Szukaj wiadomości:

Kobieto, co ty wiesz o zabijaniu

Logo dostawcy
wp.pl | dodane 2010-03-10 (06:45)

drukuj A A A
Ksiądz, górnik, żołnierz. Takie zawody postrzega się jako zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. W przypadku dwóch pierwszych nic się raczej nie zmieni, ale powinniśmy już zacząć weryfikować swoje poglądy na temat tej trzeciej profesji, bo coraz więcej kobiet służy w wojsku. Nawet w oddziałach bojowych.

Wojownik broni, podbija, łupi, bije się w imię swego pana, a czasem i przeciwko niemu. Obojętnie jakiej sprawie służy, wojownik jest mężczyzną. Kobieta może robić wiele rzeczy, ale nie zajmuje się walką. Taką normę wyznaje większość społeczeństw.

Jednak od tej - zdawałoby się odwiecznej - zasady pojawiają się kolejne odstępstwa. Płeć piękna w mundurze to teraz coraz częstszy widok w partyzantkach, ale także w armiach narodowych, również tych najpotężniejszych. Kobiety wspinają się po szczeblach wojskowych hierarchii, pełnią czasami nawet wysokie funkcje dowódcze i biorą udział w akcjach bojowych. Definicja wojownika zmienia się, a przynajmniej powinna.

Nie będzie to jednak bezbolesny proces. Tysiące lat wojskowego monopolu mężczyzn ukształtowało powszechne myślenie o samczym charakterze armii. Kobiety-żołnierze mają wielu przeciwników, nie tylko na polu bitwy, ale - być może przede wszystkim - wśród polityków, dowódców, kolegów z jednostek i zwykłych obywateli. Szczególne kontrowersje wzbudza kwestia dopuszczania "słabej płci” do bezpośrednich walk z wrogiem. Dyskusja jest zażarta, nie brakuje w niej ani sensownych argumentów, ani powtarzania stereotypów.

Warto przyjrzeć się temu zagadnieniu, gdyż zmiany w armii nieraz zwiastowały przełom w relacjach społecznych. Prawdziwe równouprawnienie puka do bram? Brzmi obiecująco.

Z kuchni do armii

W historii nie brakuje przykładów kobiet, które chwytały za broń. Antyczne Amazonki, wycinające sobie prawą pierś, aby mocniej napinać cięciwę łuku to symbol kobiety-wojowniczki.

Jednak wojsko pod względem podejścia do płci pięknej zaczęło się prawdziwie zmieniać dopiero w dwudziestym wieku. Gdy światowe potęgi rzuciły się sobie do gardeł w 1914 roku, a całe pokolenie młodych mężczyzn opuściło fabryki, porty i pola, by wykrwawiać się w okopach z dala to domu, to kobiety musiały zająć ich miejsce jako siła produkcyjna. Inne służyły przy żołnierzach jako pielęgniarki. Kiedy armie potrzebowały już każdej męskiej pary rąk zdolnej utrzymać karabin, kobiece dłonie zaczęły obsługiwać wojskowe centrale komunikacyjne i biura. Otrzymywały nawet militarny status.

Po nastaniu pokoju w 1918 roku większość żeńskich jednostek została zdemobilizowana. Ich postawa podczas tych czterech trudnych lat została jednak doceniona - wkrótce kobiety otrzymały prawa wyborcze w większość krajów zaangażowanych w konflikt, w tym i w odrodzonej Polsce.

Podczas kolejnej wielkiej wojny płeć piękna pełniła już znacznie ważniejsze role. Wojskowi kierowcy, mechanicy, instruktorzy, piloci samolotów transportowych, szpiedzy, sabotażyści - te pozycje przestały być domeną wyłącznie mężczyzn. Kobiety w regularnych armiach robiły prawie wszystko, z wyłączeniem dowodzenia i bezpośredniej walki z wrogiem, a w ruchach oporu nawet i to się zdarzało.

Rok 1945 przyniósł kolejną falę demobilizacji. W Izraelu żołnierki walczyły u boku mężczyzn do 1948 roku, potem wykluczono je z operacji ofensywnych. Mimo, że kolejny raz większość z nich musiała ściągnąć mundur i wrócić do życia cywilnego, wiele się zmieniło. Kobiety udowodniły, że w czasie kryzysu stać je na nie mniejsze poświęcenie niż mężczyzn. To musiał być początek nowego myślenia.

Nie za mundurem, lecz po mundur

Kolejne dekady upływały na dyskusjach nie o tym, czy kobiety powinny służyć w armii, lecz czy mogą brać udział w bezpośredniej walce z wrogiem. Rozumie się przez to akcje, podczas których żołnierz jest narażony na utratę życia lub pojmanie przez przeciwnika, czyli na przykład pilotowanie myśliwców, obsługa okrętów bojowych oraz podwodnych czy atakowanie pozycji nieprzyjaciela przez piechotę.

Debata ta jest tym ważniejsza, że kobiety stanowią coraz większą część dzisiejszych armii. Presja społeczna związana z wojną w Wietnamie zmusiła rząd USA do wprowadzenia ochotniczej, zawodowej służby. Być może trochę niespodziewanie, kariera w siłach zbrojnych okazała się atrakcyjną perspektywą dla Amerykanek. Między 1971 a 1980 rokiem ich liczebność zwiększyła się z 1,6% do blisko 10% wszystkich żołnierzy Stanów Zjednoczonych. W 2010 roku już piąta część amerykańskich wojskowych to kobiety - prawie 300 000 osób. Jest wśród nich nawet czterogwiazdkowa generał, Ann E. Dunwoody.

Podobne zmiany miały miejsce w innych państwa. W Kanadzie żołnierki to 13% (ponad 8 tysięcy) wszystkich sił, w Wielkiej Brytanii 9,1%. (blisko 18 tysięcy). W Izraelu, gdzie nabór jest powszechny wobec prawie wszystkich obywateli, kobiety stanowią jedną trzecią wojska. Z biało-czerwoną flagą na ramieniu służy na razie około 1000 pań i liczba ta rośnie.

Z czasem niektóre kraje zdecydowały się urozmaicić grupy bojowe. Aktualnie w aktywnej walce udział brać mogą m.in. żołnierki z Niemiec, Francji, Norwegii, Danii, Izraela, Szwecji.

Wojny w Zatoce Perskiej i Afganistanie najprawdopodobniej przyniosą pod tym względem rewolucje również w armii Stanów Zjednoczonych. Mimo tak dużej liczby kobiet w siłach zbrojnych USA, cały czas wykluczone są one z ról ofensywnych. Afganistan i Irak pokazały jednak, jak bardzo dzisiejsze konflikty różnią się od dawniejszych. Nie ma już wyraźnej linii frontu, "słabszych” żołnierzy nie da schować się za plecami wyszkolonych komandosów. W wojnie asymetrycznej kobiety pełniące służbę w bazie, patrolujące drogi lub przeszukujące mieszkania są podobnie narażone jak mężczyźni przeprowadzający ataki. Ponad 12% zabitych i 13% rannych Amerykanów w Afganistanie to panie.

Wojskowi dochodzą więc do wniosku, że prawa oddzielające płeć żeńską od walki są martwymi przepisami, które nie znajdują wytłumaczenia w realiach. - Wierzę, że nadszedł czas, by przyjrzeć się temu, co kobiety robią w Iraku i Afganistanie. A potem spojrzeć na naszą politykę - powiedział pod koniec lutego generał George W. Casey, szef sztabu USA. Obecnie amerykański kongres debatuje nad zmianami. Być może już niedługo Amerykanki będą mogły pełnić role bojowe i służyć na łodziach podwodnych.

Czy i tym razem takie zmiany w najpotężniejszej armii świata wpłyną na podejście innych państw do tej kwestii? W przeszłości już tak bywało.


oceń
6
3
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

multimedia

galerie

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~realista [2010-03-10 10:52]

Podczas prawdziwej wojny i tak kobiety nie bedą na pierwszej
linni... Na 1 linni bedą mezyczni ktorzy beda ginąc .. przy okazji chroniąc tyłki babom .. Za to potem jaka bedzie dumna bo "brala udział w wojnie" i jakie to ordery bedzie miala ... Moim zdaniem jakchce do woja - to ok : ale osobno ! w BABSKIM oddziale. Nie ma czego szukac w meskim. A gdyby sie bardzo upieala to dalbym jej taki wycisk w tym wojsku ze odechcialo by sie jej wojowania i sama prosila o zwolnienie i z ochotą wrociłaby do garów w kuchni.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
kristofer77 [2010-03-10 10:49]

No i dobrze.
Kobiety do władzy i do wojska co za różnica. Jestem za.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Pelasia [2010-03-10 10:23]

Kobieta żołnierz
Kobieta w armii ,a dlaczego nie , musi być bardziej odporna psychicznie jak nie jeden żołnierzyk, ponieważ za przeciwnika ma nie tylko wroga , ale jeszcze do tego mających opsesje maniakalną kolegów , co by można było zrobić z kobietami. Odpowiedź kobiety zołnierza można dostać Panowie żołnierze w nos !!!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Irbisek [2010-03-10 10:48]

PO CO kobiecie wojsko ? CZEGO ona tam szuka ?
Czy uwaza ze bedzie zbierać pienia pochwalne ale tak naprawde to bedzie cały czas na taryfie ulgowej a za nia bedą zachrzniać chłopcy a pochwały zbierac bedzie ona ? A jesli juz koniecznie chcą - to niech sobie stworzą babskie oddziały - OSOBNO! Baba w wosjku to nie wojsko ale burdel ... I tyle.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ziutek [2010-03-10 10:47]

Natura dał kobiety po to aby rodziły dzieci, gotowąły, sprzątąły
wszelkie inne dziwactwa są wbrew Naturze - wam Kobitki tylko zdaje sie że jesteście stworzone do wszystkiego a tak naprawdę to każdy ma swoje miejsce w Przyrodzie - wasze jest jakie jest !

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Realista [2010-03-10 10:10]

Głupota
A już kompletnym idiotyzmem jest tworzenie innych norm sprawnościowych dla mężczyzn, a innych (lżejszych) dla kobiet. Powinny być jednakowe normy dla wszystkich, i dopiero jeśli kobieta jest w stanie te męskie normy spełnić i konkurować z mężczyzną jak równy z równym - to OK, można ją wtedy dopuścić do wojska. Ale żadnych ułatwień! Czy jak wróg nas zaatakuje, to mamy mu też powiedzieć: słuchajcie, ale musicie nas atakować trochę słabiej bo to oddział kobiecy ;-)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~mixer [2010-03-10 10:43]

Kobiety w armii czy policji lądują za biurkiem czyli ...
tak naprawdę zmniejszają nasze bezpieczeństwo gdyż maleje liczba prawdziwych policjantów pilnujących prawa na ulicach czy żołnierzy w jednostkach szturmowych. Za to w sztabach i komendach... żyć nie umierać prawdziwy babiniec !! :P Modne ostatnio parytety to zwykłe oszustwo, a może tak je wprowadzić wśród górników, hutników, śmieciarzy itp. ? Dlaczego niby zaczynać od sejmu i senatu ... ostatecznie to tylko 560 miejsc pracy w kraju czyli tyle co nic !! :))

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~rita [2010-03-10 10:35]

...
Człowiek, który z zabijania drugiego człowieka - obojętne, czy to kobieta, czy mężczyzna - pragnie zrobić swój zawód, jest zwyczajnym psychopatą. Dzisiejsi żołnierze, to po prostu najemnicy, którzy nie walczą w obronie swojego kraju, lecz biją się w interesie tych, którzy ich wynajmują.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~chazardzista [2010-03-10 10:33]

to dobrre
w wojsku baby to świetna sprawa darmowy sex dla wojaków

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~wizjoner [2010-03-10 10:30]

kobieta w ....
oczami wyobrazni widze jak moja stara zasuwa do huty na 2 zmiane a ja z wózeczkiem ide na spacer do parku wyrywac licealistki na wagarach ...jak najbardziej jestem za równouprawnieniem

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~KKKK [2010-03-10 10:28]

KOBIETA W
.....W SOCJALIZMIE TEZ MIALY PRACOWAC NA BUDOWACH ..NA CI.AGNIKACH...ITP.....NO I CO.....???

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~yale [2010-03-10 10:26]

To nie są kobiety - to są babochłopy, ale oni też muszą gdzieś
pracować. Trzecia płeć, ale nie opowiadajmy sobie, że to kobiety. Troche to smutne.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Którz jak Bóg!!! [2010-03-10 10:26]

Lepiej być żołnierzem w sutannie
c

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~chorązy [2010-03-10 10:19]

nie na wszystkie stanowiska.PORAŻKA.
Mogą pracować w sztabach np.w księgowości, jako pielęgniarki .Ja znam takie po szkole podoficerskiej inżynieryjno-lotniczej i one nie pracują przy obsłudze sprzętu,tylko parzą herbatę swoim pułkownikom i klikają na komputerach bzdurne papierzyska .Strach dopuścić ich do samodzielnej obsługi, bo po co iść do kryminału za brak nadzoru, lepiej zrobić to samemu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Lareth [2010-03-10 10:18]

Siła czy rozum?
Moim zdaniem w obecnej chwili na wojnie i w czasie pokoju (ew. zmodyfikowanych działań wojennych) tak w wojsku jak i w życiu liczy się przede wszystkim rozum, a nie siła. Przy takim skomputeryzowaniu broni wojskowy nie musi spełniać wymagań starożytnego gladiatora, więc może nim być także kobieta. Tym bardziej, że część znanych mi osobiście kobiet jest silniejsza nie tylko psychicznie, ale i fizycznie do kilku znanych mi mężczyzn. Kobiety do armii? Jeśli chcą - czemu nie. Pamiętajmy jeszcze o jednym, istotnym fakcie: kobiety bywają okrutniejsze i bardziej zawzięte od mężczyzn, więc może niech ich "złe humory" odczuje wróg, a nie mąż lub koledzy.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Pan Cogito [2010-03-10 10:08]

sexmisja : " Żeście pogłupiały boście chłopa nie miały !!!"
i spełnia się czarny scenariusz z filmu na szczęście wszystko ( tam ) kończy sie dobrze - a tu koszmar w postaci dywizji kilerek a la Senyszyn pod dowództwem M.Środy może się nie spełni ; Boże bądź miłościw

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
primeminister [2010-03-10 09:39]

A gdyby tak można ODDAĆ do armii żonę bez jej zgody?
M16 w łąpę i niech naparza, żeby kamień na kamieniu nie został, byle z dala od domu. W domu spokój, kumple, piwo, cisza bez gdakania. Panowie, co wy na to?

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Kali [2010-03-10 10:03]

Jak będzie Wojna to STRZELAJCIE
Tylko do POLAKÓW - to Bandycki Kraj.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~praktyk [2010-03-10 09:30]

Najpotężniejsza armia świata?
Mam wątpliwości. To se ne wrati. Brak dokładnego światowego rozeznania autor tego gniotu nadrabia stereotypem propagandowym. Zresztą taka propagandowa gadanina może zaimponować słabeuszom. Silniejsi już wiedzą, że są silniejsi. Przypomnieć należy nasze polskie przedwojenne opowieści i demonstracje siły. Wódz Rydz - Śmigły pokrzykiwał "ani guzika od munduru". Częściowo miał rację. Był śmigły w " bohaterskiej" ucieczce z kraju pozostawiając nas i niezwyciężoną armię, głównie napędzaną końmi, w rozsypce.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~bolo [2010-03-10 09:37]

historia wojska...
w historii wojsko było kojarzone z przemocą, śmiercia i..... gwałtem.... a co to teraz bedzie? :)

odpowiedz