W Izraelu coraz częściej słychać głosy, iż obie strony mierzą zbyt wysoko, a dobrym krokiem byłoby "tymczasowe rozwiązanie" - pisze dziennik "New York Times" po rozpoczęciu palestyńsko-izraelskich rozmów pokojowych. Izraelski ekspert Oded Eran uważa, że politycy powinni przygotować wyjście awaryjne.
Izrael, Palestyńczycy i amerykańscy mediatorzy powinni "najpierw dążyć do częściowego lub tymczasowego rozwiązania, ponieważ różnice pomiędzy stanowiskiem izraelskim i palestyńskim są zbyt wielkie" - uważają izraelscy eksperci, komentatorzy i uczestnicy wcześniejszych negocjacji. W ten sposób obie strony mogą uniknąć porażki.
Plan B
"Pamiętając o końcowych celach politycznych obu stron" należy stworzyć "plan B" - uważa cytowany przez "NYT" Oded Eran z uniwersytetu w Tel Awiwie, ekspert w zakresie bezpieczeństwa narodowego.
Podobnego zdania jest Josi Beilin, były lewicowy członek izraelskiego parlamentu oraz minister. Beilina niepokoi, że skutkiem całkowitego niepowodzenia negocjacji mógłby być wybuch przemocy. Polityk uważa, że należy skoncentrować się na przejściowym rozwiązaniu, gdyż w przeciwnym razie "
Negocjacje mogą okazać się gorsze niż ich brakJosi Beilin
negocjacje mogą okazać się gorsze niż ich brak".
Palestyńczycy odrzucają pomysł częściowego lub tymczasowego porozumienia, obawiając się, że na tym Izrael poprzestanie.
Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas chce ustanowienia państwa palestyńskiego na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy, ze stolicą we Wschodniej Jerozolimie. Domaga się również sprawiedliwego rozwiązania problemu uchodźców z 1948 roku i ich potomków.
Cel: "historyczny kompromis"
Premier Izraela Benjamin Netanjahu dąży do porozumienia, które "położy kres konfliktowi i roszczeniom" w stosunku do państwa żydowskiego. W Waszyngtonie Netanjahu poinformował, że jego celem osiągnięcie "historycznego kompromisu".
Jednak, jak pisze "New York Times", jest mało prawdopodobne, by szef rządu izraelskiego zaproponował więcej niż jego poprzednik, Ehud Olmert. W 2008 roku zasugerował on wycofanie się Izraela z 93% terytorium Zachodniego Brzegu i rekompensatę w postaci wymiany ziemi. Według "NYT", prezydent Abbas, który nie przyjął wówczas tej propozycji, teraz "raczej nie zgodzi się na mniej".
Nowe państwo w trybie natychmiastowym
-
Izrael jak najszybciej (...) powinien pozwolić Palestyńczykom na stworzenie własnego państwaEhud Jaari
Izrael jak najszybciej, nie czekając na całkowite porozumienie pokojowe, powinien pozwolić Palestyńczykom na stworzenie własnego państwa - uważa Ehud Jaari z waszyngtońskiego instytutu ds. polityki bliskowschodniej. Według niego Palestyna powinna obejmować Strefę Gazy i 80-90% terytorium Zachodniego Brzegu. Ustanowienie państwa w tych granicach pociągnęłoby za sobą wysiedlenie ok. 50 tys. Izraelczyków.
Ekspert proponuje także tymczasowe rozwiązania innych kwestii. - Każdemu rozwiązaniu tymczasowemu powinien towarzyszyć dokument zawierający szeroki szkic porozumienia końcowego - powiedział Jaari.
Zdaniem Odeda Erana z uniwersytetu w Tel Awiwie, Autonomia Palestyńska powinna objąć "jak najwięcej terytorium Zachodniego Brzegu Jordanu". Natomiast kwestia ustanowienia państwa powinna zostać odłożona do czasu końcowego porozumienia.
- Naszym planem jest państwo palestyńskie na wszystkich ziemiach zajętych (przez Izrael) w 1967 roku - powiedział premier Autonomii Palestyńskiej Salam Fajed.
Zdaniem znanego analityka palestyńskiego Chalila Szikakiego przejściowe rozwiązanie nie może być celem lub wynikiem negocjacji. Ekspert zasugerował, że Izrael mógłby też oddać więcej terytoriów pod kontrolę Palestyńczyków. - Potem stopniowo będzie powstawać państwo o tymczasowych granicach - powiedział Szikaki.
ŻYDOWSKI BEŁKOT TRWA PRZYGOTOWAĆ NAJLEPIEJ TAKI PLAN ...WKROCZENIE DO IZRAELA MIĘDZYNARODOWYCH SIŁ I PODZIAŁ ..A JAK SIĘ ŻYDOM NIE PODOBA TO PO ŁAPACH I TYLE