Szukaj wiadomości:

Siedzą na 20 bilionach dolarów, ale żyją w nędzy

Logo dostawcy
wp.pl | aktualizacja 2011-12-09 (19:13)

drukuj A A A
Ten kraj wiele wycierpiał. W zakończonej kilka lat temu wojnie stracił pięć milionów obywateli, a część jego ogromnych bogactw, wycenianych na 20 bilionów dolarów, została rozkradziona. Dziś, tuż po wyborach, znów stoi nad przepaścią. Czy Demokratyczną Republikę Konga rozerwie kolejny konflikt?

Z gęstych, ciemnych chmur lało bez przerwy. Ulice dziesięciomilionowej Kinszasy zamieniły się w brunatne rzeki. Mimo to, kolejki przed lokalami wyborczymi ciągnęły się przez setki metrów. Kongijczycy byli zdeterminowani, by zagłosować. Zbyt długo im tego odmawiano. Niektórzy stali w deszczu więc po kilkanaście godzin. Nawet jeśli to wszystko miałoby nie mieć sensu.

Przed wyborami wielu przewidywało: głosowanie będzie chaotyczne, tysiące urn z formularzami znikną, rządowa komisja ogłosi zwycięstwo dotychczasowego prezydenta, opozycja wezwie do bojkotu, policja wszystkich spałuje, a na koniec kraj zapłonie. Dziękujemy, zapraszamy na elekcję za pięć lat. I faktycznie, część tej wizji już się spełniła.

Chaos

W przedwyborczy weekend w zamieszkach zginęło co najmniej ośmiu cywili. Potem w poniedziałek setki Kongijczyków przekonywały się, że ich nazwisk nie ma na listach, chociaż się rejestrowali. Zaczęło się nerwowe bieganie od jednego lokalu do drugiego, od urzędnika do urzędnika. W wielu miejscach brakowało kart, urn lub długopisów. W niektórych - wszystkiego. Część okręgów musiał przedłużyć głosowanie do wtorku. Gdzieniegdzie kolejki wiły się jeszcze w środę. Podobnie przekłada się ogłoszenie wyników - najnowszy termin to 9 grudnia. Może.

Poprzednie wybory, w 2006 roku, przyciągnęły uwagę całego świata. Demokratyczna Republika Konga miała pierwszą w historii okazję, by o czymś demokratycznie zadecydować. Zachód stanął na wysokości zadania - użyczono funduszy (460 mln dolarów!), pomagano przy logistyce, wysłano tysiące obserwatorów i porad. Chociaż i tak doszło do licznych fałszerstw, technicznie głosowanie zorganizowano tip-top.

W 2011 roku świat ma na karku kryzys, Libię i Syrię, więc nie był już tak szczodry. Kongijczycy sami musieli zadbać, by wszędzie dostarczyć odpowiednie materiały. Sęk w tym, że DRK ma powierzchnię Europy Zachodniej, a trudno znaleźć tam przejezdne drogi czy bezpieczne mosty. Tropikalna dżungla porasta połowę kraju, a szerokie rzeki odcinają od świata ogromne obszary. Do wielu regionów można dostać się tylko helikopterami. A tych było za mało. Stąd też i lokale wyborcze bez wyborczych kart.

Oszustwa

W niektórych miejscach głosujący mieli wrażenie, że od samego rana wrzucają karty do skrzynek, które ktoś zdążył już zapełnić. Zagraniczni obserwatorzy donosili, że widzieli mnóstwo spalonych lub ciśniętych w błoto urn, a setki wypełnionych formularzy latają dookoła unoszone przez wiatr. Jeszcze więcej kontrowersji wzbudził fakt, że przewodniczący krajowej komisji wyborczej - a zarazem przyjaciel obecnej głowy państwa Josepha Kabili - unieważnił wyniki z blisko 200 lokali w Kinszasie. Jak na ironię, stolica jest twierdzą opozycji. Ngoy Mulunda tłumaczył swoją decyzję "problemami logistycznymi". Gdy zagraniczni dyplomaci zaczęli się krzywić, komisja wycofała się ze swego postanowienia. Nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście doliczyła te głosy. Póki co ogłoszono, że po zliczeniu 2/3 kart Kabila ma 46%, a jego główny rywal Etienne Tshisekedi 36%. W styczniu prezydent przepchnął ustawę, według której do zwycięstwa nie potrzeba większości bezwzględnej.

Opozycja ogłosiła już, że wybory zostały sfałszowane. Jej zwolennicy codziennie wychodzą na ulice. Rząd wysłał do największych miast zastępy dodatkowych policjantów, w tym specjalne jednostki do tłumienia buntów. Do tej pory zabiły kilkanaście osób. Pojawiają się głosy, że armia szykuje się do wejścia na scenę.


oceń
91
36
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

galerie

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Stary człowiek [2011-12-16 16:15]

Czy młody zawsze musi być g ł u p i ?
Szanowna młodzieży bez wiedzy, bez wiary Wpuszczona w maliny przez cwane oligary Chcecie wierzyć w CUDA w Bajki z Disneylandu A Donald chce Polskę przemienić w KATMANDU Dumne samobóje, Żałosne dzieciaki! Gdzie indziej w Disneya wierzą ...Przedszkolaki! Zamiast robić na złość Babci, Ojcu, Mamie trzeba było spytać ich o "Nocnej Zmianie" Co teraz? Na zmywak? Chcesz się pozbyć DOMU? Donek ci zapewni Fuche PO kryjomu Lubicie szyderstwa, cwaniactwo, przekręty? Zagraliście z Donkiem - krzyżykiem w OKRĘTY! Tylko że ten Krzyżyk Wyższej przebiegłości PO-stawiłeś smarku na swojej PRZYSZŁOŚCI.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Porucznik Owsik [2011-12-21 22:42]

Nie udawaj głupszego niż jesteś, jakie urządzenia
jaki Zachód, tego badziewia od zelmer czy co tam nigdy nie widzialem w sklepie na West. Jeszcze napisz, ze syrenki i duze fiaty byly rozchwytywane na Zachodzie Europy. W RFN aby sprzedać kolumny głośnikowe made in poland, to trzebabyło starannie ukryć przed klientem, że to pochodzi z Ostblocku, a już z Poland w szczególności. Więc nie nawijaj młodzieży makaronu na uszy.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~prawda [2012-01-09 17:42]

jankesi
nie muszą tam zaprowadzać demokracji bo ich firmy od dawna eksplorują złoża

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~waldek [2012-01-07 21:43]

dobrobyt w II Japoni i 2 Irlandi.
W Komunistycznych Chinach za to "NĘDZA"

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ol [2012-01-06 08:27]

Filozofią ekipy Lewandowskiego
była sprzedaż dobrych zakładów. Jak tłumaczył słabych nikt by nie kupił. Dobry gospodarz raczej nie pozbywa się sreber rodzinnych, tylko najpierw rzeczy zbędnych, nie przynoszących zysków. Takich państwowych, padających firm było bez liku. Warto było je sprzedać za symboliczną złotówkę żeby chociaż ograniczyć wzrost bezrobocia. Dzisiaj Lewandowski jest nietykalny i jeszcze gra męczennika. Nie dawno uskarżał się w jednej ze stacji TV, że prokuratura "stale" go nęka.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Grześ [2011-12-19 22:41]

wyprzedawanie naszego majatku
Jak czytam te opinie to się zastanawiam czy ludzie nie mają rozumu czy stracili pamięć.Za komuny nic nie mozna było kupić bo wszysto szło na exsport w znacznej mierze na Zachód np.elektryczne urżądządzenia domowe .Kiedy do władzy dostał sie Balcerowicz w pierwszej kolejnośći nasze Zakłady eksportujace zostały sprzedane 20 proc. wartosci.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~TZK [2011-12-22 19:04]

za to socjalizm - raj dla ludzi..
Korea Północna, Kuba, Wietnam Południowy - RAJ

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Tadeusz [2011-12-23 20:55]

Myslalem, ze to cos o nas:"Ten kraj wiele wycierpial"
"Ten kraj wiele wycierpiał. W zakończonej ... wojnie stracił pięć milionów obywateli, a część jego ogromnych bogactw, wycenianych na 20 bilionów dolarów, została rozkradziona. Dziś, tuż po wyborach, znów stoi nad przepaścią".

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Porucznik Owsik [2011-12-21 22:46]

W bankach polskich w latach po upadku PRL
było sporo rzeczy z wyjątkiem pieniędzy. Za to było mnóstwo długów i szantrap na etatach w okienkach, które brały lepsze gaże niż lekarze w szpitalach na dwoch etatach.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~maruś [2011-12-19 22:12]

rozkradanie Kraju
Najwieksze natężenie rozkradania naszego majątku było w latach 90-tych ,nie mówiąc już o Bankach polskich.Nikt za to nie poniósł żadnej odpowiedzialności, dodatkowo te osoby w nagrodę dostali wysokie stanowiska w Uni Europejskiej.Zwykłych ludzi nasz wymiar sprawiedliwośći za drobne kradzieze zamyka w wiezieniach.Taka mamy sprawiedliwosć w tym Kraju.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~GIENIO [2011-12-19 17:24]

U NAS TO SAMO
Polacy też siedzą na gazie łupkowym, którego wartosc jest olbrzymia a muszą zyc za 100 euro na głowę. Złodzieje są wszędzie a najwięksi u władzy.

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~astalawista berety [2011-12-10 06:25]

odezwała soę nędza wolska
z podpolski Z,berety z religii smoleńskiej,podlenie się przed kaczorami którzy do tego doprowadzili,nędza moherów już odbiera ,,rozum'' bo kto przyjmie niedołęge do pracy po zerówce i 2 klasach religii,dla tego klepią bide nieduaczniki i trza robic na zasiłki tej bedoty,ale do PUP na przeszkolenie nie pójdą,zresztą po co jak to ledwo pisze i czyta i liczy do 200,tyle ile wynosi datek przyniesiony w ryju na plebanie, i wystarczy,tępotą na helu,magnesie i pętającej się we mgle smoleńskiej łatwo się steruje Ojcowi Dyrowi i Jarowi na tabletach

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kizior [2011-12-13 12:21]

brawo USA
jakos tu ramie pierwszej demokracji swiata - USA nie siega, bo po co, kto wygra wybory czy sobie przywlaszczy wladze bedzie sprzedawal dalej 'rodzinne klejnoty" i wszystko gra, po co prawa czlowieka, jeszcze by sie znalazl drugi Kadafi czy Saddam, ktory by chcial rozliczen na normlanych zasdach i trzeba by bylo wojne wywolywac w celu 'obalenia' tyrana.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kosa [2011-12-12 23:02]

A kto rozkradł
ten kraj złodzieje z Zachodu ,złodziejski kapitalizm wszystko z tyego kraju wykradł a ludzie żyją w nędzy.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~antypisuar [2011-12-10 10:53]

ale tu dzis wali pisuarem na forum. Jarek chyba wstal lewa pletwa.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~demo [2011-12-10 09:53]

grabienie
W połowie maja 1993 roku Kazimierz Stańczak, polski ekonomista pracujący na Uniwersytecie Kalifornijskim w USA, otrzymał kopię wywiadu, jakiego udzielił w numerze marcowo-kwietniowym (1993) czasopisma "Journal of Business Strategy" C. Cato Ealy, dyrektor do sprawa rozwoju koncernu amerykańskiej celulozy "International Paper", który w 1992 roku zakupił w Polsce od Ministerstwa Przekształceń Własnościowych aż 80 proc. akcji papierni w Kwidzyniu. Stańczak wywiad ten nazwał szokującym i w otwartym liście oprotestował niesłychane praktyki wspomnianego resortu. Otóż - jak ujawnił wspomniany dyrektor D. P. Cato Ealy - papiernia w Kwidzyniu należy do najnowocześniejszych w świecie i mało ma sobie równych nawet w Stanach Zjednoczonych. Zbudowała ją znana w świecie firma kanadyjska H.A. Simmonsa i oddała pod klucz w 1980 roku. Koszt budowy tej papierni wynosił 400 milionów dolarów amerykańskich. Była ona wysoce konkurencyjna dla koncernów celulozowych na Zachodzie ze wspomnianym koncernem amerykańskim włącznie. Gdy jego szefowie dowiedzieli się, że mogą na interesujących warunkach zlikwidować konkurenta i wykupić papiernię w Kwidzyniu, zgłosili się natychmiast w Warszawie na ul. Mysią, do Ministerstwa Przekształceń Własnościowych. Rozmowy w sprawie wykupienia tak nowoczesnego i kluczowego zakładu trwały niezwykle krótko. Od pierwszej rozmowy za granicą do podpisania umowy w Warszawie upłynęło zaledwie 75 dni! Minister Janusz Lewandowski, należący do kliki Tuska, osobiście wyraził zgodę na to, by sprzedać Kwidzyn Amerykanom zaledwie za 120 milionów dolarów, choć była warta co najmniej 600 mln dolarów! Co najdziwniejsze, na początku rozmów, koncern amerykański proponował stronie polskiej kwotę nawet nieco wyższa, bo 150 milionów, która jednak Lewandowski łaskawie obniżył z nieznanych bliżej powodów do wspomnianych 120 milionów... Po wykupieniu przez firmy amerykańskie zakładów papierniczych w Kwidzyniu, cena 09:12:54 jarzabek1 (jarzabek1@tlen.pl) produkowanego tam papieru wzrosła trzykrotnie. Gdy po rewelacjach pp. Cato Ealy i Stańczaka niektóre dzienniki polskie podniosły szum wokół tej afery, przedstawicielka min. Lewandowskiego, p. Garwolińska, oświadczyła prasie z niemałym, zupełnie zrozumiałym skądinąd zakłopotaniem, że wprawdzie przytoczone fakty odpowiadają prawdzie, ale koncern I.P. obiecał zainwestować w fabrykę w Kwidzyniu dodatkowo 175 min dolarów, aby ją "zmodernizować". Nasuwa się logiczne pytanie: po co ma on to robić, skoro kwidzyńska papiernia jest nowoczesna? Inne "wyjaśnienie" resortu Przekształceń Własnościowych, że podobno papiernia w Kwidzyniu "nikt inny poza I.P. się nie zainteresował", jest zwykłym nonsensem. Po co w ogóle wystawiono na sprzedaż Kwidzyn, skoro można było w nim produkować znakomity papier potrzebny naszemu krajowi i mogący być konkurencyjny w eksporcie? A jeżeli już postanowiono z niewiadomych i podejrzanych przyczyn przeznaczać ten obiekt "pod młotek", to dlaczego nie ogłoszono publicznego, międzynarodowego przetargu? Po "oddaniu za bezcen" fabryki, papier w Kwidzynie był nadal płynnie sprzedawany, tylko, że kosztował już trzykrotnie więcej.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~wolFram [2011-12-09 21:02]

Kongo - to też kolejne "sumienie Europy"...
Jakoś tak dziwnie - my Europa, niby oświecona część ludzkiej cywilizacji - spowodowaliśmy upadki wielu kultur i naprawdę wartościowych narodów... Zniszczyliśmy najpierw Afrykę, potem Azję, a na końcu tzw. Nowy Świat... Wszędzie pełno było tych naszych "kondotierów" i "odkrywców". A dziś nagle "lejemy krokodyle łzy" nad nieszczęściem tych ludzi... Co za ignorancja i głupota w myśleniu!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~miro [2011-12-10 10:30]

a ja myslalem ze to o polsce bedzie

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Hiacynt [2011-12-10 07:48]

Tak wygląda pazerność białego.
Przychodzą zakładać "demokrację' a rozkradają bogactwa kraju bez opamiętania. To styl angielsko-amerykański.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~eli [2011-12-10 09:30]

przeciez tam rzadza czarnoskorzy!!
Czego sie zatem spodziewac?

odpowiedz