Szukaj wiadomości:

Nowy prezydent Somalii chce rozmawiać z rebeliantami

wp.pl, Gazeta Wyborcza, psz.pl | dodane 2009-02-06 (15:39)

drukuj A A A
Szarif Szejk Ahmed, obalony dwa lata temu przez Etiopię, został ponownie prezydentem Somalii. Teraz nawołuje do dialogu z radykalnymi islamskimi rebeliantami, którzy obecnie kontrolują południe kraju - poinformował portal Al Dżazira. Czy uda mu się przywrócić w Somalii pokój po kilkunastu latach wojny domowej?

Wojna w Somalii toczy się od 1991 roku, kiedy obalono komunistycznego prezydenta Saida Barre. Od tego czasu w kraj pogrąża się w chaosie, nie działają państwowe instytucje.

Pierwszego lutego tego roku somalijski parlament na uchodźstwie wybrał szejka Szarifa Ahmeda ponownie na prezydenta. Kilka dni później Ahmed zaapelował do radykalnych islamistów z al Szabaab o rozpoczęcie pokojowych rozmów.

- Dzisiaj w Somalii każdy myśli, że ma rację i nie chce dialogu. Musimy skończyć z takim działaniem, a zamiast tego usiąść do rozmowy i wspólnie rozwiązać nasze problemy – powiedziała w wywiadzie dla Al Dżaziry prezydent Ahmed.

Jednak radykalni islamiści uważają szejka za zdrajcę, który się sprzedał za stanowisko prezydenta. – To będzie wyjątkowo trudne dla Szejka Szarifa, by namówić do rozmów islamistyczne ugrupowania z południa kraju. Jednak warto pamiętać, że to jego byli towarzysze broni, więc nie należy go powstrzymywać – powiedział Al Dżazirze Rashid Abpi z Międzynarodowej Grupy Kryzysowej w Kenii.

Pół roku rządów, dwa lata wojny

Szejk Szarif Ahmed już raz przewodził Somalii. Latem 2006 roku przejął władzę na południu kraju, kiedy jego partyzantom z fundamentalistycznej Unii Trybunałów Islamskich (UTI) udało się pokonać bojówkarzy terroryzujących kraj od kilkunastu lat. Na kontrolowanych przez siebie terenach szejk wprowadził twarde prawo szariatu, co przyniosło na kilka miesięcy spokój.

Prawdopodobnie to Stany Zjednoczone, zaniepokojone islamskim fundamentalnym prezydentem i podejrzewające UTI o związki z Al-Kaidą, namówiły sąsiednią Etiopię do interwencji. W grudniu 2006 roku kilka tysięcy etiopskich wojsk przekroczyło granicę z Somalią. Szejk Szarif Ahmed musiał opuścić kraj.

Na uchodźstwie somalijscy islamiści podzielili się na dwie frakcje. Umiarkowane skrzydło z Szarifem Ahmedem działało w Dżibuti. Radykałowie jako siedzibę wybrali Erytreę. Ci drudzy szybko rozpoczęli walki z etiopskimi żołnierzami. Pod koniec stycznia tego roku rebelianci weszli do miasta Baidoa, zmuszając tymczasowy rząd do ucieczki. Obecnie radykałowie kontrolują południe kraju. Według Unii Afrykańskiej w ciągu ostatnich dwóch lat w Somalii zginęło 16 tysięcy osób, a około miliona straciło swoje domy.

W styczniu Etiopia wycofała swoje wojska z sąsiedniego państwa. Miesiąc później szejk Ahmed, jako umiarkowany islamista, został ponownie wybrany prezydentem. Wkrótce okaże się, jak zmieni to sytuację w Somalii, w której prawie połowa ludności potrzebuje pomocy żywnościowej, a wiele osób nie ma dachu nad głową.

- Kiedy zaczynałem moją walkę, wielu mówiło, że mi się nie uda, że powinienem porzucić swoje marzenia o pokoju. Tak radzili mi nawet przyjaciele, rodzina i ludzie, którzy mnie znali, ale byłem nieugięty. Wiedziałem, że nie mogę tylko siedzieć i patrzeć, gdy w Somalii działo się coraz gorzej. Dzięki Bogu udało mi się przekonać wielu, że pokój pod kierownictwem Unii Trybunałów Islamskich jest możliwy – powiedział Al Dżazirze nowy prezydent Somalii.


(mp)

oceń
0
0
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

galerie

w innych serwisach WP

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!