Egipt i świat arabski – trzecia fala
Le Monde diplomatique - edycja polska | dodane 2011-02-15 (11:26)
A
A
A
„Allons enfants de la Patrie, le jour de gloire est arrivée”... 14 lipca tamtego roku mieszkańców miasta obudziły dźwięki Marsylianki emitowane przez radio. Ulice były pełne ludzi skandujących „Niech żyje republika! Śmierć królowi!” Nie wiedzieli oni jeszcze, że władca wraz z częścią swojej rodziny już został stracony. Wieczorem przed budynkiem amerykańskiej ambasady wybitny poeta Abd al-Wahhab al-Bajati deklamował wiersz Fanfary dla bohaterów:
„Nad mą ojczyzną wschodzi słońce,
A bohaterom grzmią fanfary,
Obudź się, o ukochana,
Od dziś jesteśmy wolni jak płomień,
Wolni jak ptaki, wolni jak poranek”.
Był rok 1958 w Bagdadzie. Wojsko właśnie przejęło władzę, lecz nie był to zwykły zamach stanu. Ludzie tłumnie wylegli na ulice, by zamanifestować poparcie dla nowego reżimu oraz niechęć wobec prozachodniej monarchii wprowadzonej na angielskich bagnetach po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Francja i Wielka Brytania podzieliły się wówczas terytoriami Bliskiego Wschodu, rozcinając żywe ciało sztucznymi granicami. Paryż otrzymał mandat nad terenami mającymi stanowić w przyszłości Syrię i Liban, Londyn natomiast kontrolować miał Palestynę, Transjordanię oraz Irak. W latach 30. XX wieku, a potem ponownie po II wojnie światowej w regionie zrodziły się potężne ruchy nacjonalistyczne, które buntowały się przeciw kontroli mocarstw kolonialnych. Rewolucja iracka z 1958 r. stanowiła punkt kulminacyjny tej fali, która ogarnęła wówczas cały Bliski Wschód i Maghreb, a później rozbiła się o klęskę sił arabskich w wojnie z Izraelem w czerwcu 1967 r.
Po tej pierwszej fali przyszła kolejna, którą wyznaczały następujące po sobie wojskowe zamachy stanu oraz wejście świata arabskiego w okres głębokiej stagnacji, która jeszcze dziś podkopuje ruch zainicjowany przez Tunezyjczyków na początku bieżącego roku.
Pierwszą falę zapoczątkowało 23 lipca 1952 r. przejęcie władzy w Kairze przez „wolnych oficerów”, na czele których stal Gamal Abdel Naser. Wpisało się w nią następnie wiele wydarzeń o podobnym charakterze: rewolucja algierska, która wybuchła 1 listopada 1954 r., wyzwolenie Maroka i Tunezji, potężne manifestacje przeciwko reżimowi króla Husajna w Jordanii, rozruchy społeczne i próby obalenia monarchii w Arabii Saudyjskiej. Nadające z Kairu radio Głos Arabów scalało te ruchy, które doprowadziły w 1958 roku do połączenia Egiptu i Syrii w ramach Zjednoczonej Republiki Arabskiej (ZRA). Wreszcie 14 lipca tego samego roku iraccy oficerowie obalili w kraju monarchię. W 1962 roku ten sam scenariusz rozegrał się w Jemenie, a w regionie Adenu i na terytoriach, które stały się później Jemenem Południowym, nasiliła się walka przeciwko brytyjskiemu panowaniu.
Wydarzeniom tym towarzyszyło dążenie do odzyskania narodowych bogactw i zasobów naturalnych, nad którymi kontrolę sprawowały siły zagraniczne. Naser w lipcu 1956 r. przeprowadził nacjonalizację Kanału Sueskiego; a o ile próba przejęcia kontroli nad złożami ropy przez premiera Mosaddeka w Iranie okazała się niepowodzeniem, jako że jego rząd został obalony w 1953 r. w wyniku zamachu stanu sterowanego przez Waszyngton i Londyn, o tyle głosy żądające kontroli nad pokładami czarnego złota nasiliły się i upowszechniły.
Ta inspirująca się prądami nacjonalistycznymi fala rozbiła się ostatecznie o sprzeciw ze strony nie tylko tradycyjnych mocarstw kolonialnych, lecz również Stanów Zjednoczonych, którym oczywiście nie przeszkadzały bynajmniej kłopoty Francuzów czy Brytyjczyków, lecz które nie były w stanie zaakceptować dążenia nowych reżimów do niezależności. A szczególnie ich niechęci do zaangażowania się w pakt antyradziecki. Mimo pewnej niekonsekwencji Waszyngton zwalczał te aspiracje, stając się obiektem wrogości nacjonalistów, którzy zaczęli zbliżać się do Moskwy. Analizy historyków wykazały zarówno stałą obecność tego strachu przed Związkiem Radzieckim wśród zachodnich przywódców, którzy we wszystkim, co działo się na Bliskim Wschodzie, dopatrywali się wpływu Moskwy, jak i bezpodstawność podobnych podejrzeń, które były katastrofalne w skutkach, ponieważ sprawiały, że Zachód robił wszystko, by osłabić ruchy nacjonalistyczne, posuwając się nawet do wspierania najbardziej radykalnych ruchów islamskich .
wiadomości
galerie
w innych serwisach WP
Opinie
Ocena: 0 [0]
~ZNAJOME
[2011-02-16 11:06]
Proszę podmienić nazwy geograficzne, a okaże się że mechanizm
zniewalania ludności i u nas się sprawdził...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~mama dwóch synów
[2011-02-16 08:59]
strach
boję się trzeciej wojny światowej ! oby rosjanie wytrzymali to dziadostwo i nie robili rewolucji bo to będzie,, kropka nad i ,,
odpowiedz