow ,to skandal by tak trwonic na nic pieniadze podatnika

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~jacekK [2010-07-29 22:57]

Nie dla Turcji kiełbasa.
Po wstąpieniu Turcji do Unii, otworzą się wrota dla terrorystów Al Khaidy i nikt nad tym nie zapanuje. "Wyłomotał Turek, Turka, aż mu z palca zeszła skórka".

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
fiann [2010-07-29 09:02]

NIE dla Turcji!
to nigdy nie będzie Europa!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Realista [2010-07-28 17:01]

Myslalem, ze to o israelu
wszystko pasuje: dzieci w wiezieniach i tortury

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Komar [2010-07-28 18:51]

turcjo,unia na ciebie czeka
to bedzie bnardzo dobre posuniecie uni jesli przyjmie turcje.

odpowiedz