(fot. Polska Zbrojna)
W nocy z 14 na 15 maja 2011 roku w Strzałkowie niedaleko Słupcy "nieznani aktywiści" (tak nazywają ich rosyjskie media) umieścili tablicę na obelisku postawionym w miejscu, gdzie przez przeszło sto lat przebiegała granica zaborów pruskiego i rosyjskiego. Obelisk ten powstał trzy lata temu dla upamiętnienia 90. rocznicy zjednoczenia ziem polskich pod zaborami i powstania w 1918 roku II Rzeczypospolitej. Nie ma on nic wspólnego z obozem jenieckim i cmentarzem, na którym pochowani są zmarli jeńcy i internowani z okresu I wojny światowej i wojny polsko-sowieckiej. Obiekty te znajdują się bowiem około dwóch kilometrów dalej.
Kwestia polityczna
Od dwóch dekad szczególnie mocno nagłaśniane są przez stronę rosyjską informacje o obozach w Strzałkowie i Tucholi. Ten pierwszy porównywany jest przez niektórych rosyjskich historyków, polityków i publicystów do Katynia. Już w styczniu 1993 roku w wysokonakładowym dzienniku "Izwiestia" ukazał się artykuł pod wymownym tytułem "Strzałkowo - polski Katyń". O 80 tysiącach czerwonoarmistów, którzy "zostali zamęczeni w obozach Piłsudskiego po wojnie radziecko-polskiej z lat 1919-1920" pisał w "Niezawisimoj Gazietie" w lipcu 2002 roku Aman Tulejew, gubernator obwodu kemerowskiego. Twierdził on, że "tragedię czerwonoarmistów, którzy trafili do obozów w Polsce, można porównać do tragedii oficerów w Katyniu" i uważa: "To nie jest kwestia polityczna - jedynie chęć przywrócenia sprawiedliwości historycznej". Te same tezy prezentował Tulejew w artykule opublikowanym w dzienniku "Izwiestia" w grudniu 2004 roku.
Scheda po Niemcach
A jakie są fakty? Otóż obozy, o których mowa, zostały zbudowane przez Niemców w czasie I wojny światowej. Ten w Strzałkowie wzniesiono praktycznie na samej granicy między pozostającym pod zaborem rosyjskim Królestwem Polskim a pruską Wielkopolską. Ze względu na swoje usytuowanie miał on także pełnić rolę stacji sanitarno-epidemicznej, w której powracających ze Wschodu żołnierzy niemieckich planowano poddawać kwarantannie. Władze niemieckie starały się w ten sposób ochronić własne terytorium przed rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych, które pojawiły się masowo na wschodzie Europy.
Obóz przewidziany był na 20 tysięcy jeńców, miał niezbędne urządzenia sanitarno-medyczne i wodociągowo-kanalizacyjne, drewniane baraki mieszkalne i budynki socjalne. W czasie wojny przebywali w nim nie tylko jeńcy rosyjscy, lecz także Francuzi, Anglicy i Włosi. Po zakończeniu I wojny światowej obiekty te opustoszały, gdyż jeńców sukcesywnie zwalniano. Obozów w Strzałkowie i Szczypiornie nie przekazano jednak polskim władzom wojskowym, lecz oddano pod zarząd cywilny.
Obóz w Strzałkowie został przejęty przez wojsko pod koniec 1918 roku. Aby mógł normalnie funkcjonować, należało jednak wykonać wiele napraw i remontów. Nim zdążono je zakończyć, w połowie maja 1919 roku przybyła pierwsza duża grupa jeńców, licząca dwa tysiące osób. Przyjechali oni ze Szczypiorna, gdyż z powodu bardzo złych warunków sanitarnych trzeba było ten obóz zamknąć. Pod koniec maja w Strzałkowie przebywało już 3,5 tysiąca jeńców. Na początku czerwca przeniesiono ich do Brześcia, ponieważ wzrosło napięcie w stosunkach polsko-niemieckich związane ze zbliżającym się terminem podpisania traktatu wersalskiego. Kiedy Niemcy podpisały ten dokument i widmo wojny zniknęło, na początku września 1919 roku obóz wznowił funkcjonowanie pod nazwą Obóz Jeńców numer 1 w Strzałkowie. Przeznaczony był zasadniczo dla czerwonoarmistów, ale trzymano w nim także jeńców Ukraińskiej Halickiej Armii (UHA) i internowanych różnych narodowości. W listopadzie 1919 roku przebywało w nim 2784 żołnierzy Armii Czerwonej, 5836 Ukraińców z UHA i 1812 internowanych (w sumie 10 432 osoby).
Śmiertelne żniwo
Już w kwietniu 1919 roku Ministerstwo Spraw Wojskowych ustaliło normę wyżywienia dla wszystkich jeńców i internowanych. Dzienna racja wynosiła: 500 gramów chleba, 150 gramów mięsa (cztery razy w tygodniu mięso wołowe, dwa razy końskie, raz ryby), 700 gramów ziemniaków, 150 gramów jarzyn lub mąki. Do tego dochodziły przyprawy, sól, ocet, niewielkie ilości tłuszczu, 100 gramów kawy i 100 gramów mydła miesięcznie. Większe racje przysługiwały jeńcom pracującym, którzy otrzymywali między innymi 700 gramów chleba, 250 gramów mięsa i 700 gramów ziemniaków. Były jednak problemy z opieką sanitarno-medyczną i zapewnieniem odpowiednich warunków bytowych. Dramatycznie przedstawiała się sytuacja, gdy chodzi o urządzenia i sprzęt sanitarny, medykamenty, środki czystości, opał. W efekcie choroby zakaźne (głównie tyfus) przenoszone były z obszaru wojennego do obozów jeńców i internowanych.

