Władze francuskie zapewniły, że zmobilizowały wszystkie swoje służby, by uwolnić porwanych w Nigrze przez północnoafrykański oddział Al-Kaidy siedmiu zakładników, w tym pięcioro Francuzów. Paryż wyklucza jednak militarną próbę ich odbicia.
Telewizja Al-Dżazira podała, że Al-Kaida Islamskiego Maghrebu (Aqmi) przyznała się do uprowadzenia tych osób. Francuski MSZ potwierdził, że sprawcą porwania jest ta właśnie organizacja.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Francji oświadczyło, że choć "nie ma dowodów, że zakładnicy wciąż żyją", to wskazują na to "silne przesłanki". Jednocześnie MSZ zaznaczyło, że nie otrzymało jeszcze od terrorystów żadnych żądań.
Szef francuskiego MSW Brice Hortefeux poinformował dzień wcześniej, że porywacze opuścili już Niger i znajdują się najprawdopodobniej w sąsiednim Mali. -
Wszystkie służby państwowe zostały zmobilizowane, by uzyskać uwolnienie zakładnikówNicolas Sarkozy
Wszystkie służby państwowe zostały zmobilizowane, by uzyskać uwolnienie zakładników - zapewnił prezydent Nicolas Sarkozy
- Prezydent powiedział, że Francja uczyni wszystko, by zakładnicy byli wolni - podkreślił na briefingu po posiedzeniu Rady Ministrów rzecznik rządu Luc Chatel.
Według dziennika "Le Monde", powołującego się na źródła w Pałacu Elizejskim, Francja wyklucza obecnie wojskową operację sił lądowych w celu odbicia zakładników.
Jak podają francuskie media, w Niamey stacjonuje obecnie - we współpracy z władzami Nigru - co najmniej 80 żołnierzy francuskich, których zadaniem jest odnalezienie zakładników. Na pokładach samolotów zwiadowczych przeczesują oni Mali w poszukiwaniu terrorystów Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu.
Pięcioro Francuzów: pracownik firmy nuklearnej Areva, jego żona i trzech pracowników firmy budowlanej Sogea-Satom oraz obywatel Togo i obywatel Madagaskaru zostali porwani w ubiegłym tygodniu w górniczym mieście Arlit.
Według rządu Nigru, za uprowadzeniem stoi ugrupowanie Abdelhamida Abu Zeida, który kieruje Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu na północy Mali. Grupie tej przypisuje się odpowiedzialność za zabójstwo w maju 2009 roku brytyjskiego zakładnika Edwina Dyera oraz za śmierć 78-letniego Francuza Michela Germeneau w lipcu 2010 roku.
Francja uważa porwanie jej obywateli za jeden z sygnałów ostrzegawczych, świadczących o zagrożeniu metropolii atakami terrorystycznymi. W poniedziałek w Paryżu podano, że w minionym tygodniu MSW otrzymało "dwie zgodne informacje pochodzące z jednego z krajów Maghrebu i od służb francuskich" o groźbie bliskiego ataku terrorystycznego.
Jak tak dalej... ...bedzie to trwało ,to dojdzie do sytuacji w której przywódcy islamu doprowadza do tego ,ze nie bedzie komu chodzić do meczetu...Sami sie wykończą przez te swoje radykalne postepowanie.