Szukaj wiadomości:

Słynny "pies wojny" wyszedł na wolność

Logo dostawcy
wp.pl | dodane 2009-11-12 (14:07)

drukuj A A A
Miał obalić despotycznego prezydenta. Nie udało mu się. Wydawało się, że resztę swoich dni spędzi za kratkami. Został jednak ułaskawiony przez tego samego władcę, któremu miał odebrać urząd. Simon Mann, "najsłynniejszy najemnik Afryki", wyszedł na wolność. Skąd takie miłosierdzie u przywódcy, który często uważany jest za tyrana? I jaki udział w próbie zamachu stanu miała brytyjska elita, w tym syn Margaret Thatcher?

Egzotyczny kraj na końcu świata z ogromnymi złożami ropy rządzony jest przez skorumpowanego, despotycznego prezydenta-dyktatora. Tajemniczy biznesmeni chcą go obalić i zastąpić swoim człowiekiem. Znajdują najemnika gotowego przeprowadzić zamach stanu.

Brzmi to jak skrót fabuły książki sensacyjnej klasy B, ale to prawdziwa historia. Owym krajem jest Gwinea Równikowa, prezydentem Teodoro Obiang Nguema. "Psem wojny” jest Brytyjczyk Simon Mann. Człowiek od zadań specjalnych.

Zamach nie doszedł jednakże do skutku. Mann trafił za kratki. Najpierw na cztery lata w Zimbabwe, a potem w Gwinei Równikowej, gdzie miał spędzić ponad trzy dekady. Pod warunkiem, że przeżyłby tyle czasu w cieszącym się złą sławą więzieniu "Czarna Plaża".

Były komandos nie będzie jednak musiał już dłużej odliczać dni do wolności. Na początku listopada został ułaskawiony przez prezydenta, którego miał obalić.

Oficjalnym powodem łaski są względy humanitarne. Nie ulega jednak wątpliwości, że większe znaczenie miało to, że Mann po pojmaniu bardzo otwarcie opowiadał o ludziach, którzy rzekomo go zatrudnili - brytyjskiej śmietance biznesowej.

Najemnik z wyższych sfer

Urodzony w 1952 roku w zamożnej angielskiej rodzinie Mann miał zapewniony dobry start. Po ukończeniu elitarnej szkoły dla mężczyzn Eton, Simon, podobnie jak wielu młodych Brytyjczyków z wyższych sfer, wybrał karierę w wojsku. Żołnierskie szlify zdobywał w prestiżowej akademii Sundhurst. W siłach zbrojnych był członkiem jednostki komandosów SAS - brytyjskim odpowiedniku polskiego GROM-u. Służył między innymi w Irlandii Północnej, Ameryce Łacińskiej, na Cyprze i w Iraku.

Wojsko nie dostarczało mu jednak wystarczającego poziomu adrenaliny, szczególnie w czasie pokoju. Nie zapewniało także odpowiednich dochodów dla lubiącego wystawne życie Manna.

Na początku lat 90. ubiegłego wieku Brytyjczyk zaczął działać jako doradca do spraw bezpieczeństwa i najemnik, a dzięki znajomościom z armii podpisał kilka intratnych kontaktów, m.in. na ochronę przed rebeliantami angolskich państwowych rafinerii. W 1996 roku założył, wraz z innym byłym żołnierzem Timem Spicerem, firmę Sandline International. "Pracowników” SL można było wkrótce zobaczyć w Papui Nowej Gwinei i Sierra Leone, gdzie pomagali siłom rządowym walczyć z partyzantami. Do tego drugiego kraju mieli przemycać także broń, łamiąc embargo ONZ.

Simon Mann na wykonywaniu zadań specjalnych wzbogacił się na tyle, że stać go było na zakup kilku nieruchomości w Anglii i domu w RPA, gdzie był sąsiadem Marka Thatchera, syn "Żelaznej Damy”. Zyskał także renomę skutecznego najemnika, który za odpowiednią opłatą wykona każdą misję, nawet niezgodną z prawem.

Obalenie rządu w niepodległym państwie na pewno w taką kategorię się wpisuje.

Wielka wpadka

Gwinea Równikowa to porośnięte tropikalną dżunglą państewko nad Atlantykiem, które na mapach znajdziemy między Kamerunem a Gabonem - o ile wytężymy wzrok.

Na tym malutkim terytorium znajdują się jednak trzecie pod względem wielkości zasoby ropy naftowej w całej Afryce. Nie przekłada się to jednak na dobrobyt większości mieszkańców. Prezydent Teodoro Obiang, który władzę trzyma od 1979 roku, kiedy to obalił swojego wujka - rzeźnika, który wybił czwartą część mieszkańców - ma tendencję do zatrzymywania profitów ze sprzedaży "czarnego złota” dla siebie i swojej świty. Stosuje także cenzurę, propaguje kult własnej osoby - nazywa siebie Wyzwolicielem - i wspiera brutalne służby "porządkowe”.

Tego człowieka Simon Mann wraz z grupą najemników miał pozbawić władzy w marcu 2004 roku. Plan był prosty: ponad 60 "psów wojny” z południowoafrykańskimi paszportami z Mannem na czele miało wystartować wynajętym samolotem z RPA i polecieć do Demokratycznej Republiki Kongo. Tam załadowaliby dostarczoną przez handlarza broń - od karabinów po bazooki. W tym czasie w stolicy Gwinei, wyspiarskim Malabo, druga grupa najemników miała opanować lotnisko, gdzie wylądowałby oddział Manna.

Najemnicy pojmaliby Obianga i przetransportowali poza Gwineę, na jego miejsce sprowadzając opozycjonistę przebywającego od lat na wygnaniu - Severo Moto. On z kolei zadbałby o to, by odwdzięczyć się tym, którzy wynieśli go do władzy.

Od samego początku jednak plan nie działał tak, jak powinien. Nie wszyscy zaangażowani w operację potrafili milczeć na temat spisku, toteż już przed marcem o ich planach wiedziały wywiady kilku państw. Dodatkowo, handlarz, który miał dostarczyć broń do Kongo, nie był w stanie zrobić tego na czas, więc Mann postanowił zakupić broń od swoich znajomych w Zimbabwe.

Wywiad RPA, kraju, który do najemników żywi wyjątkową odrazę, tuż po starcie samolotu z zamachowcami zawiadomił zimbabweńską policję. Na lotnisku w Harare zatrzymała ona całą załogę Boeinga 727. Był wśród nich Simon Mann. Tłumaczenie, że są zatrudnieni do ochrony kopalni w Kongo nie przekonało funkcjonariuszy.

Dzień później w ręce wojska Gwinei Równikowej wpadła druga grupa, 15 najemników pod przywództwem byłego oficera z RPA, znajomego Manna, Nicka du Toita.

Członkowie oddziału z Zimbabwe zostali oskarżeni o złamanie przepisów imigracyjnych i nielegalny zakup broni. Otrzymali wyroki kilkunastu miesięcy więzienia. Mann, jako dowódca, miał za kratkami spędzić siedem lat.

Spiskowcy z Gwinei musieli przyszykować się na znacznie dłuższy pobyt w "Czarnej Plaży”, więzieniu, które zaliczane jest do najcięższych w Afryce. Du Toit dostał najsurowszą karę - 34 lata. Jeden z oskarżonych zmarł w trakcie tortur przed rozprawą.


oceń
22
0
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Psychoza Nienawiści [2009-11-12 17:54]

Najemnicy Najemnicy Psy Wojny PSY wojny!!! Najemnicy Najemnicy Psy wojny Psy wojny, kiedy siedze nad butelką piwa dziwne myśli przychodza mi do głowy NAJEMNIKIEM zostałbym i Ja!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~janek [2009-11-19 15:52]

Mark Thacher
Tak się bawią dzieci władzy...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~mcr [2009-11-26 15:33]

jeżeli choć 20% tego co w tym arcie jest prawdą
to się długo wolnością nie nacieszy...

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~XA [2009-11-25 19:20]

Porządny gość!!!
Powinni go wysłać do Warszawy aby osunął od władzy Popapranych Oszustów.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~M.O'Hare [2009-11-12 17:13]

MIAŁEM OKAZJ WIDZIEĆ Z BLISKA BOBA DENARDA -
było to chyba w 92 albo 93 roku - siedzieliśmy w jakiejś kawiarni na placu Concorde - kelner zauważył, że się przyglądam i szepnął - to jest Bob Denard - chien de guerre - rzeczywiście, wyróżniał się czymś takim - ja wiem - chyba to było zalatywanie kostuchą. Wysoki, wyższy o pół głowy od kogoś dużo młodszego, z kim siedział - siwy, krótko ostrzyżony, duże wogóle chłopisko. Czuć było, że to nie jest zwykły zjadacz chleba. Miał wtedy jakiś proces o nieudany zamach, w Kamerunie czy gdzieś. Tego dnia wogóle mielismy fart - wracamy do hotelu, a taksiarz nagle w krzyk - o, o, Johnny Hallyday - mało nie przywalił gablotą w mur, bo zobaczył, jak przed nasza taksą Johnny przechodził na drugą stronę. I tyle. A teraz kwiatki na nich rosną.

odpowiedz

pokaż 9 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~wgs [2009-11-14 10:52]

do autora
Ciekawie napisany tekst, ile jest w nim prawdy - nie wiem i nie chce mi się sprawdzac :-), podejrzewam, że nie tylko dla mnie czytanie go było warte przebicia się przez reklamy na tej stronie...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
lazania [2009-11-12 20:56]

tak na prawdę
to tylko oni będą wiedzieli o co chodzi w tym dziwnym ułaskawieniu. Nawet jeżeli dowiemy się czegoś innego to prawdę będą znali tylko główni zainteresowani.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~sliwka mirek [2009-11-12 13:10]

grom czy sas?
cos tu nie gra...to chyba grom jest odpowiednikiem sas.sas istnial,kiedy nikt wogole nie myslal o grom-ie czy innych tego typu jednostkach

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Mietek z piwnicy [2009-11-12 17:19]

"Klasa B" ?
Od kiedy "Psy wojny" Forsytha jest ksiazka "klasy B" ?

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~TopDog [2009-11-12 15:34]

I potem się dziwić
że Mugabe tak pluje na Anglików. Jest cwany i wie w jaką strunę uderzyć, żeby zagrało... Sytuacja w Zim jest katastrofalna, ale ostatecznie nie tak tragiczna jak opisują to media. Ludzie dają sobie jakoś radę. Stara strategia próbująca przekonać ludzi, że kraj, który jakieś 30 lat temu był jeszcze brytyjskim dominium nie potrafi sam sie rządzić. Zapewne nie uwierzycie jak wam powiem, że ludzie z Zimbabwe i Polacy mają sporo wspólnego, a niekiedy są bardzo podobni. A porządny zimbaweański obiad to sadza (z kukurydzy) albo tłuczone ziemniaki (inne, ale zawsze), mięcho z sosem i zasmażona kapusta...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~jasiu [2009-11-12 16:59]

"najsłynniejszy najemnik Afryki"
najslynnieszym najemnikiem Afryki jest Bob Denard

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~weteran MPLA I FNLA [2009-11-12 16:59]

RPA WYJĄTKOWA ODRAZA DO NAJIEMNIKÓW ???? ŚMIESZNE
To wylęgarnia i matecznik opłacanych "psów wojny",Ulubiony teren od równika po samo południe.I ten słynny 32 bat.piech.!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~cayt-london [2009-11-12 16:45]

a juzby te pazerne angielskie swinie kogos uwolnily
chyba ten kraj ze wszystkich bogactw

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~słomka [2009-11-12 16:07]

To pewnie o Polsce
Obywatel to obywatel, a państwa nie lubią, gdy ich obywatele są więzieni w obcych krajach.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Nostradamus-junior [2009-11-12 15:14]

a ja Wam mówie
to nie Bugaj jest

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~stary zgred [2009-11-12 14:47]

"państwa nie lubią, gdy ich obywatele są więzieni
w obcych krajach", a Polaka mozna uspic na lotnisku albo mu uciac leb....

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~stary zgred [2009-11-12 14:47]

"państwa nie lubią, gdy ich obywatele są więzieni
w obcych krajach", a Polaka mozna uspic na lotnisku albo mu uciac leb....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
pomponinka [2009-11-12 14:12]

hmm
to raczej jakaś gra polityczna ! bo nie wierzę w dobroć tyrana...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~bronco billy [2009-11-12 14:00]

Na Youtube obejrzyjcie
film pod tytułem "3 Sposoby USA na Obalenie "Dyktatury"". Daje dużo do myślenia

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~stary zgred [2009-11-12 13:31]

a Polaka mozna uspic na lotnisku albo mu uciac leb....
"państwa nie lubią, gdy ich obywatele są więzieni w obcych krajach."

odpowiedz