Rok temu w apelu "Rosjo Naprzód", wzywającym społeczeństwo do nowego spojrzenia na własną historię i przyszłość, Dmitrij Miedwiediew wprowadził modernizację w przestrzeń publiczną. Zagadnienie rozważane dotychczas w środowiskach eksperckich, pełni dziś rolę hasła politycznego, przedmiotu ożywionych debat. Elity rządzące wykorzystują ideologię zmian do wewnętrznej gry, w ramach jednego obozu władzy. Zatem jak Rosjanie rozumieją modernizację?
Genezy zapotrzebowania modernizacyjnego można upatrywać w trzecim cyklu rozwojowym, u progu którego stanęła dzisiejsza Rosja. Na tle transformacji lat 90. XX w., wywołanej społecznym zainteresowaniem radykalnymi zmianami systemowymi, lata 2000 zapisały się odwrotnością - potrzebą stabilizacji. Oba cykle złożyły się na powstanie hybrydowego ustroju, łączącego pierwiastki powierzchownej westernizacji z radziecką przeszłością. Jego głównym efektem była dostosowawcza automodernizacja elit, która doprowadziła do autorytaryzacji systemu. Elity władzy przekształciły się w nową klasę posiadającą, zwaną dziś "biurnesem" – symbiotycznym związkiem biurokracji, struktur siłowych i korporacyjnego biznesu, połączonych pępowiną renty surowcowej i administracyjnej. To jego interesy są dla Rosji decydujące. Biurnes jest wyalienowany ze społecznej tkanki, a miarą przepaści miedzy rządzącymi a rządzonymi jest rozwarstwienie na miarę Trzeciego Świata.
Właśnie w tym rosyjscy socjologowie dostrzegają objawy głębokiego kryzysu Rosji. Współczesny projekt autorytarny, mający w założeniu umożliwić skok cywilizacyjny w XXI wiek, przekształcił się w jego największą barierę. Utracił orientację reformatorską, a symbolem dobrego samopoczucia władzy stała się koncepcja konserwatywnej modernizacji, w praktyce sankcjonująca ochronę i przedłużanie status quo. Oczywiście nie ma ona nic wspólnego z zachodnimi odpowiednikami. Bywa porównywana z zachowawczymi i reakcyjnymi odsłonami rosyjskiej historii – epokami zastoju.
Negatywnych skutków, takich jak np. nihilizm prawny jest wiele, ale za wspólny mianownik najlepiej przyjąć skalę i systemowy charakter korupcji. Jedna z pierwszych osobistości w państwie – Przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego – Walery Zorkin, przyznał publicznie: Rosja transformuje z państwa skryminalizowanego (przestępczość wbudowała się w aparat władzy i gospodarkę), w państwo kryminalne (partykularne interesy aparatu władzy oraz biznesu są tożsame z interesami świata przestępczego i wspólnie definiują interes narodowy).
Jeszcze lepiej przytoczyć wnioski kremlowskich think-tanków: Instytutu Współczesnego Rozwoju (INSOR) i Centrum Opracowań Strategicznych (CSR). Kryzys państwa wynika zarówno ze stopnia skorumpowania i kompromitacji jego aparatu w masowym odbiorze, jak tego, iż władza "przespała" zmiany społeczne. Na fali globalizacyjnego przyswojenia masowych technologii komunikacji i dostępu do niezależnej informacji, zahibernowaną dotąd większość zaczyna ponownie łączyć oddolna samoorganizacja. Zmiany zaszły w samej strukturze społeczeństwa. Do opozycyjnej inteligencji dołącza klasa średnia oraz młodzież, zradykalizowana z powodu braku perspektyw życiowych. W ten sposób pada zatem stereotyp nieprzygotowania Rosjan do odpowiedzialności za kraj, a fasadowość państwa powoduje tworzenie instytucji równoległych. Rosnącą popularnością, z konieczności polityczną, cieszą się sieciowe platformy społeczne oraz takie projekty jak internetowy parlament. Stałemu obniżeniu ulega prawomocność dzisiejszych elit do dalszego sprawowania władzy. Dlatego CSR prognozuje na lata 2013-2015 dynamikę społeczną o protestacyjnym podłożu, na poziomie przekraczającym analogiczne zjawisko z okresu rozpadu ZSRR. Zapalnikiem może być zaostrzenie sytuacji gospodarczej i dalszy niepomyślny rozwój wydarzeń na Północnym Kaukazie.
Ogromne znaczenie mają także uwarunkowania międzynarodowe. Globalna współzależność powoduje, że zewnętrzna pozycja Rosji zależy bardziej od parametrów wzrostu gospodarczego i konkurencyjności na światowych rynkach, niż potencjału militarnego. Tymczasem światowy kryzys boleśnie obnażył ułomności surowcowej gospodarki. Spadek PKB o 8% uzmysłowił nie tylko palącą konieczność jej dywersyfikacji, ale także gruntownego unowocześnienia, bo potencjał edukacyjny, naukowo-technologiczny i produkcyjny odziedziczony po ZSRR uległ wyczerpaniu i degradacji.
W ten sposób Rosja po raz kolejny stanęła przed dziejowym wyborem kierunku, w jakim podąża, bowiem widmo niezakończonej modernizacji krąży nad nią od czasów Piotra Wielkiego. Jeśli porównać historyczne i współczesne dylematy elit rządzących, to są one identyczne, a dotyczą celu i granic zmian. W obu przypadkach odpowiedzią jest dążenie do obrony politycznego i ekonomicznego status quo. Obecnie panuje jednak przekonanie, że powrót do sytuacji przedkryzysowej jest niemożliwy, a inercja oznacza niekontrolowaną reakcją łańcuchową. Rolę Kasandry wzięły na siebie INSOR i CSR. Mimo różnic w szczegółach, wspólnym mianownikiem alarmistycznych raportów jest wniosek o konieczności głębokich zmian politycznych, zawartych w haśle demokratyzacji i liberalizacji, niezbędnych dla gospodarczej i społecznej sanacji. Tylko tak pojmowana modernizacja umożliwi przekroczenie progu kulturowego, decydującego dla powstania nowoczesnej tożsamości, a w wymiarze instytucjonalnym - państwa prawnego. Co z góry określa powrót na ścieżkę westernizacji i do adekwatnego systemu wartości. Zarysowuje zarazem główną linię sporu, choć podział elit rządzących na frakcje - konserwatystów i liberałów - jest pewnym uproszczeniem, bo debata modernizacyjna ma o wiele więcej odcieni.
Tym niemniej zachowawcza wieża Kremla definiuje modernizację jako optymalizację obecnego systemu, głównie poprzez usprawnienie zarządzania – piramidy władzy, dla stworzenia efektywniejszego sposobu dystrybucji dóbr, czyli rozdawnictwa będącego podstawą stabilizacyjnego kontraktu władzy i społeczeństwa. Nie wyklucza mobilizacyjnego sposobu unowocześnienia gospodarczego w celu kolejnego w historii doścignięcia i prześcignięcia Zachodu. W polityce zagranicznej frakcja konserwatywna postrzega Rosję na podobieństwo huntingtonowskiego centrum cywilizacyjnego w multilateralnym świecie. Z tym, iż podstawą jest bardziej potęga militarna, niż "soft power".