Szukaj wiadomości:

"Czerwona książeczka" czekowa na Czarnym Lądzie

Logo dostawcy
Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego | dodane 2009-11-13 (12:31)

drukuj A A A
Chińska Republika Ludowa, niedawno z takim entuzjazmem obchodząca 60. urodziny, długo nie ruszała w świat. Po dziesięcioleciach wojen domowych i po "stuletnim poniżeniu” (bainian guochi) ze strony wielkich mocarstw i kolonizatorów, komunistyczne Chiny najpierw musiały zająć się sobą. W końcu odsunęły na obok ideologię i zaczęły budować mocarstwo oparte na trzeźwych kalkulacjach. Jednym z sukcesów tej polityki jest wejście Chińskiego Smoka na Czarny Ląd.

Już w niecały rok po proklamowaniu swego istnienia ChRL pogrążyła się, jako strona, w niezwykle kosztownej wojnie koreańskiej (1950-53). Chociaż dyplomacja chińska odniosła spektakularny sukces na naradzie narodów pokolonialnych (wkrótce zwanych niezaangażowanymi) w Bandungu w 1955 roku, również i po tym sukcesie trzeba było odłożyć do lamusa "sny o potędze” na arenie międzynarodowej. Chiny bowiem - z poduszczenia niekwestionowanego wodza, Mao Zedonga - już w 1958 roku pogrążyły się w "lewackim odchyleniu” - i trwały w nim aż do śmierci Mao i idącego szybko w ślad za nią upadku lewaków, tzw. bandy czworga, jesienią 1976 roku.

W ruch poszła kolejna "czerwona książeczka”, tyle że czekowa. ChRL zaangażowała się w budowę ponad 800 projektów infrastrukturalnych na terenie Afryki. prof. dr hab. Bogdan Góralczyk, sinolog
Dopiero po grudniu 1978 roku Chiny, tym razem pod wodzą pragmatycznego Deng Xiaopinga, porzuciły "walkę klasową jako kluczowe ogniwo”, a marzenia o wielkiej rewolucji proletariackiej na całym globie zastąpiły pragmatyczną pogonią za realizacją własnych interesów. Ideologia została odsunięta na bok, na plan pierwszy wysunęły się trzeźwe kalkulacje, podporządkowane nowej nadrzędnej strategii - budowie statusu wielkiego mocarstwa. Ten etap trwa do dziś i - jak widzimy - przynosi Chinom coraz więcej sukcesów.

Na wstępie: rewolucja i bosonodzy lekarze

Jednym ze spektakularnych przejawów tej nowej, mocarstwowej już roli Chin na arenie międzynarodowej, o którym - niestety - mówi się zbyt mało, jest wejście Chińskiego Smoka na Czarny Ląd.

Chiny wkraczały do Afryki powoli. Pierwszą podróż po tym kontynencie premier Zhou Enlai odbył dopiero na przełomie 1963 i 1964 roku. Odwiedził wówczas aż dziesięć państw afrykańskich, a ponieważ było to w czasach "lewackiego odchylenia”, proponował tamtejszym partnerom wzniosłe hasła i rewolucję, jak też radził im, by czytać "Czerwoną książeczkę” Mao, program ten uzasadniającą.

Tym niemniej, mimo wybuchu niesławnej "rewolucji kulturalnej” w 1966 roku udało się Chinom we wrześniu roku następnego podpisać porozumienie na budowę kolei łączącej Tanzanię z Zambią, tzw. TANZAM, a budowa - trwająca do 1975 roku - tego liczącego 1870 km odcinka kolei była najbardziej spektakularnym, obok wysyłania tam sporadycznie własnych "bosonogich lekarzy”, dowodem chińskiej obecności na kontynencie afrykańskim. Inaczej mówiąc: prawie jej nie było.

Niewiele zmieniło się pod tym względem po uruchomieniu programu reform (gaige) i otwarcia na świat (kaifang) w grudniu 1978 roku. Co prawda w 1983 roku ówczesny premier Zhao Ziyang odwiedził kilka państwach afrykańskich, ale i wówczas słowa nie przełożyły się jeszcze na czyny. Chiny za bardzo były zajęte reformowaniem samych siebie, by ruszać w tak dalekie strony.

Etap drugi: Chiny idą w świat, w tym do Afryki

Przełom nastąpił po tzw. drugim otwarciu Chin na świat, czyli po podróży w początkach 1992 roku Deng Xiaopinga na południe kraju, tam gdzie rezultaty reform były najbardziej widoczne. Deng wezwał wówczas (jak się okazało, był to jego polityczny i publiczny testament) do "pogłębienia i poszerzenia” reform. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Już w roku następnym, ChRL po raz pierwszy w swych dziejach zamieniła się z eksportera w importera ropy naftowej, a rozpędzona gospodarka biegła już nie tyle rytmem nadawanym przez reformy "realnego socjalizmu”, jak było w latach 80., lecz tempem dalekowschodnich gospodarczych "tygrysów” (Singapuru, Hongkongu, Tajwanu i Korei Płd.), do których Chiny świadomie w latach 90. zaczęły się upodabniać. Rozwijały się wówczas szybko, ale rosło też ich zapotrzebowanie, przede wszystkim na surowce i nowe rynki. Wtedy poważniej zainteresowały się obcymi rynkami, w tym tak odległymi jak afrykańskie.

Pchle targi z tanim towarem i metką Made in China stały się już częścią afrykańskiego krajobrazu.prof. dr hab. Bogdan Góralczyk, sinolog
Ówczesne kierownictwo państwa, prezydent Jiang Zemin oraz liberalny premier Zhu Rongji, przyjęło strategię "pójścia w świat” (zou chuqu). W jej ramach poczesne miejsce przypadło Afryce. Pierwszorzędną rolę w tym procesie nadano, powołanemu z chińskiej inicjatywy, dwustronnemu Chińsko-Afrykańskiemu Forum Współpracy. To ono doprowadziło do zwołania dwóch konferencji na szczeblu ministrów spraw zagranicznych (w październiku 2000 roku w Pekinie i w grudniu 2003 roku w Addis Abebie), a następnie spektakularnego i bezprecedensowego szczytu Chiny–Afryka w Pekinie w dniach 2-5 listopada 2006 roku. Uczestniczyło w nim - i to na najwyższych szczeblach, premierów i prezydentów - aż 48 delegacji państw afrykańskich, bowiem Chinom udało się w tym czasie "wypchnąć” z tego kontynentu przedstawicieli Tajwanu (dzisiaj uznają Tajwan tylko 4 mało znaczące państwa afrykańskie; kluczowa pod tym względem RPA uznała ChRL w 1996 roku, a w ostatnich latach uznały ją takie państwa jak Senegal, Czad i Malawi).

W ramach "przygotowywania terenu” Chiny opublikowały – w styczniu 2006 roku - pierwszą tego typu, własną strategię postępowania wobec Czarnego Lądu, uzasadniającą ekspansję na tamtejsze intratne rynki surowcowe, tak bardzo potrzebne modernizującym się Chinom. W jej ramach zaakceptowano - realizowaną skutecznie od 2002 roku - tradycję dorocznych wizyt i spotkań na najwyższym szczeblu, czego dowodem był szczyt w Pekinie, jak też podróże chińskich przywódców po Afryce, ostatnio niemal coroczne.

Etap trzeci: Chiny podbijają Czarny Ląd

Te wizyty zwracają uwagę tym, że za każdym razem marszruta jest nieco inna i dopasowana do nowych kontraktów, jak też inwestycji. Ich zestawienie jest imponujące. W ruch poszła kolejna "czerwona książeczka”, tyle że czekowa. W ostatnich latach ChRL zaangażowała się w budowę ponad 800 projektów infrastrukturalnych na terenie Afryki. W Somalii, Gambii, Gwinei, Demokratycznej Republice Kongo i Sierra Leone zbudowała stadiony. W Angoli, Mozambiku, Erytrei i Ugandzie, a ostatnio Rwandzie wybudowała siedziby ministerstw spraw zagranicznych. W Gabonie oddała już do użytku siedzibę rządu, w Kongo i Zimbabwe pałace prezydenckie, w Ugandzie budynek parlamentu, a obecnie buduje w Lagos siedzibę Unii Afrykańskiej.



oceń
2
0
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

galerie

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Podziw [2009-11-22 10:10]

Chiny są wielkie a będą jeszcze większe!
Wielcy nadzorcy, wyzyskiwacze i dzierżymordy tego Świata - Rosjanie, Jankesi na kolanach na chińskim dworze! Brawo Chiny.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~adam [2009-11-14 10:26]

Mądry kraj, te Chiny.
Jeśli to w choćby małym stopniu pomoże rozwojowi afryki to popieram, jak na razie stulecia pod panowaniem zachodu na czarnym lądzie nie przyniosły nic tylko ruinę.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~realista [2009-11-19 16:25]

Oni są realistami
Nie wiem, czy to malo fortunny skrót artykulu P. prof., czy Sz.P. prof. udaje naiwnego. Pokazana treść jest podlana sosem ideologii i insynuacji. Kiedy pozbawimy ja tej otoczki, widzimy, że Chińczycy w miarę rozwoju gospodarczego coraz intensywniej inwestują poza granicami. A że w Afryce? w innych biednych regionach, np. w Polsce tez inwestują. I co fragmentu o wydziałach chińskich w policji - zamiast stawiać głupie, dwuznaczne pytania, wystarczy wejść na stronę internetowa i poczytać, ze nie chcą sytuacji z USA, kiedy przy rosnącej imigracji (i przestępczości) Chińczyków, Amerykanie nie mieli policjantów znających język.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ito [2009-11-14 14:06]

Bardzo mi si podoba ten fragment:
"Nigerii – jednemu z ważniejszych państw kontynentu – użyczono w 2007 roku rakiety na wystrzelenie satelity telekomunikacyjnego."- pamiętajmy- Polska to kraj ważny i nowoczesny. Tylko kawałek za Murzynami.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~huragan [2009-11-14 12:26]

Chiny przynajmniej nie kłamią !!!
Ameryce i Francji przyświcają te same cele co Chińczykom, z tym że Chiny nie są aż tak bezczelne żeby narzucać innym własne normy kulturalne. Mają znacznie więcej do zaoferowania Afryce niż wszyscy inni razem wzięci. Niech uczą Afrykę pragmatyzmu a nie mydlą oczy "prawami człowieka i ekologią" jak to czyni zakłamany zachód.Stawianie wygórowanych warunków afrykańczykom rodzi jedynie korupcje i patologie. Chińczycy mają 5tys lat historii, mają skąd czerpac mądrość i jak widać na siłę nie wpychają jej nikomu.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Wolna Wola [2009-11-14 13:09]

GOŚĆ: Chiny i co dalej?...
Witaj GOŚCIU!! W całej rozciągości popieram!! I pójdę dalej! Nadwyżkę mężczyzn w Chinach ten kraj spożytkuje w "kolonizacji" państw biednych, zacofanych ekonomicznie! Taki jest obecnie wymóg historyczno - polityczny tego kraju (również świata!). Już nie liczą się WOJNY, które tworzą NIEPRZYJACIÓŁ! liczy się POMOC W BUDOWIE NOWEGO ŁADU EKONOMICZNEGO i PRZYJAŹŃ partnerska(właśnie poprzez politykę POMOCY ) i to już robią Chiny! Ameryka, to polityka "MORDOBIJCY", który antagonizuje cały świat!! Jest niewiarygodnym partnerem dla biednych narodów!Za udzieloną "pomoc" 100 dolarów, trzeba oddać im 200. WNIOSEK: Jeżeli Chiny "pomylą się", to w ciągu 20 lat będzie ich 2,5 miliarda!!! Gdzieś muszą mieszkać?! Co o tym sądzisz? Pozdrawiam serdecznie!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Mao [2009-11-14 12:07]

Czerwona
Chiny prowadzą rozsądną politykę. Amerykanie politykę zbrodniczo-awanturniczą.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~tomcio [2009-11-10 13:57]

gdyby nie aborcja w chinach
chiny by zdobyli i zalali cały świat

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~jaco [2009-11-14 10:06]

PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ WYKUPIĄ WSZYSTKO
A JĘZYKIEK MIĘDZYNARODOWYM BĘDZIE CHIŃSKI !!!

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~scropshka [2009-11-14 11:53]

Europa wykarmi (cos okolo 210mld zielonych)
wpompowano w Afryke a Chiny wyeksplatuja. Tak, tak jewropejskie barany ! Kolnizatorzy ale jak pomoc humanitarna to do kogo rece wyciagaja? Chyba nie do Chin?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ri [2009-11-14 10:05]

Dlatego ze nie inwestuja w zbrojenia
maja +10% dochodu w tym roku i podbijaja afryke.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~michal [2009-11-14 11:40]

[plecam bardzo interesującą książkę Gavina Menzies pt. "1421 rok, w którym Chińczycy odkryli Amerykę i opłynęli świat"

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~nie ma szans [2009-11-14 11:18]

nie ma szans
jest za trudny w wymowie i jest spiewajacy. nie ma gramatyki - przez to jest malo komunikatywny i scisly -a to nie problem w angielskim - proste skladnie i konkrety. pozatym jakby Poland miala 700milionow niewolnikow to tez 'elity' by kupowaly jakies fabryki w Afryce. W EU sa za slabi - bo trzeba placic ludziom i dbac o nich. trzeba uwazac na srodowisko, trzeba wspolpracowac i nie ma mozliwosci nakazywania niczego nikomu. oni sa mocni jak nie musza przestrzegac zadnych zasad.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
metro66 [2009-11-14 10:29]

Mam nadzieję ,że na Uralu
Będzie kiedyś granica .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~pob [2009-11-14 10:22]

Chiny kupują
Amerykanie przynajmniej kłamią że oswobadzają.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~adam [2009-11-14 10:19]

A kaczyński sie ruskich obawia :)
.

odpowiedz