Szukaj wiadomości:

"PiS wcale nie demonizuje Rosji"

Logo dostawcy
wp.pl | dodane 2010-08-31 (10:05)

drukuj A A A
Jak powinna wyglądać polska polityka wschodnia? Czy PiS demonizuje Rosję? Co należy zrobić, by zmienić białoruski reżim? - na te i inne tematy rozmawia z Wirtualną Polską Paweł Kowal, deputowany PiS do Parlamentu Europejskiego i były wiceminister spraw zagranicznych.

Katarzyna Kwiatkowska: Sprzeciwia się Pan przypinaniu PiS łatki antyrosyjskości.

Paweł Kowal: Gdy pewien dziennikarz z Rosji stwierdził w kontekście rozmowy o polityce władz Rosji, że jestem „antyrosyjski”, spytałem go, dlaczego tak uważa. On odpowiedział: To niech pan przyśle wszystkie swoje teksty i wtedy ocenię, czy rzeczywiście nie było w nich niczego przeciw Rosji, a jeśli było coś za Rosją, wtedy to opublikuję. Problem w tym, że to ten dziennikarz ma kłopot, bo dla niego „antyrosyjski” znaczy tyle samo, co krytykowanie Putina czy Miedwiediewa. Tymczasem nigdy nie powiedziałem niczego przeciw Rosjanom, ich kulturze, tradycji czy obyczajom. Krytykowałem jedynie rosyjskich polityków, co zdarza mi się również w odniesieniu do polityków polskich, niemieckich czy francuskich i jest normą jak Europa długa i szeroka.

Myślę, że ta anegdota doskonale ilustruje problem, w który się uwikłali się polscy politycy, którzy przecież powinni mieć na uwadze przede wszystkim polską rację stanu i rozumieć termin „antyrosyjskość”. Tymczasem cześć naszej klasy politycznej dała sobie wmówić, że trzeba być albo prorosyjskim, albo antyrosyjskim. Żeby zrozumieć nonsens tego typu myślenia, wystarczy zamiast słowa „rosyjski” użyć francuski lub chiński. Nie określamy się jako „profrancuscy” czy „antychińscy”, choć mamy określone poglądy na temat polityki rządów Francji czy Chin. Domagam się prawa do swobodnego krytykowania rosyjskiej polityki, bez automatycznego przypinania łatki „antyrosyjskości”. Inaczej powstaje wrażenie, że jesteśmy w jakieś zależności od Rosji, a tak przecież nie jest.

A jednak, zdaje się, że to właśnie PiS, demonizując Rosję, przyczynił się do polaryzacji postaw wobec wschodniego sąsiada.

- Nie rozumiem, na czym to demonizowanie miałoby polegać.

Na straszeniu historią.

- Wszystkie opinie, które wyrażamy w polityce są po części oparte o doświadczenie historyczne i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

A alarmowanie o neoimperialnych skłonnościach Rosji?

- Większość analityków spraw międzynarodowych twierdzi, że Rosja odbudowuje swoje strefy wpływów. Jest to po prostu współczesna ocena polityki tego państwa. Trudno byłoby znaleźć kogoś kto uważa inaczej.

Czy dbanie o strefy wpływów jest czymś nadzwyczajnym? Każde regionalne mocarstwo dąży do ich poszerzania.

- To naturalne zjawisko. Duże państwa zwykle starają się wpływać na swoje otoczenie. Jednak, z punktu widzenia naszego kraju, poszerzanie rosyjskiej strefy wpływu jest niekorzystne. Paradoks polega na tym, że nie odpowiada to również interesom Rosjan. Jeśli zapytać mieszkańca Nowosybirska, na co wolałby przeznaczyć publiczne pieniądze – na remont ulicy, czy stacjonowanie wojsk w Osetii Południowej – jak każdy człowiek, wybrałby własne podwórko. Kiedy Rosjanie wreszcie będą mogli świadomie decydować o swoich sprawach, zmieni się również polityka zewnętrzna Rosji.

Miedwiediew ogłosił zwrot ku Zachodowi. Sytuacja międzynarodowa zmienia się dynamicznie. Świat już dawno nie jest bilateralny. Coraz większego znaczenia nabierają ekspansywni gracze spoza tradycyjnego układu. Czy więc upatrywanie zagrożenia w Rosji nie jest pieśnią przeszłości?

- Propozycje Miedwiediewa nie zostały poparte konkretnymi czynami. Świat się rzecz jasna zmienia, jednak nie możemy abstrahować od historii, analizując bieżące wydarzenia na Ukrainie czy Kaukazie, jak np. demonstracyjną wizytę premiera Putina w republikach, które w świetle prawa międzynarodowego, pozostają częścią Gruzji.

Jak Pan ocenia ocieplenie między Polską a Rosją po 10 kwietnia. Czy jest szansa na trwałą poprawę stosunków między naszymi państwami?

- Rzecz w tym, że nie potrzebujemy spektakularnego pojednania, gdyż polsko-rosyjskie relacje są trudne jedynie w pewnych, chociaż przyznaję, że ważnych, segmentach. To dotyczy bezpieczeństwa energetycznego, Katynia i wieloletnich zaniedbań takich, jak żegluga po Zalewie Wiślanym. Podpisana w lipcu ubiegłego roku umowa faktycznie w żaden sposób nie zmieniła warunków korzystania przez stronę polską z akwenu. Natomiast na wielu innych płaszczyznach – społecznych, kulturalnych, gospodarczych – bilans współpracy jest dodatni.

Oczywiście, tam gdzie relacje są złe, powinny zostać naprawione. Gesty rosyjskich polityków w sprawie Katynia były znaczące, jednak w sensie prawnym nic się nie zmieniło: rosyjska prokuratura, pomimo spotkania Tuska z Putinem i wszystkiego co wydarzyło się w naszych relacjach bezpośrednio po 10 kwietnia utrzymuje stanowisko, które obowiązywało w tej sprawie przez kilkadziesiąt lat. Dlatego trzeba przygotować się, że proces dochodzenia do normalności będzie trwał długo – moim zdaniem około dekady i przy spełnieniu najważniejszego warunku, jakim jest modernizacja Rosji. Jeśli Miedwiediew i Putin doprowadzą do faktycznych reform, także w kwestii swobód obywatelskich, wpłynie to na relacje Rosji z Europą, w tym z Polską. To będzie proces, który nastąpi na pewno…

Jak w czasie najbliższej dekady powinna wyglądać polska polityka wschodnia?

- Kluczowe jest rozszerzenie UE. Inaczej będziemy przyciśnięci do muru Schengen, czyli naszej wschodniej granicy, co w praktyce oznacza, że nasze wschodnie regiony będą rozwijały się wolniej. Jeśli chodzi o Ukrainę i Białoruś, musimy postulować o przyjęcie ich do Unii, choć ta sprawa wydaje się dziś trudną do zrealizowania. Tego jednak wymaga nasza racja stanu. Realna możliwość członkostwa w UE powinna się pojawić także w odniesieniu do Mołdawii i zapewne Gruzji. Tymczasem plan na najbliższe lata to zniesienie w relacjach z tymi krajami obowiązku wizowego. Jestem też zwolennikiem rozszerzenia małego ruchu granicznego na cały Kaliningrad i prowadzenia także z Rosją konkretnego dialogu na temat zniesienia wiz. To jednak wymaga spełnienia wielu warunków w tym rozwiązania wątpliwości, które zgłasza Litwa.

Tymczasem Białoruś to dla Europy twardy orzech do zgryzienia. Polityka marchewki zdała się na niewiele.

. - Najskuteczniejszą politykę wobec Białorusi prowadzi Władimir Putin. Łukaszenka, choć kreuje się na gwaranta niezależności swojego państwa, jak każdy dyktator ma jedynie na celu utrzymanie pieniędzy i wpływów w swoich rękach oraz zabezpieczenie losu swojego i bliskich, gdyby musiał jednak odejść. Ponadto odznacza się niezwykłym instynktem władzy, co sprawia, że jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Putin to rozumie, niestety wielu europejskim politykom brakuje tej przenikliwości.

Jaką politykę wobec Mińska powinna prowadzić Warszawa?

- Podstawową sprawą jest przekonanie pozostałych państw członkowskich, że w sprawach Białorusi powinniśmy mieć proporcjonalnie więcej do powiedzenia. Przede wszystkim należy prowadzić stabilną politykę wobec Mińska. Czy przysłowiowego kija, czy marchewki jest kwestią drugorzędną, najważniejsze, aby nie zmieniała się co pół roku. To naprawdę zabawne, jak co pół roku eksperci w Unii ogłaszają, że jakaś linia polityki wobec Łukaszenki się nie sprawdziła i żądają jej zmiany; w ten sposób paradoksalnie najbardziej zasadna jest teza, że UE nie ustaliła dotąd jeszcze żadnej polityki wobec Białorusi! Widzę oczami wyobraźni jak musi to bawić zarówno Łukaszenkę jak i premiera Putina.

Należy ustalić z Łukaszenką jasne zasady gry – jak z każdym dyktatorem i konsekwentnie je realizować. Najlepiej na zasadzie jedno ustępstwo za jeden konkretny gest dyktatora. Kiedy przedstawiamy mu kilka punktów on zawsze wybiera z nich jak z menu w restauracji i twierdzi, ze jednak coś robi. A europejscy eksperci pozostają z dylematem, czy zgodzić się na represje wobec przedsiębiorców w zamian za wypuszczenie jednego więźnia politycznego z kryminału. W logice „menu” dla Białorusi de facto dajemy Łukaszence dodatkową władzę.

Rozmawiała Katarzyna Kwiatkowska dla Wirtualnej Polski

oceń
15
2
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

galerie

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~tarczewska [2010-08-31 20:03]

zmienić białoruski reżim? a jakim prawem? chcecie zeby jak Lubuskim dzieci chodziły głodne 2 ml Polaków wyjechało za pracą , w kraju 1, 8 bez roboty. Czy widzieliście głodnego Białorusina? Można było zmienić ustrój z głową byliśmy 10 potęgą gospodarczą świata a Edward Gierek pracował nad własną bronią jądrową. taka była Polska ale jełopy ją zniszczyli.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zuza [2010-08-31 20:03]

Tego gościa szkoda czytać!
J.w.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~miczi [2010-08-30 20:34]

NIE DO WIARY
A MOŻE TU WPISUJĄ SIĘ TYLKO CZERWONE PACHOŁKI,PEŁNE NIENAWIŚCI DO NARODU POLSKIEGO?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Polak, ale mądry [2010-08-31 19:58]

Totalna głupota
Polacy,odczepcie się od naprawiania świata.Odczepcie się od Bialorusi,Afganistanu,Ukrainy, Gruzji i San Domingo-zróbcie najpierw prządek u siebie,bo ten burdel nie ma końca,a ja chcę wreszcie normalnie żyć bez ciągłych świąt,bez ciąglych obchodów czy tragedii narodowych, które sami tworzymy swoją głupotą

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~BARAGOL [2010-08-31 19:53]

PRZYJAŹŃ
Proszę o PO-parcie. Reaktywuję TPPR (Towarzystwo Przyjaźnie Polsko-Radzieckiej). Bo Rosja to wielki przyjaciel naszego Narodu - od wieków.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Prekognitor [2010-08-31 19:52]

Sem może być jawą.
Ostatnio mialem sen możecie się śmiać , jak Ruscy podbijają nasz kraj i jadą wozami opancerzonymi kolo naszej miejscowości .A odczucie było takie że rządzący tak jak by to było zaplanowane nic nie protestują ani wystrzalu ani ognia poprostu jak w Czechach kiedy Niemcy zajmowali ten kraj przed wybuchem II wojny światowej beee fee paskudny sen .Ale widząc co Tusk I Komorowski zrobil po katastrofie w Smolensku to bym się nie zdziwił jak by się poddali bez wystrzału.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
obserwator_cyrku [2010-08-31 19:52]

Panie Kowal!
a czyż nie wszystko, co antykaczyńskie w tym kraju musiało zarazem automatycznie być układem, antypolskie, tam stało ZOMO i spieprzaj dziadu?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Dde [2010-08-31 19:46]

Rosja to nasi przyjaciele

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~a,a [2010-08-31 19:40]

Polska
nie powinna bac sie sasiadow,Rosja nie zagraza nam-ale polacy nie moga szukac w Rosji wroga tak jak to robil L.Kaczynski i pis

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~a,a [2010-08-31 19:40]

Polska
nie powinna bac sie sasiadow,Rosja nie zagraza nam-ale polacy nie moga szukac w Rosji wroga tak jak to robil L.Kaczynski i pis

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ZZZZ [2010-08-31 19:37]

tchorze boja sie sasiadow
z sasiadami zyje sie w zgodzie -moherki a jak wejda do domu to trzeba ugoscic , jak beda mieszac to w leb!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~memento [2010-08-31 19:35]

Polacy bójmy się samych siebie.
Zwłaszcza pisowców i radiomaryjców,bo to najgorsza zaraza jaka mogła spotkać Polskę.Bójmy się ruso-,żydo-,homo-,i innych fobii .Sąsiadami nie zaprzątajmy sobie głowy,bo któż by chciał brać sobie na głowę kłopot pod tytułem -Polska.Nie napinajmy muskułów ,bo jesteśmy zacofanym kraikiem gdzieś w Europie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~heks49g [2010-08-31 19:31]

rządy ruskie to głód, bałagan i zacofanie
50 lat pod okupacjąruską to obraz nedzy, głodu i zacofania - kto miał tylko mozliwośc uciekał na zachód, po co więc im nowe strefy wpływu najpierw niech pokażą u siebie porządek i dobrobyt a potem niech ta wysoką kulture krzewią na świecie

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~max [2010-08-31 19:29]

z Rosją najlepiej rozmawiać - mając odbezpieczony pistolet!!
na razie z Rosją rozmawiają jej agenci z Tuskiem na czele!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Jozi [2010-08-31 19:29]

Kowal jak chcesz wiedziec jak powinno zyc sie z Rosja
to popatrz sierotko na Niemcy a nie sluchaj swojego guru ba nagadasz glupot zreszta jak zawsze

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~heks49g [2010-08-31 19:28]

rządy ruskie to głód, bałagan i zacofanie
50 lat pod okupacjąruską to obraz nedzy, głodu i zacofania - kto miał tylko mozliwośc uciekał na zachód, po co więc im nowe strefy wpływu najpierw niech pokażą u siebie porządek i dobrobyt a potem niech ta wysoką kulture krzewią na świecie

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Darek [2010-08-31 19:26]

Nie ! Bo na zbrojeniu nieźle się zarabia i to wystrarczy !
Nie potrzeba zbrojeń i wojen ! Na zbrojeniu się państwa nieźle się wychodzi, np. taki Ostrowski Arms .....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Ewa [2010-08-31 19:21]

Fakty
Czy się to nam podoba czy nie mądry polski polityk powinien prowadzić pokojowa politykę wobec Rosji - bez lizusostwa ale mądrą bez drazeniEnia ich . Lepiej z nimi w zgodzie niż na pieńku - ten z polskich politykow ktory tupie noga i grozi palcem Rosji sam nie mając dobrej armii i gospodarki to skończony głupiec . To wszystko męskie gamonie produkujące się na tym forum .. Przed Rosją wszyscy trzęsa dooooo.ą i to bylobby na tyle.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kpiarz [2010-08-31 19:19]

Kiedy zmieni się polityka Rosjii
pytają. Jedyna rozsądna odpowiedź brzmi : NIGDY!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~OKI [2010-08-31 19:17]

Zdrowe Samopoczucie ...
Jezeli dorownujemy juz dzisiaj nowo uzbrojonej Niemieckiej Armii=Bundeswerze to mamy stanowisko absolutnej SILY i w zwiazku z tym, pytanie.: Czy potrzebujemy sie bac Rosji jest podobne do starych , uzywanych i nie pranych skarpetek !!! Takie pytanie w nowoczesnym wojsku NIE ma Miejsca !!!! A wiec pomyslec lepiej od lepiej i nie macic wody !!!

odpowiedz