Sekretarz generalny ONZ poinformował, że Liga Arabska chce wznowić misję obserwatorów w Syrii. Wysłannicy Ligi pojawili się w Syrii pod koniec ubiegłego roku, ale ich misja została zawieszona, bo nie udało im się doprowadzić do powstrzymania przemocy.
Jak poinformował Ban Ki Mun, Liga zwróciła się właśnie do Narodów Zjednoczonych o pomoc w tej sprawie. Sekretarz generalny ONZ podkreślił też, że rosyjskie i chińskie weto wobec rezolucji potępiającej prezydenta Syrii Baszara al-Asada, zachęciło syryjski reżim do kolejnych ataków na ludność cywilną. - Ludzkość nie może akceptować takiej przemocy.
Ile jeszcze istnień potrzeba, by powstrzymać niebezpieczną drogę do wojny domowej i konfliktu etnicznego? Ban Ki Mun, sekretarz generalny ONZ
Ile jeszcze istnień potrzeba, by powstrzymać niebezpieczną drogę do wojny domowej i konfliktu etnicznego? W tym niebezpiecznym momencie musimy znaleźć płaszczyznę porozumienia - oświadczył Ban Ki Mun.
Tymczasem syryjskie wojsko o świcie wznowiło ostrzał miasta Hims, jednego z ośrodków opozycji. To właśnie Hims jest w ostatnich dniach areną najbardziej krwawych starć. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka twierdzi, że w środę w mieście zginęło ponad 50 osób. W dzisiejszych ostrzałach miało już zginąć co najmniej 15 osób.
Rzecznik Wysokiej Komisarz Praw Człowieka ONZ Rupert Colville powiedział, że syryjskie wojsko z rozmysłem atakuje Hims. Według Colville’a, armia używa artylerii, śmigłowców, moździerzy i rakiet. Rząd jest gotów zdusić każdą opozycję, która się pojawia, włącznie z ostrzeliwaniem cywilnych dzielnic - dodał.
Od niemal roku syryjska opozycja domaga się dymisji prezydenta Baszara al-Asada. On sam powtarza, że nie zrezygnuje i nadal będzie walczył z "uzbrojonymi gangami". Jednocześnie zapowiedział poprawki do konstytucji i wielopartyjny rząd. Syryjscy aktywiści twierdzą, że konflikt pochłonął już życie co najmniej 6 tysięcy osób.