Szukaj wiadomości:

Tak wyglądałaby wojna Chin i USA

Logo dostawcy
Polska Zbrojna | dodane 2011-10-25 (11:37)

drukuj A A A
Potęga Chin rośnie. Część ekspertów sądzi, że Chiny w ciągu kilku dekad będą chciały zdominować sąsiadów i opanować cały region. Odpowiedzią Stanów Zjednoczonych na rozwój chińskich zdolności militarnych jest koncepcja bitwy powietrzno-morskiej. Oto jak prawdopodobnie wyglądałaby wojna Chin i USA.

Od kilku lat w amerykańskich opracowaniach na temat rozwoju chińskich zdolności militarnych pojawia się pojęcie "strategia antydostępowa". Polega ona na pozbawieniu przeciwnika możliwości dotarcia do stałych elementów infrastruktury wojskowej (takich jak wysunięte bazy) czy też rozmieszczenia wojsk na teatrze działań. Równolegle funkcjonuje także termin "odmowy dostępu do obszaru" (area denial), co oznacza uniemożliwienie drugiej stronie operowania siłami już rozmieszczonymi i stwarzania zagrożenia dla celów ruchomych (głównie okrętów). Rozwój tego rodzaju zdolności jest dla Stanów Zjednoczonych jeśli nie zagrożeniem, to co najmniej poważnym wyzwaniem. Odpowiedzią supermocarstwa ma być koncepcja bitwy powietrzno-morskiej, integrującej działania US Navy i US Air Force.

Hipotetyczne zagrożenie

Gdy w latach 1995 i 1996 doszło do sytuacji kryzysowych związanych z Tajwanem, nazywanym na kontynencie zbuntowaną chińską prowincją Tajpej, Stany Zjednoczone wysłały w ten rejon dwie lotniskowcowe grupy bojowe. Demonstracja siły na morzu mocno ostudziła konfrontacyjne zapędy komunistycznych władz.

Ta bolesna i bez wątpienia odebrana jako upokarzająca lekcja skłoniła Chińską Republikę Ludową do skoncentrowania się na rozwoju morskich sił zbrojnych, w tym także asymetrycznych systemów uzbrojenia i taktyk działania. Aby ograniczyć lub wręcz uniemożliwić działania US Navy, Chiny nie potrzebują jedenastu lotniskowcowych grup bojowych, muszą jednak znacząco zwiększyć polityczne i militarne koszty zaangażowania.

Temu właśnie ma służyć flota ponad pięćdziesięciu konwencjonalnych i nuklearnych okrętów podwodnych, w większości wyposażonych w rakiety przeciwokrętowe, a także rakiety balistyczne zdolne do rażenia lotniskowców, nowoczesne niszczyciele i fregaty rakietowe, myśliwce oraz bombowce uzbrojone w pociski Cruise. Chińczycy mają również rozbudowaną wzdłuż wybrzeży kraju sieć obrony powietrznej, około tysiąca dwustu rakiet krótkiego zasięgu, w większości skupionych w rejonie Cieśniny Tajwańskiej, oraz przeszło setkę pocisków średniego zasięgu. Mogą one razić cele w Japonii, Korei czy na Guam, gdzie znajdują się bazy USA.

Amerykańska obecność na obszarze zachodniego Pacyfiku opiera się na istnieniu kilku kluczowych baz oraz sojuszach z Japonią i Republiką Korei. Nie ma jednak możliwości wejścia w głąb lądu, którą w niewielkim tylko stopniu zapewniają północne obszary Japonii i Australii. Wyłączenie z rozgrywki takich baz, jak Kadena, Misawa, Sasebo, Osan czy Kunsan, wypchnęłoby Amerykanów poza tak zwaną pierwszą linię wysp. Jeśli doszłoby także do zniszczenia baz lotnictwa i floty na Guam, US Navy straciłaby całkowicie zaplecze logistyczne i wsparcie US Air Force w regionie. Jej zdolności działania zostałyby poważnie ograniczone, zwłaszcza gdyby Chińczycy zdecydowali się na podjęcie akcji przeciwko amerykańskim satelitom i na cybernetyczne ataki na sieci C4ISR. Nie ma znaczenia, w jakim stopniu ten scenariusz jest realny. Aby pozostać wiarygodnym graczem, supermocarstwo musi wziąć pod uwagę wszystkie warianty rozwoju wydarzeń.

Tajne prace

Prace nad koncepcją bitwy powietrzno-morskiej ruszyły we wrześniu 2009 roku po podpisaniu wstępnego porozumienia pomiędzy zainteresowanymi rodzajami sił zbrojnych. Usankcjonował je niejako czteroletni przegląd obronny (QDR) z 2010 roku, w którym zalecano opracowanie wytycznych określających, jak pokonać przeciwnika, zwłaszcza uzbrojonego w zaawansowane technologicznie systemy "antydostępowe". Koncepcja ta ma wskazać, w jaki sposób lotnictwo i marynarka powinny zintegrować działania w powietrzu, na morzu i lądzie, w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni, aby utrzymać (a w razie potrzeby przywrócić) swobodę działania amerykańskich sił rozmieszczonych na obszarze zachodniego Pacyfiku. Prace te nie są jawne, jednak z materiałów publikowanych w specjalistycznych periodykach, z oficjalnych wystąpień wojskowych i polityków oraz opracowań wpływowego Center for Strategic and Budgetary Assessments (CSBA) wyłania się ich w miarę szczegółowy obraz.

Bitwa powietrzno-morska nie jest doktryną operacyjną, nie określa założeń ewentualnej kampanii na szczeblu taktyczno-operacyjnym. Ma być raczej narzędziem podtrzymania wiarygodności USA oraz amerykańskich wpływów w regionie poprzez (jak to ujęli analitycy CSBA) demonstrowanie sojusznikom, że nie padną oni ofiarami szantażu ze strony Chin oraz że nie grozi im żadna forma finlandyzacji. Aby osiągnąć ten cel, Stany Zjednoczone muszą zachować zdolność do interwencji w razie konfliktu z ChRL, wliczając w to przystąpienie do wojny konwencjonalnej. Co istotne, koncepcja nie zakłada, że tak się stanie, a samo demonstrowanie zdolności ofensywnych ma być czynnikiem zmniejszającym prawdopodobieństwo zaistnienia takiego scenariusza.

Plan bitwy

Waszyngton przyjmuje, że do konfliktu zbrojnego doszłoby z inicjatywy Państwa Środka. W pierwszej kolejności nastąpiłby wówczas atak na amerykańskie satelity odpowiadające za rozpoznanie i łączność, co spowodowałoby ich fizyczną eliminację bądź zakłócenie działania (cyberwojna). Kolejnym etapem byłyby ataki rakietowe (z użyciem pocisków balistycznych i samosterujących) na amerykańskie oraz japońskie bazy lotnictwa i marynarki, a także na okręty wojenne znajdujące się w odległości do 1500 mil morskich od chińskich wybrzeży.


oceń
61
15
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

galerie

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: +3 [3]
~bpskiba [2011-10-25 15:14]

teatr wojny
Zauważyliście, że nigdzie nie ma słowa o przeniesieniu działań wojennych na terytorium USA? Lądowa inwazja na terytorium Chin też nie jest brana pod uwagę. Ten artykuł opisuje niesłychanie niekompletny scenariusz. Dodam, że obszar takich działań musiałby objąć również Atlantyk

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
danielov [2012-01-19 09:06]

Po pierwsze jesli USA ma jakąkolwiek strategię w wypadku takiej wojny to o niej by nie rozpisywano. Nie zapominajmy że ktos tu musi mieć AS-a w rękawie skoro niczego się nie boi. Sa inne skuteczniejsze i grozniejsze rodzaje broni niz bron nuklearna i wodorowa i nie musimy wcale o nich wiedzieć. Broń atomowa byla modna 50 - lat temu.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~darek [2012-01-19 14:27]

Bzdury i tyle-Chiny będą w stanie zagrozić USA tylko wtedy gdy będą mieć porównywalną ilośc atomowych rakiet międzykontynentalnych lub jakieś super środki obrony.Co z tego że teoretycznie wygrają nawet bitwę morską jak po ataku atomowym USA przestana istnieć...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [12]
~obs [2011-10-25 15:02]

Czy USA są w stanie wygrać z kimś silniejszym niż Haiti?
Szczerze wątpię.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -7 [15]
~nick [2011-10-25 15:05]

a nie lepirj
a nie lepiej tą kasę przeznaczyć dla głodujacej Afryki !!!????

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [5]
~Kuba [2012-01-19 09:36]

USA pokazało już jak są w stanie sobie poradzić z Azjatami... Wystarczy przypomnieć sobie wojne wietnamską

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [3]
~Słowianin [2011-10-25 14:56]

Przeciez lotniskowiec jest bardzo latwo i tanio zwalczyc!
Toto jest duze nieruchawe a niewielkie uszkodzenie go i staje sie bezuzytecznych siedliskie trupow usa! Wystarczy tylko rakieta wieloglowicowa taka gdy w kierunku niej w jeszcze bezpiecznej odleglości namierzy inna rakiete lub pocisk ktory bedzie wystrzelony z lotniskowca lub jego "bandy" wtedy ta rakieta ma sie "podzielic na 50 mniejszych tak aby zawsze ktoras dosiegla celu.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [8]
~Polacy [2011-10-25 14:22]

Nie godzimy sie na zabijanie ludzi. Nie jesteśmy szmatami!
Rozbroić ameryke! Pozabierać im ich śmiercionośne zabawki, może w końcu przestaną napadać, bombardować, zabijać, okupować, poniżać, kłamać, szantażować!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~...;) [2011-10-25 13:23]

CACY KALI
Chiny ostrzegły Stany Zjednoczone, że planowana przez Amerykanów sprzedaż sprzętu wojskowego Tajwanowi na sumę 5,85 mld dolarów odbije się na kontaktach wojskowych między Pekinem a Waszyngtonem. -------Waszyngton przyjmuje, że do konfliktu zbrojnego doszłoby z inicjatywy Państwa Środka-------- http://www.youtube.com/watch?v=_GZB_nP4uWE ;)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +3 [3]
~marzan [2012-01-19 10:48]

Pytanie brzmi: o co mieliby się tak bić władcy Chin z władcami USA? Jedni i drudzy już teraz mają miliardy. Miliarderzy rzadko ryzykują życiem.

odpowiedz

Ocena: +2 [4]
~Eskimo [2011-10-25 13:53]

Jak na razie to od kilkudziesięciu ładnych lat to USA jest agresorem i samo
prowokuje konflikty zbrojne a Państwo Środka się ustatkowało. Chiny wolą walczyć na froncie ekonomicznym i gospodarczym a gospodarkę USA podtrzymuje od kilku lat jedynie kompleks zbrojeniowy. W innych dziedzinach przegrywają z resztą świata.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +10 [12]
~Jurek [2011-10-25 14:21]

Amerykanie wyślą polaków
to dla nich najtańsze, wręcz darmowe mięso armatnie!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +4 [4]
~kat-ol [2011-10-25 15:04]

pokojowy Nobel
Ponad polowa wydatkow swiatowych na zbrojenia przypada na USA. Nie cale 50% pozstale panstwa: Francja, Anglia Niemcy,Rosja, Chiny,Izrael i tak dalej. Okolo 900 amerykanskich baz wojskowych po calym swiecie. Rosja i Chiny przy swoich granicach maja amerykanskie bazy. Po drugiej Wojnie Swiatowej Stany przeprowadzily ponad 60 wojen i konfliktow.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~rl [2012-01-19 09:50]

Czy ktos wygra z krajem ktory ma bron tektoniczna i wywowalal trzesienie na jamajce i ma najwiecej broni atomowych?

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~kat-ol [2011-10-25 15:05]

pokojowy Nobel
Ponad polowa wydatkow swiatowych na zbrojenia przypada na USA. Nie cale 50% pozstale panstwa: Francja, Anglia Niemcy,Rosja, Chiny,Izrael i tak dalej. Okolo 900 amerykanskich baz wojskowych po calym swiecie. Rosja i Chiny przy swoich granicach maja amerykanskie bazy. Po drugiej Wojnie Swiatowej Stany przeprowadzily ponad 60 wojen i konfliktow. NWO.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [3]
~Wii [2011-10-25 15:12]

wojna
Chiny to potęga.... To dumny i mądry naród . I jakie tempo wzrostu....

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~Smael [2012-01-19 09:10]

Wojny USA z Chinami i/lub Rosją NIE BĘDZIE, bo wbrew pozorom tymi krajami nie rządzą idioci.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
danielov [2012-01-19 09:07]

Po pierwsze jesli USA ma jakąkolwiek strategię w wypadku takiej wojny to o niej by nie rozpisywano. Nie zapominajmy że ktos tu musi mieć AS-a w rękawie skoro niczego się nie boi. Sa inne skuteczniejsze i grozniejsze rodzaje broni niz bron nuklearna i wodorowa i nie musimy wcale o nich wiedzieć. Broń atomowa byla modna 50 - lat temu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
danielov [2012-01-19 09:06]

Po pierwsze jesli USA ma jakąkolwiek strategię w wypadku takiej wojny to o niej by nie rozpisywano. Nie zapominajmy że ktos tu musi mieć AS-a w rękawie skoro niczego się nie boi. Sa inne skuteczniejsze i grozniejsze rodzaje broni niz bron nuklearna i wodorowa i nie musimy wcale o nich wiedzieć. Broń atomowa byla modna 50 - lat temu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
danielov [2012-01-19 09:05]

Po pierwsze jesli USA ma jakąkolwiek strategię w wypadku takiej wojny to o niej by nie rozpisywano. Nie zapominajmy że ktos tu musi mieć AS-a w rękawie skoro niczego się nie boi. Sa inne skuteczniejsze i grozniejsze rodzaje broni niz bron nuklearna i wodorowa i nie musimy wcale o nich wiedzieć. Broń atomowa byla modna 50 - lat temu.

odpowiedz